TYLKO W VIVIE! Modzie. Od anonimowej modelki do silnej kobiety. Edyta Zając zdradza, co naprawdę zmieniło jej życie
Za kamerami i błyskiem fleszy kryje się zupełnie inna rzeczywistość. Edyta Zając odsłania kulisy swojej przemiany. Od anonimowej modelki do świadomej siebie kobiety, która dziś nie tylko kontroluje swój wizerunek, ale też wyznacza granice. Jej słowa pokazują, że siła nie tkwi w ubraniach, lecz w tym, co nosimy w sobie.

Edyta Zając odsłania kulisy swojej przemiany. Od anonimowej modelki do świadomej kobiety, która dziś nie tylko kontroluje swój wizerunek, ale też wyznacza granice. Jej słowa pokazują, że siła nie tkwi w ubraniach, lecz w tym, co nosimy w sobie.
Edyta Zając o pewności siebie: „Strój to tylko dodatek”
[...]
Czy ubranie może dodać pewności siebie?
Na pewno ma na nią jakiś wpływ. Kiedy jestem na planie zdjęciowym, gdy dobrze czuję się w jakimś looku, od razu czuję w sobie inną, mocniejszą energię. Ale tak naprawdę strój pozostaje tylko dodatkiem. I powinien być jedynie podkreśleniem tego, co już jest w nas.
Gdybyś miała powiedzieć, do którego z wielkich projektantów Ci najbliżej, to kto by to był?
Myślę, że mój styl najlepiej odzwierciedla dom mody Saint Laurent i w takim stylu czuję się najlepiej. Ale… kiedy jestem w takiej zupełnie prywatnej chwili, po pracy, po planie zdjęciowym, moim ulubionym zestawem jest wygodny dres. Włosy spięte w luźny kok i brak makijażu.
Jesteś delikatna, naturalna…
Ale w pracy bardzo asertywna (śmiech). Nigdy nie zrobię nic wbrew sobie. I przestałam się zastanawiać, jak to zostanie odebrane.

Edyta Zając w „Hotel Paradise”. Przełom w karierze i nowa odpowiedzialność
Umiesz stawiać granice i mówić „nie”?
Nauczyłam się tego już we wczesnych latach swojej pracy w modelingu. Ta umiejętność bardzo przydaje mi się nie tylko w życiu zawodowym. W pracy na planie potrafię ze spokojem i w grzeczny sposób przekazać, że coś mi nie odpowiada. Wiem, że tylko jeśli będę funkcjonować w zgodzie ze sobą, a nie jedynie z zamysłem osób, które ze mną współpracują, wciąż będę kochała to, co robię.
Właśnie ogłosiłaś, że zostajesz prowadzącą program „Hotel Paradise” już na stałe.
Czuję, że moja kariera poszybowała, gdy naturalnie przeszłam z modelingu do pracy w telewizji. Przez wiele lat przychodziłam na plan jako modelka, a nie jako ja – Edyta Zając. W większości przypadków po pracy na wybiegu czy na sesji zdjęciowej nigdzie nie byłam podpisywana. Teraz, ponieważ moje nazwisko zaczęło się pojawiać w przestrzeni publicznej, czuję większą odpowiedzialność. To oczywiście nie oznacza, że wcześniej nie odpowiadałam za to, co robię, ale jednak czułam się inaczej. Dzisiaj jestem odpowiedzialna za swoją pracę, za swój wizerunek i dbam o niego. Stąd też moja ogromna samoświadomość i asertywność.
To wiąże się też z chronieniem swojej prywatności.
Prywatnie jestem introwertyczką. Lubię spędzać czas w domu, z bliskimi, w bardzo małym gronie, a często sama ze sobą i z moim pieskiem. Czasem śmieję się, że mam dwie osobowości – prywatną i medialną. Kocham to połączenie. Staram się chronić życie prywatne, a dom jest moją oazą i to w nim odnajduję spokój. Wydaje mi się, że świetnie to u mnie współgra. Praca daje mi dużo radości, spełniam się w niej i czuję, że się rozwijam. A po intensywnym dniu wracam do swojego ukochanego miejsca i bliskich mi ludzi.
Od 15. roku życia żyjesz w biegu.
W nieustającej podróży. I tak naprawdę wydarzyło się to wszystko przez przypadek.
[...]
CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE Modzie! Edyta Zając zaczynała od deportacji jako 15-latka. Dziś zdradza, dlaczego ignoruje trendy i nosi tylko to jedno
