TYLKO W VIVIE!. Renata Przemyk pierwszy raz o ukochanym i wspólnym życiu. Dopiero przy nim nauczyła się cieszyć codziennością
Miłość przyszła niespodziewanie. Dopiero wtedy, gdy przestała jej szukać. Renata Przemyk odsłania intymny fragment swojego życia i opowiada o relacji z Michałem, z którym codzienność nabiera zupełnie nowego znaczenia.

Renata Przemyk w szczerym wywiadzie opowiada Beacie Nowickiej o pierwszym zakochaniu, które przyszło dopiero w wieku 43 lat. Artystka mówi o relacji z Michałem, wspólnym życiu pod Wieliczką oraz o tym, jak nauczyła się czerpać radość z codzienności i akceptować siebie.
Renata Przemyk o pierwszej miłości
[...]
„Życie to sztuka wyboru”, powiedziałaś kiedyś.
Każdy z nas wybierze coś innego. Bo jest inny. Jeden zwróci uwagę na drzewo, które jest najbliżej, a drugi na las na horyzoncie. Nie da się przyłożyć do każdego jednej miary, wzorca, matrycy. Co więcej, my na każdym etapie życia będziemy inni, inne. I to też jest naturalne. Możemy pięknie się różnić, a jednocześnie bardzo kogoś kochać. Pierwszy raz się w życiu zakochałam, mając 43 lata. Człowiek nie wie, że to jest to, dopóki tego nie poczuje. Od kiedy pamiętam, w relacjach towarzyszył mi jakiś rodzaj napięcia. Przekonanie, że to ja muszę się starać, ja muszę zasłużyć, ja muszę być wystarczająco dobra, a najczęściej najlepsza, żeby w ogóle zostać zauważona. Dopiero przy tym pierwszym zakochaniu poczułam akceptację ciała i harmonię wszystkich zmysłów z tą drugą osobą. Nie da się tego opowiedzieć. Nie poczujesz smaku, dotyku, zapachu z czyichś opowieści. Musisz to przeżyć. Ale jak przeżyjesz, to już potem wiesz.

Renata Przemyk o partnerze
Uśmiechasz się do siebie w lustrze?
Tak. Lubię moment, w którym jestem. Akceptuję się, chociaż czasem myślę, że może powinnam częściej stosować kremy na zmarszczki, żeby wyprostowało się tu i ówdzie (śmiech). A z drugiej strony każda z tych zmarszczek jest uczciwie zapracowana śmiechem i żywą mimiką. Dopiero z wiekiem wychodzi charakter na twarz. Cieszę się, że udało mi się pokonać problemy ze zdrowiem. Podeszłam do tego zadaniowo: wyciąć, połatać, wyleczyć, rehabilitować. Pokonać i iść dalej. Jako dziecko byłam cherlawa, z anemią, ale zaskakująco odporna. Głęboko we mnie tkwiła siła przetrwania, jakiś instynkt. Po latach dowiedziałam się, że imię Renata jest od renatus, czyli odradzająca się. Wańka-wstańka.
W najnowszym klipie biegniesz w cudownym sycylijskim słońcu i śpiewasz: „Biegnę, płynę, zdążam, lecę, już zadzieram kiecę i zatańczę znów na stole. (…) Młodsza już nie będę, lecz szczęśliwsza mogę być”. Jesteś?
Coraz częściej. Żyję tu i teraz. I to jest najfajniejsze, bo w tym momencie czuję smak dobrej kawy, którą obie pijemy, ciekawi mnie nasza rozmowa, doceniam, że nic mnie nie boli. Mam zdrowe dziecko. Cieszę się, że za chwilę będzie wiosna i pojedziemy na wakacje. Że mogę robić to, co kocham. Że mój głos wciąż jest silny. Że udało mi się – świadomie czy nieświadomie – wszystko poukładać. Jestem w fajnym momencie. Nigdy nie akceptowałam siebie tak bardzo jak teraz. Pojechaliśmy z moim Michałem na Sycylię. Stwierdziliśmy, że ten klip to będzie nasza prywatna opowieść o własnym rytmie życia. Michał jest maratończykiem, ultrasem. Biega, bo to kocha, nigdy nie biega w słuchawkach. Chłonie świat. Potrafi cieszyć się wszystkim. Rano wpada do domu wyhasany jak pies i mówi: „Renulka, widziałem takie piękne drzewa, sarnę” (śmiech). Okolice naszego domu pod Wieliczką, gdzie mieszkam od 26 lat, on w ciągu kilku lat poznał o wiele lepiej ode mnie. Zatrzymuje się przy miejscowym sklepie, miła pani od razu podaje mu bułkę, a on rozmawia z każdym sąsiadem. Ja przyglądam się ludziom życzliwie, ale z odległości. Od Michała uczę się cieszyć codziennością. To jest radość życia, radość bycia w ruchu, w ciele, z duchem, ze zmysłami, z drobnym bólem i wiatrem, który wieje ci w twarz. Ale czasem w plecy.
Rozmawiała Beata Nowicka.
Cały wywiad do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 9 kwietnia.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE! Mikołaj "Bagi" Bagiński ujawnia: była dziewczyna miała ukryty cel. "To dało mi dużo do myślenia"
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.