TYLKO W VIVIE!. Mikołaj „Bagi” Bagiński o terapii, presji i opinii „tyrana”. „To mnie naprawdę boli”
Za kulisami sukcesu kryje się napięcie, którego nie widać na pierwszy rzut oka. Mikołaj „Bagi” Bagiński mówi o etykiecie, która go boli, i o pracy nad sobą, która okazuje się trudniejsza niż jakikolwiek zawodowy projekt. Padają słowa o presji, wymaganiach i momentach, gdy nawet wstanie z łóżka staje się wyzwaniem.

Mikołaj „Bagi” Bagiński w szczerym wywiadzie dla magazynu VIVA! opowiada o terapii, pracy nad sobą i trudnych emocjach. Przyznaje, że bywa postrzegany jako „tyran”, choć, jak podkreśla, jego wymagania wobec innych wynikają z dobrej intencji i własnych wysokich standardów.
Mikołaj Bagiński o terapii: „To sprawia, że żyje mi się lepiej”
[...]
Potrzebujesz terapii?
Omawiam na niej rzeczy, z którymi mam problemy. Moja terapeutka jest dla mnie coachem. Raczej jestem pewny siebie, mam to wyuczone, bo kiedyś wcale taki pewny siebie nie byłem, ale są osoby, którym nie potrafię czegoś powiedzieć prosto z mostu. To dla mnie problem i to na przykład próbowaliśmy z nią ostatnio przerobić. I to, że ludzie widzą we mnie tyrana, i mnie to denerwuje.
A jesteś tyranem?
Najwyraźniej. Współpracuję z wieloma twórcami internetowymi. I chodzi o takie sytuacje, kiedy widzę, że ktoś ma teraz świetny moment zawodowo, i ja tego kogoś cisnę, żeby nie odpuszczał.

Dlaczego Mikołaj Bagiński jest postrzegany jako „tyran”?
Rozumiem, że chodzi o to, że kogoś motywujesz?
Tak mi się wydaje. Mówię: „Rób to! Rób to! Leć! Leć! Dawaj! Dawaj!”. A potem dowiaduję się, że tyram ludźmi i że nie mogę oczekiwać od ludzi, że będą zadowoleni. Ja od siebie dużo wymagam i tak samo wymagam od innych. Ale w dobrej wierze. Boli mnie to, że ktoś myśli, że jestem tyranem, bo to negatywne słowo. Wiesz, terapia po prostu sprawia, że żyje mi się lepiej.
Terapia jest Ci potrzebna, żeby stać się lepszą wersją siebie?
Nigdy nie miałem depresji, ale stany depresyjne już tak. Miałem w życiu momenty, że nie chciało mi się wychodzić z łóżka. Nawet teraz bywają dni, że jest mi mega ciężko, ale staram się sobie z tym radzić. W terapii jestem już długo. Przerabiam tematy od miłosnych po zawodowe. Dotyczące poczucia własnej wartości, obaw przed ocenianiem przez innych. Terapia i książki to jest dla mnie podstawa.
To jest inwestycja w siebie?
I to dosłownie (śmiech). Ale czuję, że tak trzeba. Nie chcę płynąć z prądem.
[...]
Za pomoc w realizacji sesji dziękujemy Hotelowi Bristol w Warszawie. www.hotelbristolwarsaw.pl.
Cała rozmowa do przeczytania w nowej VIVIE!. Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od czwartku, 9 kwietnia.
