Reklama

Margaret rzadko mówi tak otwarcie o swoim życiu prywatnym. Tym razem zrobiła wyjątek. W rozmowie dla magazynu „Twój Styl” wróciła do momentu, w którym musiała zatrzymać się, by odzyskać siłę. Sukces miał swoją cenę – depresja, zmęczenie i stres sprawiły, że wycofała się z życia w Warszawie i postawiła na zupełnie nowy początek. Dziś 34-letnia artystka wraca z nową energią, pisze muzykę, odważniej stawia granice i szczerze opowiada o relacji z Piotrem Kozieradzkim, która podczas budowy domu została wystawiona na prawdziwą próbę.

Margaret i Piotr Kozieradzki postawili wszystko na jedną kartę

Margaret i Piotr Kozieradzki od lat trwają u swojego boku. Nie da się ukryć, że są najbardziej tajemniczą parą polskiego show-biznesu. Połączyła ich wspólna pasja do muzyki. Ona – jedna z najpopularniejszych wokalistek w kraju. On – muzyk znany fanom reggae jako KaCeZet. Przez długi czas bardzo pilnowali prywatności i unikali publicznego opowiadania o swojej relacji. Dziś Margaret i Piotr Kozieradzki nie tylko są razem, ale też wspólnie tworzą muzykę. Jak przyznali w wywiadach oddzielenie życia prywatnego od pracy bywa dla nich ogromnym wyzwaniem. Artyści próbują znaleźć balans i świadomie szukają momentów tylko dla siebie. Sześć lat temu wzięli ślub. Wokalistka ujawniła, że uroczystość odbyła się w peruwiańskiej dżungli według szamańskiego obrzędu Shipibo.

„Wzięliśmy z Piotrem ślub. Wyjątkowy, bo ceremonia odbyła się w peruwiańskiej dżungli, według szamańskiego obrzędu Shipibo. Po powrocie do Polski od razu zaczęliśmy szukać działki pod lasem”, opowiadała w rozmowie z „Twoim Stylem” Agnieszce Litorowicz-Siegert.

W najnowszym wywiadzie dla Twojego Stylu Margaret zdecydowała się jednak uchylić rąbka tajemnicy. Artystka wróciła wspomnieniami do momentu, w którym razem z partnerem podjęła decyzję o wyprowadzce z Warszawy i rozpoczęciu życia bliżej natury. To właśnie wtedy zaczęła się dla nich zupełnie nowa rzeczywistość. „Pomógł nam covid. Uznaliśmy: zróbmy to teraz. I tak wszystko stanęło w miejscu. Wcześniej sądziłam, że jestem dziewczyną z wielkiego miasta. Wyjechałam w młodości z małego Ińska i miałam „przechył” warszawski, uważałam, że to stolica mnie dokarmia, daje siłę”, opowiadała artystka.

Czytaj też: Nie uwierzysz, co wspólnego ze sobą mają: Irena Santor, Shazza i Margaret. Prawda może zaskoczyć

Margaret, Kacezet
Margaret, Kacezet fot. Baranowski/AKPA

Tutaj Margaret i Piotr Kozieradzki znaleźli swój raj na ziemi

Margaret dziś wspomina tamten czas z mieszanką niedowierzania i sentymentu. Życie z dala od miasta okazało się dla niej i Piotra Kozieradzkiego prawdziwą szkołą przetrwania. Latem mieszkali w ogromnym namiocie przypominającym tipi, zimą przenieśli się do domku holenderskiego, gdzie musieli mierzyć się nawet z zamarzającą wodą. Wokalistka nie ukrywa, że dziś nazwałaby to szaleństwem, ale właśnie z tamtego okresu zostały im jedne z najbardziej niezwykłych wspomnień. Szczególnie zapadły jej w pamięć noce spędzane pośród natury, gdy pod namiot podchodziły sarny zaskoczone obecnością ludzi. Dziś na tej samej działce stoi już dom, który – jak podkreśla artystka – zbudowali razem.

„To był survival. Dziś myślę: szaleństwo. […] Nie powtórzyłabym tego, ale zostały fantastyczne wspomnienia. Namiot, w którym spędziliśmy dwa miesiące, rozbiliśmy w miejscu, gdzie szlak miały sarny. Zanim się skapnęły, że tam jesteśmy, dochodziło do sytuacji: śpimy i nagle: bum! – coś obija się o ścianę. […] Na działce stoi już normalny dom. Zbudowaliśmy go razem”, opowiada artystka w Twoim Stylu.

Czytaj też: Iwona Pavlović szczerze o nieuprzejmych tancerzach. Takiego wyznania nikt się nie spodziewał

20.11.2021. Na planie programu Dzien Dobry TVN. N/z: Malgorzata Jamrozy "Margaret" i Piotr Kozieradzki "KaCeZet"
20.11.2021. Na planie programu Dzien Dobry TVN. N/z: Malgorzata Jamrozy "Margaret" i Piotr Kozieradzki "KaCeZet" Jerzy Dudek/Dzien Dobry TVN/East News

Margaret nie ukrywa, że wspólna budowa domu stała się dla niej i Piotra Kozieradzkiego prawdziwym testem związku. Artystka przyznała, że przy takim projekcie emocje pojawiają się niemal każdego dnia – od stresu i napięcia po momenty zwątpienia. Jak podkreśliła, najważniejsze było to, czy potrafią działać razem, zamiast obracać frustrację przeciwko sobie. Ostatecznie dom powstał, a dziś wokalistka z ogromnym zaangażowaniem zajmuje się jego urządzaniem. „Tyle rzeczy trzeba mieć pod kontrolą, tyle jest wpadek do zaliczenia. Sprawa kluczowa, czy działa się razem, czy w którymś momencie, pod napięciem, zwraca się przeciwko sobie. […] Śmieję się, że jako nastolatka gadałam z przyjaciółmi o ciuchach, a teraz – o wystroju wnętrz”, opowiadała Margaret na łamach Twojego Stylu.

Choć kiedyś śpiewała o potrzebie wyjazdu i braku swojego miejsca, dziś Margaret patrzy na życie zupełnie inaczej. Wspólnie z mężem mają też dom poza granicami Polski. Wokalistka podkreśla, że zakup domu w Hiszpanii nie był ucieczką z kraju, lecz próbą znalezienia przestrzeni, w której może po prostu odpocząć. Jak przyznała, to właśnie słońce i tamtejszy klimat sprawiły, że przestała odczuwać zimowe spadki nastroju. Razem z Piotrem Kozieradzkim kupili stary dom, który nazwali Casa De La Rudera.

„Bywanie w Hiszpanii wynika wyłącznie z tęsknoty za słońcem – choć Hiszpania też stała się już moim domem. […] W Hiszpanii z dumą chwalę się, że jestem z Polski. Ale odkąd tam jeżdżę, nie mam zimowego spadku nastroju. Odremontowaliśmy stary dom, który nazwaliśmy Casa De La Rudera”, relacjonowała Margaret.

Sprawdź też: Kupili ruderę, zrobili z niej piękną willę. Margaret i jej mąż wyremontowali mieszkanie w Hiszpanii. To prawdziwy azyl

Margaret jest lesbijką?! Hot News
Zuza Krajewska/LAF AM

Margaret w szczerym wywiadzie: „Uczę się decydować”

W rozmowie dla „Twojego Stylu” Margaret wielokrotnie podkreślała, że dziś inaczej patrzy na własne potrzeby. Wokalistka wspomniała, że jak wiele kobiet została wychowana do bycia miłą, dlatego dziś świadomie uczy się stawiania granic — nawet jeśli kosztuje ją to stres i bezsenne noce.

Uczę się decydować: postawię granicę czy odpuszczę, bo sprawa nie jest ważna. Sprawdzam, co ze mną robi ten wybór, jak bardzo mnie stresuje. Stawianie granic zużywa mnie, nie śpię po nocach. Ale co tam, „najwyżej zmoknę”, jak w piosence”, mówiła Agnieszce Litorowicz-Siegert.

Margaret, VIVA! MODA, 2/2017
Margaret, VIVA! MODA, 2/2017 Piotr Stokłosa
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...