Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame
TYLKO W VIVIE!

Byli razem przez ponad 40 lat. Irena Santor poruszająco o życiu po śmierci ukochanego, Zbigniewa Korpolewskiego

„Robi się czarna dziura, w którą wpadamy. Rzecz w tym, żeby mieć siłę z tej otchłani się wygrzebać”

Elżbieta Pawełek 11 stycznia 2022 18:45
Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Irena Santor w nowym wywiadzie VIVY! opowiedziała o życiu po śmierci ukochanego. Ze Zbigniewem Korpolewskim byli razem przez ponad 40 lat i nie mieli ślubu. "Ani mnie, ani Zbyszkowi nie było to potrzebne i nie miało dla nas żadnego znaczenia", mówi artystka. W poruszającej rozmowie z Elżbietą Pawełek, gwiazda polskiej estrady wspomina swoją miłość. Trudno się pogodzić ze stratą bliskiej osoby. "Przypominam sobie różne rzeczy z mojego codziennego życia ze Zbyszkiem, które teraz, po jego odejściu, zaczynają inaczej pachnieć, inaczej istnieć, tak jakbym musiała nauczyć się z nimi obcować na nowo", dodaje Irena Santor. 

Kiedy jednak odchodzi ktoś kochany, życie wywraca się do góry nogami.

I już nic nie jest takie samo. Człowiek wie, że ktoś umiera, że coś się kończy, że nic nie jest na całe życie i na stałe. Wszystko prawda, ale kiedy już to się zdarza, ziemia usuwa się spod nóg. Okazuje się, że w ogóle nie jesteśmy na to przygotowani. Robi się czarna dziura, w którą wpadamy. Rzecz w tym, żeby mieć siłę z tej otchłani się wygrzebać. Wcale to nie jest łatwe.

Po śmierci Zbigniewa Korpolewskiego wiele rzeczy musiała Pani sobie ułożyć na nowo?

Tak. Przypominam sobie różne rzeczy z mojego codziennego życia ze Zbyszkiem, które teraz, po jego odejściu, zaczynają inaczej pachnieć, inaczej istnieć, tak jakbym musiała nauczyć się z nimi obcować na nowo. Nie chcę tych spraw roztrząsać, bo Zbyszka nie ma i tego już nic nie zmieni. Zastanawiam się tylko, po co człowiek musi tak cierpieć…

Zobacz też: Irena Santor: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka…”

Irena Santor, Viva! 1/2022
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Byliście razem przez ponad 40 lat. Nie przeszkadzało to Pani, że nie mieliście ślubu?

Nie. Ani mnie, ani Zbyszkowi nie było to potrzebne i nie miało dla nas żadnego znaczenia. Ale ten etap jest już zamknięty i nie chciałabym do tego wracać.

A jednak zapytam. Powiedziała Pani kiedyś, że małżeństwo w ludziach coś zabija, a ci, którzy kochają, powinni być wolni?

Może „zabija” to zbyt mocno powiedziane, ale ten certyfikat daje ludziom nadmierną pewność. Myślą, że mają gwarancję na szczęście i udane życie. To nie jest takie oczywiste. I w naszym przypadku nie było takie proste, bo Zbyszek się rozwiódł, ja też, ale nasi współmałżonkowie żyli, kiedy zdecydowaliśmy się być ze sobą. Mój mąż dość wcześnie zmarł, opiekowałam się nim, będąc już ze Zbyszkiem. A żona Zbyszka wciąż żyje i jesteśmy ze sobą w dobrych relacjach. Ale przepraszam bardzo, jeśli kiedyś ludzie wzięli ze sobą ślub i wyznają zasady wiary katolickiej, to podpisali cyrograf, który obowiązuje ich do końca życia. Do czegoś się zobowiązali przed Bogiem. Tak to widzę.

Pracowaliście razem w teatrze Syrena, gdzie Zbigniew Korpolewski najpierw pisał teksty aktorom, a potem został dyrektorem. Ale nie od razu wpadliście sobie w oko.

Nie od razu, ale się stało.

Cały wywiad z Ireną Santor w nowym wydaniu magazynu VIVA! Numer dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 13 stycznia.  

Sprawdź też: Irena Santor była zakochana dwa razy – oba razy na śmierć i życie. „Małżeństwo coś w ludziach zabija”

Irena Santor, Zbigniew Korpolewski
Fot. Michal WARGIN/East News

Irena Santor i Zbigniew Korpolewski, 2009 rok

Irena Santor, Viva! 1/2022, okładka
Fot. Mateusz Stankiewicz/SameSame

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.