Jan Nowicki, VIVA! 25/2020
Fot. ANTONI ZAMACHOWSKI
TYLKO W VIVIE!

Jan Nowicki: „Najwspanialszą obecność, jaka mnie spotkała, mam obok siebie. Spotkałem miłość teraz”

„Człowiek mieszka tam, gdzie jest jego serce”

Beata Nowicka 22 grudnia 2020 11:15
Jan Nowicki, VIVA! 25/2020
Fot. ANTONI ZAMACHOWSKI

Nazywany największym amantem polskiego kina, Jan Nowicki, odnalazł prawdziwą miłość. Jego wybranką jest Anna Kondratowicz, która wcześniej pracowała jako jego menadżerka. Zakochani przysięgę małżeńską złożyli sobie w tajemnicy przed całym światem w Namysłowie na Dolnym Śląsku w 2016 roku. Nie ma wątpliwości, że nowa miłość służy aktorowi. O tym, jak bardzo zmieniło się jego życie opowiedział w rozmowie z Beatą Nowicką dla najnowszego wydania magazynu VIVA!.

Magazyn VIVA! Jan Nowicki o żonie

Ciekawi mnie, czy w dniu urodzin czekał Pan szczególnie na czyjś telefon albo czyjąś obecność?

Na obecność nie czekałam, bo tak się szczęśliwie złożyło, że najwspanialszą obecność, jaka mnie w całym życiu spotkała, mam obok siebie. Żeby to nie zabrzmiało jak z jakiejś Rodziewiczówny, ale spotkałem miłość teraz. To jest moja Ania. A jeżeli chodzi o oczekiwania? Nie. Oczekiwań nie miałem żadnych. Jeśli masz na myśli coś tak trywialnego jak prezenty, jest to jedna z najgorszych rzeczy, jakie mogą mnie spotkać. Prezenty wpędzają mnie w stan paniki. A przede wszystkim, że na to absolutnie nie zasługuję.

Dziwne. Jest w tym jakieś poczucie winy…

Pewnie psycholog chętnie by się tym zajął (milczenie). Osiemdziesiąt jeden lat… To pierwszy rok, który zauważyłem. Gdybym mógł podzielić życie na trzy części, to najpierw wybrałbym chrzest, potem 80 lat, a na końcu śmierć. Trzydzieści, 40, 50, 70 lat w ogóle nie było dla mnie żadnym wiekiem, głównie ze względu na zdrowie, o którym wspomniałem. Nigdy nie rezygnowałem z czegoś, co może mi szkodzić. Wprost przeciwnie. Rzeczom, które niszczyły zdrowie, wychodziłem naprzeciw. Jakbym chciał się zorientować – ile jeszcze można? A nade wszystko zrezygnowałem z nadmiernych nadziei. Bo na co miałem mieć nadzieję, skoro jakakolwiek ona by była, właśnie mi się spełnia.

Miłość na przykład.

Kobiety marzą, żeby ktoś przyjechał na białym koniu i je znalazł w gąszczu życia. Z przemyśleń tego, co widzę, wydaje mi się, że to mężczyźni są znajdywani. To w ich stronę zmierza jakiś trop, zachęta. Stąd nawet więcej można wyczytać w oczach kobiet niż w słowach. Zresztą wspaniała kobieta, która zamierza nas pokochać, raczej mało mówi.

(…).– Pisze Pan: „Czas! Nie my go mamy, tylko on ma nas”. Szkoda że wyprowadził się Pan z Krakowa… Tylko wyrażam swój żal.

Wiem, że historia i wspaniała architektura mają wielką wartość. Wiem, że z Krakowa człowiek nigdy nie wyprowadza się emocjonalnie. Ale w momencie, kiedy o tym rozmawiamy, do pokoju weszła moja Ania. Więc powiem ci, Beatko, może zabrzmi to sentymentalnie w ustach 80-letniego starca, ale nasze miejsce jest tam, gdzie kogoś kochamy i ktoś kocha nas. Człowiek mieszka tam, gdzie jest jego serce, a nie gdzie stoi kościół Mariacki.  

Więcej w najnowszym wydaniu magazynu VIVA!, który w sprzedaży od 22 grudnia. 

Jan Nowicki, VIVA! 25/2020
Fot. ANTONI ZAMACHOWSKI

Jan Nowicki, VIVA! 25/2020
Fot. ANTONI ZAMACHOWSKI

Wideo

Paweł Królikowski zostawił najpiękniejszy możliwy testament. Żona opowiedziała o szczegółach

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

EWA CHODAKOWSKA I LEFTERIS KAVOUKIS o balansie, jaki dała im pandemia, domu w Warszawie i… raju w Atenach. Co takiego wydarzyło się, że RAFAŁ KRÓLIKOWSKI powiedział sobie: „Hola, hola, panie Królikowski, czasami trzeba przystopować…”? AIDA KOSOJAN-PRZYBYSZ z córkami ALICJĄ i MARGO – Jak być matką, kiedy widzi się przyszłość? W cyklu Kobiece historie: Fonda, Birkin, Joplin, Mitchell – buntowniczki i hippiski, które zmieniły świat. Miasto miłości: Nowy Jork nie pozwoli zasnąć zakochanym.