Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move
TYLKO U NAS

„W szafce babci czuć było gałkę muszkatołową i lubczyk”, Hanna Lis o smakach dzieciństwa

Była rasowym słoikiem!

26 lipca 2019 06:56
Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move

Dziennikarka Hanna Lis kocha gotować. Ma to po babce i matce. Napisała książkę „Mój świat na talerzu”. W dwutygodniku VIVA! opowiada o niezwykłym życiu swojej babki, która była pół Holenderką.

Piszesz w swojej książce kucharskiej „Mój świat na talerzu”, że Twoja babcia i mama lubiły gotować. Smaki dzieciństwa?

Gdy otwierało się szafki w kuchni u babci, czuć było zapach gałki muszkatołowej i lubczyku. U babci była pyszna, domowa kuchnia, mielone, trochę wpływów niemieckich z jej dzieciństwa, na przykład czerwona kapusta z tartym jabłkiem i z octem, czy lane kluski z grysiku z gałką muszkatołową. Nawet w siermiężnych, szarych czasach komunizmu babcia potrafiła wyczarować na stole cuda. Margaryna w jednej miseczce, w innej miseczce kropla twarożku, w jeszcze innej pokrojony szczypiorek. Wprawdzie nic na tym stole tak naprawdę nie było, ale wyglądało jak uczta. Po niej mam dbałość o wygląd stołu, żeby ten, kto jest zaproszony poczuł się dopieszczony.

A u mamy?

Mama z kolei ze swoich podróży zwoziła przeróżne wspomnienia smaków. Zawsze miała skłonność do pewnego nadmiaru. Gdy zapraszała na obiad, to wiadomo było, że będzie dziesięć przekąsek, dwie zupy , trzy dania główne i obowiązkowo kilka deserów. Śmieję się, że mimo iż jestem rodowitą warszawianką, to jestem też rasowym słoikiem. Zawsze od mamy z Ursynowa wracałam ze słoikami, bo jej obiadów nie dało się przejeść podczas jednego posiedzenia. Ja mam podobnie. Gotuje dużo, bardzo różnorodnie i zawsze w ilościach hurtowych. Inaczej nie umiem.

Jakimi były kobietami – babcia i mama?

Babcia Wanda, piękna wojowniczka. Życie mocno ją doświadczyło. Panna z dobrego domu, została wydana za mąż w wieku 20 lat. Niestety jedyne co się babci w owym mężu podobało był jego pies, wilczur, więc ku zgrozie rodziny zabrała wilczura i szybko się rozwiodła. Jej drugi mąż, wielka miłość, oficer Wojska Polskiego, zginął z rąk sowietów na samym początku wojny. Z kolei w 44’ , po akcji Burza, musiała z trzecim mężem, moim dziadkiem Stanisławem Stampfl’em, uciekać ze Lwowa. W ciągu pięciu minut dziadkowie porzucili dorobek życia, zabierając z domu na Łyczakowie tylko namalowany przez moją prababcię, uczennicę Grottgera, wielki obraz Ostatniej Wieczerzy i ukrywaną przez nich Żydówkę, matkę chrzestną mojej mamy. Babcia Wanda była spektakularnie piękną i oszałamiająco zgrabną kobietą. Te nogi! Ech. Nawet w słusznym dość wieku robiła piorunujące wrażenie na mężczyznach. Gdy miała 64 lata, oświadczył jej się o 30 lat młodszy narzeczony, Niemiec Koni. Babcia była pół Holenderką (po swojej mamie) i pół Polką, urodziła się w Essen, a do Polski przyjechała z rodzicami dopiero jako 14-latka po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Fenomenalnie mówiła po niemiecku, będąc więc już na emeryturze - nie znosiła bezczynności - podjęła pracę tłumacza w ambasadzie RFN. Tam poznała Koniego. Do ślubu nie doszło, Koni zachorował i błyskawicznie zmarł na raka. Tymczasem babcia która też miała za sobą walkę z rakiem piersi - była amazonką - dożyła pięknego wieku 89 lat. Twarda sztuka, a jednocześnie szalenie kobieca, domowa. Babci dom był zawsze wypielęgnowany. Sama robiła saszetki z suszonych kwiatów i ziół. Wkładała je między idealnie ułożone kolorami ręczniki w szafie. Miała ikrę, w wieku 72 lat złamała kręgosłup, ponieważ gasiła nogą światło i poślizgnęła się na dywaniku.

(...)

A co masz po matce?

Chyba upór. Mama przeszła 4,5 roku temu zawał i udar. Ma głęboki niedowład połowy ciała, jest właściwe przykuta do łóżka. A jednak cały czas walczy, gdy przychodzi do niej rehabilitant, wciąż próbuje chodzić, choć wymaga to nieludzkiego wysiłku. Nie poddaje się.

Więcej o rodzinie Hanny Lis, o dorastających córkach, śmierci ojca i chorobie matki w dwutygodniku VIVA! Na rynku od 25 lipca 2019 r.

Moj swiat na talerzu, Hanna Lis
Fot. mat. pras.

Hanna Lis, VIVA! 15/2019, VIVA! lipiec 2019
Fot. Marlena Bielińska/Move

Hanna Lis, okładka VIVA!, okładka 15/2019
Fot. Marlena Bielińska/MOVE

Wideo

Urszula Dudziak ma 78 lat i mnóstwo pięknych planów: „Rozkwitłam na nowo po menopauzie”

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Co powie tata? JAROSŁAW I OLIWIA BIENIUK we wzruszającej rozmowie o wchodzeniu córki w dorosłość, układaniu życia na nowo, sile wspomnień i ojcowskiej miłości. ALEKSANDRA KURZAK: „lubię być diwą”. O błyskotliwej karierze, zaręczynach po 10 dniach znajomości i intymności. DOROTA I CZESŁAW MOZILOWIE razem pracują, podróżują, oglądają seriale, tańczą... Co jest receptą ich udanego związku? WOJCIECH MECWALDOWSKI to artysta, aktor i... introwertyk. Co oznacza dla niego „życie pełną gębą”? Ikar polskiego dziennikarstwa... Jaki był prywatnie? Wzloty i upadki KAMILA DURCZOKA.