TYLKO U NAS: "Był moim profesorem, mentorem i przyjacielem". Reżyserka Magdalena Piekorz wspomina Stanisława Janickiego
"Od dzieciństwa oglądałam program „W starym kinie”. W niedzielę zasiadaliśmy przed telewizorem razem z moimi rodzicami i dziadkami i byliśmy absolutnie zachwyceni tym, jak Stanisław Janicki wprowadzał nas w przedwojenne filmy i przedstawiał sylwetki aktorów" - wspomina reżyserka filmowa i teatralna Magdalena Piekorz. Po latach została studentką autora legendarnego programu, a potem ich relacja zmieniła się w przyjaźń. Stanisław Janicki odszedł 25 maja tego roku.

Dla fanów kina, zwłaszcza filmów przedwojennych, był absolutną legendą. Podobnie jak prowadzony przez niego program „W starym kinie”, który TVP nadawała przez 32 lata. To najdłużej emitowany program w historii TVP. I choć już dawno zniknął z anteny, to wielu Polaków wciąż wspomina go z ogromnym sentymentem. W tym gronie jest reżyserka filmowa i teatralna Magdalena Piekorz. Specjalnie dla nas dzieli się swoim wspomnieniem o Stanisławie Janickim, który odszedł 25 maja tego roku.
Prawdziwy inteligent, wielki erudyta. I po prostu dobry człowiek
Stanisław Janicki był dla mnie kimś bardzo ważnym. Oczywiście, od dzieciństwa oglądałam program „W starym kinie”. W niedzielę zasiadaliśmy przed telewizorem, razem z moimi rodzicami i dziadkami i byliśmy absolutnie zachwyceni tym, jak Stanisław Janicki wprowadzał nas w przedwojenne filmy i przedstawiał sylwetki aktorów. Robił to z niespotykaną dziś pasją, charyzmą, tajemnicą. Zresztą wtedy był dla mnie taką niezwykłą, tajemniczą postacią, może też przez te ciemne okulary. Dostałam je od niego w prezencie i teraz przechowuję u siebie w gablocie jako relikwię, właściwie najcenniejszą.
Czytaj także: Nie żyje Stanisław Janicki. Autor kultowego programu "W starym kinie" miał 93 lata
Człowiek absolutnie nietuzinkowy. Wielki erudyta z ogromną klasą, z wielkim poczuciem humoru. Miałam to szczęście, że był też wielokrotnie gościem w moim domu, zaprzyjaźnił się z moją mamą, z którą toczyli wielogodzinne dyskusje na temat literatury. Towarzyszył mi właściwie we wszystkich najważniejszych wydarzeniach mojego życia. Zdając do Szkoły Filmowej nawet nie przypuszczałam, że idąc na zajęcia z pisania scenariusza filmowego, spotkam za katedrą Stanisława Janickiego, że będzie moim profesorem i że nauczy mnie takiej prawdziwej miłości do kina i pasji do sztuki.
Potem miałam jeszcze ten przywilej, że ta znajomość, która pozostała do końca relacją mistrz-uczeń, przerodziła się w wielką przyjaźń. Miałam to szczęście, że byłam gościem na ślubie Stanisława Janickiego z Elżbietą, którą również wcześniej znałam. Żona Stasia, na którą wszyscy mówią Eliza, przez lata pracowała na Wydziale Radia i Telewizji w Zakładzie Reżyserii, a jej syn zagrał główną rolę dziecięcą w moim filmie „Pręgi”. Bawiłam się więc na weselu Stanisława i Elżbiety w Bielsko-Białej, a oni bywali na wszelkich moich premierach teatralnych. Stasiu znał też moje filmowe dokonania i było to dla mnie zupełnie niezwykłe, że poświęcił mi rozdział w swojej biografii, którą napisał Andrzej Pacuła.

Jestem pewna, że zostanie w pamięci setek tysięcy widzów, w sercach nas wszystkich
Odszedł ktoś tak mi bliski i tak ważny, że właściwie mogłabym powiedzieć, że odszedł członek mojej rodziny. Pozostawił nie tylko wspomnienia, ale i ogromną spuściznę. Marzy mi się, żeby Telewizja Polska przypomniała cały cykl programów „W starym kinie”, bo to aż 35 lat historii polskiej kinematografii. Coś unikalnego.
Miałam to szczęście, że mogłam 2 lata temu zrealizować i wyreżyserować benefis z okazji dziewięćdziesiątych urodzin Stanisława w Bielsku-Białej. Natomiast nie udało się zrealizować filmu dokumentalnego, o co zabiegłam od kilku lat. Jeszcze dwa tygodnie temu zadzwoniłam do Elizy z informacją, że chyba wreszcie się to uda! Zaczęłyśmy rozmawiać na temat terminów mojego przyjazdu do Bielska… No i niestety, spadła na nas ta straszna wiadomość …
Zobacz również: Znany dziennikarz Stanisław Janicki wziął ślub w wieku 84 lat! Kim jest jego wybranka?
Tak naprawdę stan zdrowia Stasia pogorszył się praktycznie w przeciągu tych dwóch tygodni. Jestem pewna, że zostanie w pamięci setek tysięcy widzów, w sercach nas wszystkich.
Warto dodać, że Stanisław Janicki, poza tym, że był naprawdę prawdziwym inteligentem i wielkim erudytą, człowiekiem o ogromnej wiedzy, był też bardzo wszechstronny. Pracował jako dziennikarz i krytyk filmowy, ale również jako reżyser. Nie wszyscy pamiętają, jak bogaty jest jego dorobek filmowy, ile zrealizował filmów-portretów słynnych postaci. Był bardzo zaprzyjaźniony z Andrzejem Wajdą, któremu poświęcił książkę „Niezrealizowane marzenia filmowe Andrzeja Wajdy”.
Niewiele osób wie o jego wielkiej miłości do Japonii i do sztuki japońskiej, o jego haiku, które pisał. Chcę też podkreślić, że był to po prostu również bardzo dobry człowiek. Swego czasu dość poważnie zachorowałam i on razem z żoną z Elizą bardzo mnie w tej chorobie wspierali.
Stanisław Janicki to mój wielki mistrz, mentor i przyjaciel. I na zawsze nim pozostanie.
