Weronika Kostyra 27 czerwca 2016 17:44
1/8
Bogusław Linda, Viva! grudzień 2000
Copyright @Jacek Piotrowski
1/8

Pierwszy twardziel polskiego kina, Bogusław Linda, kończy dzisiaj 64 lata. Przez lata stworzył wizerunek twardego i bezkompromisowego bohatera, który trzyma się swoich zasad. Prywatnie podkreśla, że najważniejszy jest dystans wobec siebie i otoczenia:

 

– Pan się uro­dził z au­to­iro­nią czy ją na­był?
Bogusław Linda:
Na­leży mieć do sie­bie dy­stans, to zdro­we. Na­by­łem. Mężczy­zna stwa­rza się, ży­jąc. Odwrot­nie niż ko­bie­ta, któ­ra jest go­to­wa od uro­dze­nia.

 

Jak starzeje się macho? Wiele na ten temat powiedział Piotrowi Najsztubowi w 2000 i 2009 roku. O utracie sił, łysinie, zmarszczkach i emeryturze. Choć wydawało się to nie takie łatwe, gdy dziennikarz zacytował kultową kwestię Bogusława Lindy z filmu "Psy":

 

– Jak sądzę, nie chce się Panu ze mną gadać?
Bogusław Linda:
Z ust pan mi to wyjął.

 

– Boi się Pan utra­ty pro­po­zy­cji ak­tor­skich?
Bogusław Linda:
Oczy­wi­ście. Nie bo­ję się, że to mnie prze­sta­nie do­war­to­ścio­wy­wać. Bo­ję się ta­kich bardziej przy­ziem­nych strat z tym zwią­za­nych: nie bę­dę miał pie­nię­dzy na dom, że bę­dę mu­siał sprze­dać samo­chód, że bę­dę mu­siał pro­wa­dzić in­ne ży­cie. Pó­ki co je­stem czło­wie­kiem, któ­ry wy­ko­nu­je pe­wien zawód i sta­ram się to ro­bić w spo­sób dla sie­bie przy­jem­ny. Ba­wić się grą lub reży­se­ro­wa­niem, bo ina­czej można by zwa­rio­wać.

 

– Nie ma Pan oszczęd­no­ści, któ­re po­zwo­li­ły­by pożyć bez fil­mu?
Bogusław Linda:
Ab­so­lut­nie żad­nych. 40 lat ży­cia, do 1992 ro­ku, miesz­ka­łem ką­tem i za­ra­bia­łem minusowo – nie pła­co­no w ogó­le nic. Tak na­praw­dę za­czą­łem za­ra­biać od kilku lat.

 

– Jeże­li ma Pan do wy­bo­ru dwie po­dob­ne rze­czy – jed­ną tań­szą, dru­gą droższą, ale mar­ko­wą – to którą Pan ku­pi?
Bogusław Linda:
Za­wsze mar­ko­we. Ko­cham ga­dże­ty, ład­ne przed­mio­ty.

 

– Jak Pan so­bie ra­dził z tą swo­ją skłon­no­ścią bez pie­nię­dzy?
Bogusław Linda:
Ku­po­wa­łem ta­nie ga­dże­ty.

 

– Ma Pan kon­takt z sza­rą pol­ską rze­czy­wi­sto­ścią, czy jest Pan kom­plet­nie wy­izo­lo­wa­ną gwiaz­dą?
Bogusław Linda:
Pan sobie ze mnie dworu­je. Prze­cież miesz­ka­my w Pol­sce. W na­szym kra­ju nie spo­sób nie mieć kon­tak­tu z rze­czywi­sto­ścią i z co­dzien­no­ścią.

 

Polecamy: Bogusław Linda: "Na cholerę mi to potrzebne!"

 

2/8
Bogusław Linda, Viva! grudzień 2000
Copyright @Jacek Piotrowski
2/8

– Jak kończy się czas ak­to­ra ?
Bogusław Linda:
To na­stę­pu­je krót­ko i zde­cy­do­wa­nie. Rap­tem czło­wiek prze­sta­je grać.

 

– Nic nie można wte­dy zro­bić? Sa­me­mu wy­na­leźć sce­na­riusz i w nim za­grać?
Bogusław Linda:
Można, ale czło­wiek się tyl­ko ośmie­szy. Za­wo­do­wi pro­du­cen­ci przy­cho­dzą ja­ko przedstawi­cie­le pu­blicz­no­ści, wi­dow­ni. Przy­cho­dzą, bo wie­dzą, że mło­dzi lu­dzie chcą zo­ba­czyć film z tym aktorem, a nie z tam­tym. Ich dzia­ła­nie jest proste, lo­gicz­ne i bru­tal­ne.

 

– Ak­tor boi się te­go pa­nicz­nie?
Bogusław Linda:
Po­ja­wia się strach. Ludz­ki strach jest do­syć pro­sty.

 

– Każdy ina­czej to przeży­wa. U Pa­na jak to wy­glą­da?
Bogusław Linda:
Szu­kam ja­kiejś dro­gi wyj­ścia.

 

– Nie od­su­wa go Pan, nie za­głu­sza, oglą­da­jąc te­le­wi­zor, pi­jąc drin­ka, czy­ta­jąc do upa­dłe­go?
Bogusław Linda:
Nie ma co od­su­wać te­go, co jest nie­unik­nio­ne. Na przy­kład sta­ro­ści. To rzecz, któ­ra zda­rza się każde­mu. Każdy z nas mu­si odejść. Naj­pierw men­tal­nie.

 

– Pan już w to wie­rzy?
Bogusław Linda:
Oczy­wi­ście. A po­tem odejść fi­zycz­nie. Ta­ka jest ko­lej­ność rze­czy. Na szczę­ście i na nieszczę­ście.

 

– Nie ma Pan ma­rzeń o wła­snej nie­śmier­tel­no­ści?
Bogusław Linda:
Nie po­su­wam się tak da­le­ko. Je­stem chrze­ści­ja­ni­nem.

 

Polecamy: Bogusław Linda: "Na cholerę mi to potrzebne!"

3/8
Bogusław Linda, Viva! grudzień 2000
Copyright @Jacek Piotrowski
3/8

– Pan kie­dy bę­dzie sta­ry?
Bogusław Linda:
Już w pew­nym sen­sie je­stem sta­ry. Sta­rze­ję się, re­je­stru­ję cha­rak­te­ry­stycz­ne sy­gna­ły psy­cho­fi­zycz­ne. Czas bie­gnie trzy ra­zy szyb­ciej niż kie­dyś.

 

– Jak Pan zno­si sy­tu­acje, w któ­rych fi­zycz­nie już nie da­je ra­dy?
Bogusław Linda:
Nie mia­łem ta­kiej sy­tu­acji, w któ­rej zde­cy­do­wa­nie nie da­łem ra­dy. Jesz­cze mi się uda­je.

 

– Boi się Pan si­wi­zny?
Bogusław Linda:
Si­wi­zny nie.

 

– A ły­sie­nia?
Bogusław Linda:
Ły­sie­nia już tak. Mam ta­ki za­wód, ja­ki mam, i je­stem tro­chę je­go nie­wol­ni­kiem.

 

– Sto­su­je Pan kre­my na zmarszcz­ki?
Bogusław Linda:
Nie. My­ślę, że twarz mężczy­zny nie mu­si być pięk­na. Twarz, po la­tach no­sze­nia, coś na­praw­dę wy­raża. Głę­bo­ko wie­rzę, że wi­dać – po twa­rzy – co mężczy­zna przeżył i kim jest.

 

– U Pa­na, szcze­gól­nie przy ustach, wi­dać zgorzk­nie­nie.
Bogusław Linda:
Być może.

 

– Co jest Pa­na naj­więk­szą po­rażką?
Bogusław Linda:
Przez ty­le lat ży­cia nie za­ła­twi­łem so­bie te­go, że mógł­bym dziś spo­koj­nie i god­nie żyć, nie mar­twiąc się o przy­szłość.

4/8
Bogusław Linda
Copyright @Lidia Popiel
4/8

– Czy Pan ma coś takiego, co innym może się przydać.
Bogusław Linda:
Może innym, ale panu... Może dystansu.

 

– Do czego?
Bogusław Linda:
Do życia.

 

– A jak daleki powinien być?
Bogusław Linda:
Jak najdalszy.

 

– Więc czy to Pana umiłowanie dystansu nie wypchnęło go poza świat, który – w czasie, kiedy go Pan zwiększał – zmienił się, ukolorowił, wypłaszczył, głupiał? A Pan zdystansowany od początku lat 90. pozostał trochę jak hibernatus na jego obrzeżach.
Bogusław Linda:
Jeżeli tak, to bardzo sobie to chwalę. Bo jeżeli miałbym się przejmować tym, co się dzieje na zewnątrz, i swoją rolą w tym świecie, tobym zwariował. Mam swój świat i myślę, że będę go pielęgnował, aż, kurwa, do samej śmierci.

 

– „Aż, kurwa, do samej śmierci”. A potem już nie?
Bogusław Linda:
Mój dystans nie pozwala mi sięgać aż tak daleko.

 

– Co się składa na ten pański świat?
Bogusław Linda:
Masę prywatnych rzeczy. O tych bardzo prywatnych nie będę opowiadał, a o tych mniej prywatnych mogę: książki, czytanie, las, dzicz, samotność – takie rzeczy lubię.

 

Polecamy: Bogusław Linda: "Na cholerę mi to potrzebne!"

 

5/8
Bogusław Linda
Copyright @Lidia Popiel
5/8

– Pytanie banał: kim Pan jest? Jaka pierwsza odruchowa odpowiedź?
Bogusław Linda:
Człowiekiem.

 

– Nie aktorem, postacią kultury masowej?
Bogusław Linda:
Nie myślę o sobie, jak o aktorze ani postaci kultury masowej, bo to są złudne pojęcia i dosyć chwilowe. Kiedy myślę o sobie, o mężczyźnie, o tym, co mogę dać innym, np. swoim dzieciom, to raczej jako swoisty dinozaur mogę je nauczyć poczucia honoru, poczucia pewnych wartości, prawdy i luzu.

 

– W jakim wieku stracił Pan megalomanię?
Bogusław Linda:
Mogłem być dosyć dobrze zapowiadającym się megalomanem, kiedy zaczynałem swoją karierę aktorską, ale potem tę megalomanię wybito mi z głowy, przez sześć lat nie puszczając na ekran niczego, w czym zagrałem. To też uczy jakiegoś dystansu, bo pokazuje, że nie jest to takie ważne, a jakże złudne.

6/8
Bogusław Linda
Copyright @Lidia Popiel
6/8

– Pan się boi siebie – starego?
Bogusław Linda:
Tak. Przede wszystkim chorób, co się nieuchronnie wiąże ze starością. Wtedy człowiek paru rzeczy nie może zrobić. Boję się też bezradności.

 

– A utraty siły?
Bogusław Linda:
To jest też bezradność, człowiek siedzi, wydaje mu się, że może, a już nie może. Natomiast moje dziś mówienie o adrenalinie jest lekkim samochwalstwem, ponieważ od dawna tego nie uprawiam. Ale mam już ten komfort bycia lekko zdystansowanym. No a jak to będzie wyglądało dalej? Myślę, że jak u wszystkich, w końcu życie jest żartem, który kończy się śmiercią.


– Pan już sobie wymyślił słowa, które wypowie na chwilę przed ostatnim tchnieniem?
Bogusław Linda:
Nie. Kiedyś wymyślałem sobie, bo musiałem, wyjeżdżając na kolejną ryzykowną wyprawę,  i spisywałem testamenty. Żeby było wiadomo, co zrobić z moim skomplikowanym układem majątkowym. Bo można nie wrócić. Wtedy człowiek zaczyna poważnie myśleć, co napisać.

 

– To ile tych testamentów Pan napisał?
Bogusław Linda:
Kilka.

 

– Może powinien Pan wydać zbiór własnych testamentów?
Bogusław Linda:
To dobry pomysł.

 

Polecamy: Bogusław Linda: "Na cholerę mi to potrzebne!"

7/8
Bogusław Linda
Copyright @Lidia Popiel
7/8

– Kiedy Pan przestał wierzyć, że będzie żył wiecznie?
Bogusław Linda:
A to się dzieje powoli, krok za krokiem, nie ma jednego momentu olśnienia. Nawet teraz, kiedy odpycham tę świadomość, lęk mnie cały czas puka w ramię, mówi: „Ej, poczekaj”.

 

– Nie wierzy Pan w to, że któregoś dnia japońscy naukowcy wymyślą pigułkę na długowieczność i Panu akurat starczy na nią z emerytury?
Bogusław Linda:
Dla mnie będzie za późno. A poza tym będzie wstyd przyjmować taką pigułkę, to byłaby kompromitacja na całą okolicę.

 

– Czyli Pan jest raczej taki XVIII-wieczny, z wmontowanym wstydem.
Bogusław Linda:
Chyba tak. Kiedy myślę o latach, w których chciałbym żyć, to zawsze wolałbym wcześniej niż później.

 

– Co się Panu nie podoba w naszych czasach?
Bogusław Linda:
Globalna wioska. Nie podoba mi się to, że ludzie stają się podobni do siebie, że są jednakowi. Marzyłbym o tym, żeby znaleźć się gdzieś, w jakimś kraju, który był kiedyś innym krajem, można pojechać do Mongolii i zobaczyć Mongołów, pojechać do Afryki, zobaczyć ją taką, jak kiedyś wyglądała... zobaczyć ludzi, których było stać na opłynięcie dookoła świata...

8/8
Bogusław Linda
Copyright @Lidia Popiel
8/8

– Czasami ma Pan żal do siebie, że jeszcze żyje?
Bogusław Linda:
To ciekawe. A pan?

 

– Czasami tak. To takie pokłosie młodopolskiego i romantycznego przekonania, że człowiek powinien żyć szybko, gwałtownie i młodo umrzeć.
Bogusław Linda:
Nie mam czegoś takiego. Wręcz odwrotnie. A umierają szybko ci, którzy nie mają strachu. Przeżywają ci, którzy się boją kalectwa, śmierci, tego, co się może zdarzyć po drodze i wykształcają w sobie taki atawistyczny patent na bycie nieśmiertelnym, budują go na tym, że się udało przeżyć, a jeszcze raz się udało i jeszcze raz. Jak patrzę na tych wszystkich ludzi, którzy zawodowo uprawiają jakieś ryzykowne rzeczy, to wszyscy mówią dokładnie to samo.

 

Polecamy: Bogusław Linda: "Na cholerę mi to potrzebne!"

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Córka ANNY PRZYBYLSKIEJ, OLIWIA BIENIUK, w jedynym takim wywiadzie: „Kiedy mama umarła, wchodziłam w najtrudniejszy okres dojrzewania i ono się trochę zatrzymało”. PIOTR BECZAŁA i KATARZYNA BĄK-BECZAŁA. Światowej sławy muzyk i utalentowana mezzosopranistka, która zamieniła karierę na rolę żony. Czy żałuje? KEANU REEVES, aktor, który chodzi własnymi ścieżkami. IZABELA TROJANOWSKA w czasach PRL-u szokowała ostrym, rockowym wizerunkiem. Ile dziś zostało z tamtej niepokornej dziewczyny? W CYKLU EXTRA Świat mody z powodu koronawirusa znalazł się na krawędzi.