Reklama

Grażyna Wolszczak wraca pamięcią do chwili, która na zawsze podzieliła jej życie na „przed” i „po”. W 1996 roku nagle straciła męża, Marka Sikorę. Została wdową w wieku 38 lat i matką 7-letniego syna. Dziś, po latach, mówi o tamtym czasie bez upiększeń: o bólu, który odbierał oddech, o strachu i utracie poczucia bezpieczeństwa. To wspomnienie wciąż pozostaje żywe.

Grażyna Wolszczak o stracie męża. Tak dowiedziała się o jego odejściu

Grażyna Wolszczak przez lata uchodziła za kobietę silną i niezależną. Jednak za tą siłą kryje się historia, która na zawsze odcisnęła piętno na jej życiu. W 1996 roku doszło do tragedii, która zmieniła wszystko. Jej mąż, Marek Sikora, aktor i reżyser, odszedł nagle. W chwili śmierci miał zaledwie 37 lat. Przyczyną był rozległy wylew.

Wiadomość o stracie męża była dla niej prawdziwym wstrząsem i pozostawiła po sobie pustkę, której nie dało się niczym wypełnić. W rozmowie z Magdą Mołek aktorka opowiedziała o tym, jak dowiedziała się o najgorszym.

Już sam dźwięk telefonu był dla niej sygnałem, którego nie potrafiła zignorować. W jednej chwili pojawiło się przeczucie trudne do wytłumaczenia, ale niezwykle wyraźne, że wydarzyło się coś złego. Tym bardziej że to miał być zwyczajny dzień: Marek Sikora i ich syn planowali wspólny wyjazd na lekcję jazdy konnej. Nic nie zapowiadało tragedii, a jednak to właśnie wtedy wszystko zaczęło się zmieniać. „To był taki dziwny moment (...) Pojechałam do Warszawy i dostałam telefon. Ciotka powiedziała: usiądź. I ja już widziałam, że coś się złego stało i wiedziałam, że tego dnia mieli pójść na lekcję konną. I ja czułam, że coś się stało. I jak ciotka powiedziała, że Marek nie żyje, to ja pierwsze miałam takie: uff, że z Filipem wszystko w porządku. (...) A dopiero później ten drugi rykoszet”, mówiła w podcaście „W moim stylu”.

Czytaj też: Uważała, że jest za piękny na męża. Miłość Grażyny Wolszczak i Marka Sikory przerwała nagła tragedia

Grażyna Wolszczak, 10.12.2023. Na planie programu Dzien Dobry TVN
Grażyna Wolszczak, 10.12.2023. Na planie programu Dzien Dobry TVN Fot. Pawel Wodzynski/DDTVN/East News

Grażyna Wolszczak o sile po stracie męża. Budowała swój świat od nowa

Grażyna Wolszczak została wdową w wieku 38 lat. Samodzielnie wychowywała ich ukochanego synka. Ten moment wyznaczył granicę między dawnym życiem a rzeczywistością, z którą musiała się zmierzyć samotnie. Z dnia na dzień wszystko się zmieniło. Została z ciężarem emocji, które trudno opisać słowami, a także z utratą poczucia stabilizacji i bezpieczeństwa. Wiedziała, że musi być silna dla siebie, dla syna.

„Mówię sobie w tej najtrudniejszej sytuacji, kilka dni po śmierci Marka: mam wybór. Mogę usiąść i płakać, licząc na współczucie innych, albo wziąć sprawy w swoje ręce. Wiedziałam już wtedy, że moment mobilizacji i pomocy ze strony bliskich jest czasowy, więc postanowiłam: nie będę czekać, muszę sama sobie z tym poradzić”, opowiadała Magdzie Mołek.

Takie doświadczenia zmieniają człowieka na zawsze. Nie tyle wzmacniają, co uczą żyć na nowo, z bólem, który już nigdy nie znika, ale z czasem przestaje odbierać oddech. „Nienawidzę tego powiedzenia, co nas nie zabije, to nas wzmocni, ale aż się tutaj ciśnie, żeby tak powiedzieć”, dodawała aktorka w rozmowie z „W moim stylu”.

Sprawdź też: Od 20 lat są w rzymskim małżeństwie, świata poza sobą nie widzą. Tak o ukochanym mówi ulubienica widzów

grazyna-wolszczak-396314-GALLERY600-dfb2709
Olga Majrowska

Z czasem w życiu Grażyny Wolszczak znów pojawiło się uczucie. Aktorka otworzyła serce i odnalazła spokój u boku Cezarego Harasimowicza. To jednak nie oznaczało zamknięcia przeszłości. Pamięć o Marku Sikorze nigdy nie zniknęła – przeciwnie, pozostała ważną częścią ich rodzinnego świata.

Szczególne miejsce zajmuje on także w pamięci Filipa, który jest do ojca niezwykle podobny. Nie chodzi tylko o rysy twarzy czy spojrzenie, ale również o ten sam rodzaj poczucia humoru: inteligentnego, nieoczywistego, z nutą ironii, z której Marek był znany. W ich domu przeszłość nie została odcięta grubą kreską. Ona wciąż tam jest – w rozmowach, wspomnieniach i w synu, który nosi w sobie tak wiele z ojca.

Reklama
Reklama
Reklama