Reklama

Małgorzata Kidawa-Błońska opowiedziała Katarzynie Piątkowskiej o tym, czy możliwa jest przyjaźń w parlamencie, czy miała ochotę podać się do dymisji i czy polityka doprowadziła ją do łez.

Czy przyjaźń między politykami jest możliwa?

Gdy zaczynałam polityczną karierę, wszyscy mówili, że w partii, w parlamencie nie ma przyjaźni. Ale to nie jest prawda. Przyjaźń między politykami jest nie tylko możliwa, ale konieczna. Potrzebujemy wokół siebie ludzi, do których mamy zaufanie, którzy wesprą, gdy zajdzie taka potrzeba, ale też będą potrafili powiedzieć prawdę, nawet gdy ona będzie dla nas niewygodna. Po prostu… polityk nie może być sam.

Czy zna Pani osoby z dwóch różnych frakcji politycznych, które są przyjaciółmi?

W życiu wszystko jest możliwe. Tylko że ja zakładam, że przyjaźnimy się z ludźmi, z którymi łączą nas takie same wartości, wizja przyszłości i wspólne cele. Miałam to szczęście spotkać w Sejmie osoby, które stały się mi bliskie. Była wśród nich Iwona Śledzińska-Katarasińska, choć na początku naszej znajomości nic nie wskazywało na to, że będzie nam razem po drodze. Mam przyjaciółki, które są ze mną od lat i dzięki którym w polityce się znalazłam. Gdy pierwszy raz kandydowałam do Sejmu, miałam bardzo dalekie miejsce na liście. W ogóle nie zawracałam sobie głowy kampanią wyborczą. I wtedy wkroczyły one i powiedziały, że to nie może tak wyglądać, bo to nie jest zabawa, tylko poważna sprawa, i jeśli zdecydowałam się na taki krok, to powinnam bardziej się zaangażować, dać się poznać wyborcom. Zmobilizowały mnie do walki i za to jestem im bardzo wdzięczna.

CZYTAJ TEŻ: TYLKO W VIVIE! Edyta Górniak porusza wyznaniem: "Dwa razy doświadczyłam metafizycznego spotkania z duszą mojego taty". Wciąż otrzymuje od niego znaki

Małgorzata Kidawa-Błońska, Viva! 9/2026
Małgorzata Kidawa-Błońska, Viva! 9/2026 Zdjęcia MATEUSZ STANKIEWICZ/FEED ME LAB

Posłuchała ich Pani, bo dzisiaj jest Pani marszałkiem Senatu i spotykamy się w Pani gabinecie przy Wiejskiej.

To przede wszystkim zasługa ludzi, którzy mi zaufali. Ale ja nie pragnęłam zostać polityczką dla samego bycia w polityce. Nie wierzę, że są ludzie, którzy o tym marzą. Wszystkie osoby związane z polityką, które szanuję, zaangażowały się w nią dlatego, że chciały zrobić coś, co w danym momencie trzeba było zrobić. Podobnie ja. Po prostu nie mogę przejść obojętnie, gdy coś wymaga mojej uwagi i działania. Od razu chcę się tym zająć.

Kiedy odkryła Pani w sobie cechy społecznika?

Gdy mój syn poszedł do szkoły. Zaangażowałam się, bo uznałam, że jak zajmę się sama naprawą chodnika, zdobyciem nowych książek do biblioteki czy usprawnieniem funkcjonowania szkoły, to się to wydarzy szybciej. Zostałam więc członkiem rady rodziców i to były moje pierwsze kroki. Ale tak naprawdę najbardziej zawsze interesowała mnie kultura. Razem z mężem (reżyser Jan Kidawa-Błoński – przyp. red.) mieliśmy firmę produkującą filmy i to była moja pasja. Zorientowałam się jednak, że jak wejdę do świata polityki, to będę mogła bardziej upominać się o prawa twórców i szeroko pojętą kulturę, czyli o to, co leży mi na sercu.

Zajęła się Pani nienajłatwiejszym tematem.

Ale jak ważnym! Chciałam sprawić, żeby w końcu na kulturę zaczęto patrzeć w sposób przyjazny i żeby wszyscy dostrzegli, że dla społeczeństwa, dla dobrego funkcjonowania państwa jest ona niezbędna. Teraz, kiedy świat wokół nas tak bardzo się zmienia w błyskawicznym tempie i czasami trudno nam za tym wszystkim nadążyć, to kultura jest tym, co pozwala nam wytrwać i zrozumieć to, co się dzieje wokół nas. Ważne, żeby ludzie mieli potrzebę uczestniczenia w kulturze. Artyści świetnie opisują przeszłość, ale doskonale też umieją pisać o przyszłości. Jeżeli wrócimy do lektury książek Stanisława Lema albo obejrzymy „2001: Odyseję kosmiczną” Stanleya Kubricka, zobaczymy, że to, co kiedyś wydawało nam się niemożliwą do zrealizowania bajką, stało się naszą codziennością. Historia naszego kraju pokazuje, że to dzięki kulturze przetrwaliśmy jako naród. Ona nie jest snobizmem, ale koniecznością.

[...]

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Poznali się na planie Azja Express, początkowo nie lubili. Teraz ich miłość kwitnie, a kolejne kadry zachwycają

Edyta Górniak, Viva! 9/2026 okładka
Edyta Górniak, Viva! 9/2026 okładka Zdjęcia Iza Grzybowska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...