Reklama

Krystyna i Stefan Friedmannowie poznali się przypadkiem, w szkolnym korytarzu, a zaczęło się od zaczepnego zdania, które nie zwiastowało wielkiej historii. Mimo życiowych zakrętów i trudnych początków zostali razem na lata. Miłość Stefana i Krystyny Friedmannów to opowieść o wytrwałości, codzienności i uczuciu, które przetrwało wszystko.

Stefan Friedmann: dorastanie, młodość

Stefan Friedmann jest bardzo popularnym aktorem, satyrykiem, radiowcem. Wszyscy kojarzą go na pewno z serialu „Na kłopoty Bednarski”, w którym grał detektywa z przedwojennego Gdańska. W radio występował w duecie z Jonaszem Koftą, w latach 70. i 80 bardzo popularne były ich „Dialogi na cztery nogi” i skecz „Fachowcy”, z piosenką „Bo dobry Bóg już zrobił, co mógł/ teraz trzeba zawołać fachowca”. Wcielał się też w podróżnika, "Globtrotuara", który w kawiarence "Pod Kwadratowym Globusem" opowiada o swoich przygodach. Pisał piosenki, z których najbardziej znane są chyba: „Cienki Bolek” i „Serce Słowianki, polny kwiat”. Lubił bawić się słowami, wymyślał przysłowia, na przykład „Gdy na drzewach bazie – uważaj na razie”.

Urodził się w 1941 roku, jego ojciec Marian Friedmann był aktorem, mama – Halina, legendarną suflerką w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Mówiono, że gdyby nie ona, wpadki zaliczaliby Mieczysława Ćwiklińska, Magdalena Zawadzka, Gustaw Holoubek. Rodzice mieli poczucie humoru, znana jest anegdota, jak ojciec mówił do małego Stefana: „Stefciu, jak będziesz grzeczny, pójdziemy do Michalika (historyczna kawiarnia w Krakowie), zobaczysz, jak ludzie jedzą lody”.

Artysta wychowywał się u dziadków w Krakowie, babcia marzyła, że zostanie księdzem. Był nawet ministrantem, służył do mszy w parafii św. Floriana, gdzie proboszczem był wtedy Karol Wojtyła. Kiedyś wygłupiał się za plecami księdza, aż Wojtyła wziął go za ucho i zapytał: „Oj Stefciu, co z ciebie wyrośnie?”. Mimo kłopotów w szkole zawsze uważany był za zdolnego, jako 16- letni chłopiec zaczął grać w radiowych „Matysiakach” – tasiemcu o warszawskiej robotniczej rodzinie. Występował w tym radiowym serialu 25 lat, do stanu wojennego.

Zobacz też: Był mistrzem drugiego planu, a prywatnie bał się kobiet. Tajemnicza śmierć Leszka Herdegena do dzisiaj nie została wyjaśniona

Mówi o sobie: „Moje życie to jest taki duży zbiór żartów, które bardzo często kończyły się źle”. Tak było na egzaminie do Szkoły Teatralnej. Legendarny Jan Świderski poprosił go, by powiedział coś wesołego. On wypalił „Wesołego Alleluja” i wyleciał za brak szacunku do komisji egzaminacyjnej. W dodatku za wygląd dostał jedynie dwóję z plusem. Ostatecznie egzamin aktorski zdał eksternistycznie.

W kabarecie „Hybrydy” poznał Jonasza Koftę, który poradził mu: „Przestań te głupoty swoje mówić w powietrze i zacznij notować, a jeszcze będziesz miał z tego pieniądze". Stefan Friedmann już w latach 70. stał się bardzo popularny. Grał m.in. w „Czterdziestolatku”, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”, w wielu filmach i serialach. Pisał skecze, m.in., dla Janusza Gajosa, reżyserował sztuki. Cały czas gra Józefa Modrego w „M jak miłość”.

02.1991. Stefan Friedmann - portret; n/z z rodzina.,Image: 428303165, License: Rights-managed, Restrictions: Cena minimalna dla publikacji drukowanych 250 zł, Model Release: no, Credit line: Ireneusz Sobieszczuk / Forum
Od lewej Krystyna Friedmann, Wojtek i Stefan Friedmann, fot. Ireneusz Sobieszczuk/Forum

Stefan Friedmann: oblał maturę, poznał przyszłą żonę

Początki nie były łatwe. Stefan Friedmann jako nastolatek kilka razy zmieniał szkoły, oblał egzamin dojrzałości. Nauczyciel usłyszał, jak mówił w toalecie: „Maturę to ja mam z palcem w d…”. Wyleciał. Po latach przyznawał, że tego nie żałuje. Bo dzięki powtórce matury spotkał miłość swojego życia.

Krystynę poznał na przerwie w liceum. On rozglądał się za ładnymi dziewczynami. Koledzy pokazali mu wtedy jedną z najładniejszych dziewczyn w szkole, śmiali się, że na pewno jej nie poderwie. Ale udało się, choć ich pierwszy dialog nie był zbyt romantyczny. No i co Wiśniewska?”, zapytał. „No i nic Friedmann”, odpowiedziała mu przyszła wybranka. Początki nie były łatwe. „Ona nie wyrażała mną zainteresowania. A inne dziewczyny owszem! Wszystkie się zachwycały. Tylko nie ona. Była dla mnie wyzwaniem. Ja się wcześniej trochę rozdrabniałem na inne koleżanki […] A ona to widziała i tylko kiwała głową”, tłumaczył w rozmowie z Anną Kalitą.

Krystyna nie patrzyła na niego jak na wymarzonego bohatera – wręcz przeciwnie, miała w głowie zupełnie inny ideał i nie widziała w nim kandydata na pierwszą miłość. A jednak Stefan nie zamierzał odpuścić. Zamiast wielkich gestów i drogich prezentów postawił na coś innego – upór i autentyczność. I właśnie to zadziałało. Bo jak sam przyznał, romantyzmu jednak trochę w sobie miał – tylko w zupełnie nieoczywistej odsłonie. „Nie miała wcześniej miłosnych historii, więc marzyła, żeby pierwszy facet był taki, jak w książce przeczytała albo zobaczyła w filmie”, tłumaczył aktor. I dodawał w rozmowie z Anną Kalitą: „Musiałem to sprawdzić. I okazało się, że trochę tej romantyczności we mnie było. Kobiety nie należy kupować prezentami. Siebie trzeba sprzedać jak najlepiej! Pokazać z najkorzystniejszej strony. Starałem się w sobie tę stronę znaleźć. Byłem wytrwały. I Krycha dała mi szansę, być może dlatego, że chciała zobaczyć, jaki ja jestem naprawdę, w środku”.

Zobacz też: Kiedy się poznali, od razu wywołali skandal... Kinga Preis i Piotr Borowiec są razem od 28 lat

PHOTO: TRICOLORS/EAST NEWS 11.03.2013 Telekamery 2013 N/Z:Friedman Stefan zona
Państwo Friedmannowie, 2013 rok, fot. TRICOLORS/East News

Zamiast romantycznego finału przyszło jednak rozczarowanie. Po balu maturalnym Stefan niespodziewanie zostawił Krystynę i poszedł grać w bilard. Jeden wieczór, jedna decyzja – i wszystko się posypało. Ona miała swoje granice i tym razem nie zamierzała już wybaczać. Wyjechała do Cambridge, a on został z myślą, że właśnie stracił coś naprawdę ważnego. Bo choć znajomi próbowali go pocieszać, jedno było pewne – nie potrafił przestać o niej myśleć.

„Chyba wypiłem wtedy za dużo wina. Krysia mi wcześniej dużo wybaczała i myślałem, że tak będzie zawsze. A okazało się, że są granice. Wyjechała do Cambridge, gdzie studiowała angielski dla obcokrajowców. Koledzy na to: "Krycha cię zostawiła, ale nie martw się, wróci!". Ale nie tylko koledzy mnie pocieszali. Ja jednak przez cały czas miałem ją w głowie. To uczucie było najmocniejsze”, relacjonował Annie Kalicie.

Nie było wielkich gestów na pokaz, tylko cierpliwość i uczucie, które nie zgasło mimo rozłąki. Stefan pisał do Krystyny listy, nie tracąc nadziei, że jeszcze się spotkają. I kiedy po latach wróciła do Polski, nie wahał się ani chwili – od razu się oświadczył. Dla niego to był moment bez odwrotu, pewność, że ta historia musi mieć szczęśliwe zakończenie. Dziś, po ponad pół wieku razem, ich miłość to dowód, że czas i przeciwności mogą ją tylko wzmocnić.

„Jaki ja byłem przejęty! Wiedziałem, że już nie ma żartów. Że jeśli ona się zdecydowała do mnie wrócić, to już musi być happy end. Ładna ta nasza powieść, ale trochę nudna”, zwierzał się.

Krystyna i Stefan Friedmannowie: historia miłości

Z Krystyną pobrali się w 1968 roku. Nie było im łatwo, mieszkali w wynajętych mieszkaniach albo kątem u rodziców. Dopiero zaczynali zawodowe życie. Żeby utrzymać rodzinę, Stefan Friedmann wyjeżdżał do Ameryki, pracował tam fizycznie, polerował posadzki u amerykańskich bogaczy, był ogrodnikiem. Potem jeździł też oczywiście na tournée jako artysta.

Krystyna i Stefan Friedmannowie doczekali się dwóch synów. Jeden z nich - Filip Friedmann jest poukładanym, statecznym biznesmenem, który trafiał już na listę najbogatszych młodych Polaków. Drugi – Wojciech Friedmann, to artysta, pisarz, fotograf. Niespokojna dusza. Zawsze ciągnęło go w świat, odwiedził 80 krajów! Był - jak mówił - poszukiwaczem własnych przygód.

Zobacz też: Ludzie go uwielbiali. Zdzisław Maklakiewicz wcielił się w słynnego inżyniera Mamonia w „Rejsie”

Stefan Friedmann i jego żona Krystyna mieszkają pod Warszawą, mają swój dom, ogród, psa i kota. Kiedy wnuki były małe, uwielbiały do nich przyjeżdżać. A oni poświęcali im każdą wolną chwilę, czwórka wnuków jest ich radością i dumą. Stefan Friedmann opowiadał w jednej z rozmów, jak jego wnuk Aleks, wyjeżdżając z żalem od ukochanych dziadków, zapytał: „Babciu, a dlaczego wy nie macie dzieci?”.

PHOTO: VIPHOTO/EAST NEWS WARSZAWA 24.04.2010 PREMIERA SPEKTAKLU FERDYNAND WSPANIALY W TEATRZE BAJKA N/Z: STEFAN FRIEDMAN SYN
Szczęśliwy dziadek z wnukiem, 2010 rok, fot. VIPHOTO/East News
Reklama
Reklama
Reklama