TYLKO W VIVIE! Modzie. Edyta Zając nie miała zostać modelką… Wszystko zmienił przypadek
Nie miała planu, by zostać modelką. Jedna decyzja, jeden kupon i podróż, która miała otworzyć drzwi do wielkiej kariery, zamieniły się w doświadczenie, które mogło wszystko zakończyć. Mediolan, samotna podróż i pieczątka w paszporcie. Od tego momentu nic już nie było takie samo.

Nie planowała kariery modelki, a jej życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Edyta Zając w szczerym wywiadzie ujawnia kulisy swoich pierwszych kroków w branży. Od przypadkowego konkursu po dramatyczną deportację z Mediolanu. To historia pełna napięcia, odwagi i decyzji, które zaważyły na całej przyszłości.
Edyta Zając i deportacja z Mediolanu. Dramatyczny początek kariery
[...]
Nie marzyłaś o tym, żeby zostać modelką?
Przygoda z modelingiem w moim przypadku zaczęła się zupełnie nieplanowanie. Od 7. do 14. roku życia śpiewałam w zespole dziecięcym. Potem przez dwa lata uczęszczałam do szkoły muzycznej. Uczyłam się gry na gitarze klasycznej. W moim domu to tata był inicjatorem różnych przedsięwzięć, w których brałam udział. Podsuwał pomysły, zachęcał mnie do zajęć pozalekcyjnych. Kiedyś podczas obiadu położyłam na stole pismo młodzieżowe i tata zaczął je przeglądać. Zobaczył, że jest tam kupon konkursowy. Można było wygrać sesję zdjęciową, okładkę magazynu i kontrakt z agencją modelek. Namówił mnie.
Miałaś jakieś zainteresowania w tym kierunku?
Mama opowiadała mi, że od dziecka uwielbiałam przymierzać jej ubrania. Zawsze żartowała, że albo będę modelką, aktorką, albo prezenterką telewizyjną.
Wykrakała (śmiech).
Nie da się ukryć. Nie wiedziałam do końca, kim chciałabym zostać w przyszłości, ale bardziej skłaniałam się ku muzyce. Okoliczności zweryfikowały jednak moje oczekiwania. Dzisiaj czuję ogromną wdzięczność za to, że moje życie potoczyło się w ten, a nie inny sposób.

Przypadek, który zmienił wszystko. Jak Edyta Zając trafiła do modelingu?
Często rodzice raczej nie chcą, żeby córki poświęcały się modelingowi, a jeśli już, to stawiają mnóstwo warunków.
Moi rodzice uczyli się tego zawodu i modelingowego świata razem ze mną. Ufali mi i miałam w nich ogromne wsparcie. Postawili jeden warunek. Musiałam zaliczyć każdy semestr w szkole i zdać maturę. Najważniejsza była dla nich edukacja. Moja mama zawsze powtarzała, że modeling może w każdej chwili się skończyć i powinnam mieć plan B. Rodzice nauczyli mnie szacunku do pieniędzy i oszczędzania. To pozwoliło mi na niezależność w bardzo młodym wieku. Często żartuję, że gdyby nie charakter i odwaga, moja kariera skończyłaby się, zanim jeszcze się zaczęła. A zaczęła się od deportacji. Byłam niepełnoletnia i poleciałam sama do Mediolanu. Wysłała mnie tam moja polska agencja modelingowa. W tamtych czasach Włosi byli szczególnie wyczuleni na samotnie podróżujące młode dziewczęta. Cofnęli mnie z lotniska do Polski ze stemplem w paszporcie „deportado”.
Nie wystraszyłaś się?
Oczywiście, że się wystraszyłam, choć nigdy nie byłam zbyt zachowawcza i bojaźliwa. Jednak była to moja pierwsza podróż samolotem i od razu z przygodami. Mój ówczesny menedżer nie zrezygnował z wysłania mnie do Włoch. Po wylądowaniu w Polsce od razu wsadził mnie do autokaru.
Niezłe przygody jak na 15-latkę. Nie wiem, czy chciałabym, żeby moja córka takie miała.
Miałam szczęście, bo trafiłam do wspaniałej agencji modelek. Byłam tam najmłodsza i świetnie się mną zaopiekowano. Poznałam cudownych ludzi, z którymi mam kontakt do dziś. Spędziłam tam miesiąc. Chodziłam na swoje pierwsze castingi, miałam zaplanowane sesje zdjęciowe.
[...]
Rozmawiała Katarzyna Piątkowska.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: TYLKO W VIVIE! Modzie. Od anonimowej modelki do silnej kobiety. Edyta Zając zdradza, co naprawdę zmieniło jej życie
