Magda Mela, Jan Mela, Viva! 1/2022
Fot. Krzysztof Opaliński
TYLKO W VIVIE!

Jasiek Mela: „Nasza miłość zaczęła się dopiero w pracy. Czasem żartuję, że zatrudniłem Magdę, a teraz ona zatrudnia mnie”

Oto historia ich niezwykłego uczucia

Krystyna Pytlakowska 13 stycznia 2022 14:51
Magda Mela, Jan Mela, Viva! 1/2022
Fot. Krzysztof Opaliński

Jasiek Mela dziś jest szczęśliwym mężem i tatą. Stworzył rodzinę z ukochaną Magdą. Zawodowo jest motywatorem, działa charytatywnie. „Dla mnie nie ma znaczenia, że był na biegunie, tylko to, jaki jest na co dzień”, mówi Magda, żona Jaśka Meli. Małżonkowie opowiedzieli nam o swojej historii miłości. Jak się poznali? Gdzie Jan Mela poprosił wybrankę swojego serca o rękę? Niewielu wiedziało, że najmłodszy zdobywca dwóch biegunów ma żonę. 

Nawet mało kto wie, że wziąłeś z Magdą ślub. I jak się poznaliście…

Jasiek: Bo życie na medialnym świeczniku mam już raczej za sobą. Ten wywiad jest dla nas okazją do pokazania, że życie rodzinne jest równie ciekawe, co wyprawa na koniec świata. A co do nas – nie ma co tu opowiadać – spotkaliśmy się mało romantycznie, bo poznaliśmy się w fundacji, którą prowadziłem przez 12 lat.
Magda: A ja szukałam pracy, więc ładnie ubrana przyszłam z moim CV w ręku na rozmowę o zatrudnieniu. Kiedyś jednak nasi przyjaciele nam przypomnieli, że już kilka lat wcześniej mieliśmy okazję się spotkać w duszpasterstwie, gdzie Jasiek miał świadectwo, ale żadne z nas tego faktu nie pamiętało.
Jasiek: Po spotkaniu duszpasterskim wyszliśmy z ojcem zakonnikiem do restauracji i oboje siedzieliśmy przy tym samym stoliku. Widać to nie był ten moment. Ale nasza prawdziwa znajomość i miłość zaczęła się dopiero w pracy. Czasem żartuję, że zatrudniłem Magdę, a teraz ona zatrudnia mnie. Zresztą kiedy między nami się zaczęło rodzić coś poważniejszego, dałem jej wypowiedzenie, żebyśmy mogli nasze prywatne relacje budować na czysto.

[...]

Gdy poznałeś Magdę, pomyślałeś, że to będzie kobieta Twojego życia?

Jasiek: To nie tak. Kiedy człowiek już trochę pożyje i czasami się sparzy, to stara się potem z góry nie nastrajać zbyt optymistycznie. Wychodziłem więc z założenia, że lepiej myśleć, że będzie gorzej, niż że wszystko się uda.

Trochę tych dziewczyn miałeś.

Magda: (śmiech).
Jasiek: To prawda, bo nie dążyłem do stabilizacji. Nawet nie potrafię dokładnie określić, kiedy między Magdą i mną zaczęło się tak naprawdę.
Magda: Ale pierwszy pocałunek dobrze pamiętamy.
Jasiek: Wiedziałem, że Magda ma w sobie to, czego mi brakuje. Jej spokój, jej sposób patrzenia na ludzi i dostrzegania w każdym czegoś dobrego. Ma zdolność przewidywania, głębszego widzenia rzeczy i ludzi. Ja nie, jestem zbyt niecierpliwy i nerwowy. Jestem sangwinikiem – szybko się zapalam i szybko przygasam. Bez kogoś, kto by ogarniał ten mój świat, dawno bym po prostu topił się w milionie różnych spraw, przedmiotów, niedokończonych planów. Jestem wizjonerem, ale beznadziejnym realizatorem. 

Zobacz też: Jasiek Mela po raz pierwszy z żoną i dziećmi. „Marzyłem, żeby być ojcem i założyć rodzinę”

Magda Mela, Jan Mela, Viva! 1/2022
Fot. Krzysztof Opaliński

A Magda realistką?

Jasiek: Tak i dzięki temu popycha mnie do przodu, widzi w moich wizjach to, co nierealne, i to, co może się udać. Ale całkiem spokojna nie jest – zakochałem się także w jej szaleństwie. I też ma swój kawałek świata. Kiedy się poznaliśmy, właśnie wróciła z podróży.
Magda: Przez cztery lata przebywałam w Ameryce Południowej na misjach chrześcijańskich, gdzie pracowałam z dziećmi w slumsach. Dzieci zawsze były mi bliskie. Za to Jasiek od początku był nastawiony na tworzenie rodziny i stabilnego życia. O wiele bardziej niż ja. Później to się wyrównało. I kiedy nasze wyobrażenia o życiu spotkały się, byliśmy już gotowi, i on, i ja, na poważny związek. Pomyślałam, że nastąpił właśnie ten moment, czas na założenie rodziny. No a teraz mamy dwójkę maluszków i nasz wspólny świat.
[...]

Ale wróćmy do Magdy, która – jak sądzę – jest najważniejsza w Twoim życiu. Jak poprosiłeś ją, by została Twoją żoną?

Magda: Jesteśmy romantyczni, więc Jasiek oświadczył mi się tam, gdzie pierwszy raz się pocałowaliśmy. W Lusowie pod Poznaniem. Nad jeziorem, na pomoście, Jasiek postanowił poprosić mnie o rękę.
Jasiek: Cały mój plan niemal runął, bo okazało się, że pomost jest prywatny i dostaliśmy ochrzan. Postanowiłem więc, że podejdę do właściciela pomostu i wyjaśnię mu, o co chodzi. I wtedy nas wpuścił.
Magda: A dalej już było tak, jak być powinno. Z klękaniem na kolana i ze wszystkim, co towarzyszy oświadczynom.
Jasiek: Chociaż tak naprawdę bardzo się bałem. I chociaż pragnąłem, by Magda została moją żoną, to jakby z przekory wmawiałem sobie różne rzeczy, żeby te oświadczyny odwlec. Gdy moją wymówką przed samym sobą była zepsuta skrzynia biegów w samochodzie, zrozumiałem, że trzeba się po prostu odważyć. Prawda jest też taka, że jestem ojcem nie dwójki, a trójki dzieci. Najstarszy syn urodził się, jeszcze zanim poznałem Magdę. O tym też nie znajdzie pani informacji w internecie. Mam więc syna, który mieszka ze swoją mamą.
Magda: A ja to zaakceptowałam.

[...]

Sprawdź też: Jasiek Mela z żoną doczekali się córki i syna. Ale podróżnik jest ojcem jeszcze jednego dziecka

Magda utwierdza Cię w Twojej wartości?

Jasiek: Bardzo ważna jest dla mnie jej ocena – kiedy robię coś głupiego, zawsze mi to powie. Nie musi mi bez przerwy przyklaskiwać. Nie mówię, że świetnie przyjmuję krytykę, ale czasem starcza mi pokory, by przyznać mojej żonie rację. Jest dla mnie światłem i inspiracją. A ja mam sporo dobrych pomysłów. Uzupełniamy się.
Magda: Gdy patrzę na Jaśka, nie widzę go przez pryzmat jednej cechy, tylko poprzez ciepło, jakie od niego bije.

I niezwykłość?

Magda: Tak. Chociaż nie patrzyłam na niego poprzez jego inność, tylko bardziej na zwykłość i naszą codzienną relację. Dopiero z czasem zaczęło do mnie dochodzić, na ile życie Jaśka różni się od życia zwykłych ludzi.

I pomyślałaś, że dobrze być żoną takiego człowieka?

Magda: Dobrze być żoną człowieka, którego się kocha i który kocha mnie, z którym się nie nudzę, z którym rozmawiamy o wspólnych wartościach, z którym mogę tworzyć rodzinę i czuję się bezpiecznie. Dla mnie nie ma znaczenia, że był na biegunie, tylko to, jaki jest na co dzień. 

Magda Mela, Jan Mela, Viva! 1/2022
Fot. Krzysztof Opaliński

Irena Santor, Viva! 1/2022, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.