Reklama

Ostatnie słowa Kamila Sipowicza, który w jednym z wywiadów przyznał, że brak testamentu zmusił go do częstych wizyt w sądzie, dolały oliwy do ognia. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem, a teraz odpowiedzieć postanowił syn Kory.

Spór o spadek po Korze trwa siedem lat i wciąż bez finału

Mateusz Jackowski nie ukrywa, że cała sytuacja jest dla niego wyjątkowo trudna. Nie tylko ze względów formalnych, ale przede wszystkim emocjonalnych. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że wielokrotnie próbował dojść do porozumienia z Kamilem Sipowiczem, jednak bez skutku. „Podejmowałem liczne próby zawarcia ugody z Kamilem, zarówno osobiście, jak i przez prawników, ale za każdym razem były one przez niego odrzucane", mówi.

Najbardziej dotkliwy okazuje się dla niego jednak osobisty wymiar konfliktu. Jak zaznacza, relacja z Sipowiczem była kiedyś znacznie bliższa. „Jest to podwójnie przykre, bo zawsze traktowałem go jak członka rodziny, zna mnie przecież od dziecka", dodaje.

CZYTAJ TEŻ: Tragedia w świecie piłki nożnej. Jacek Magiera nie żyje. Asystent trenera reprezentacji Polski zmarł nagle w wieku 49 lat

Kamil Sipowicz, Viva! 6/2026
Kamil Sipowicz, Viva! 6/2026 Fot. Rafał Masłow

Mateusz Jackowski o konflikcie z Kamilem Sipowiczem i braku ugody

Sprawa spadkowa po Korze i Marku Jackowskim trwa już siedem lat i nic nie wskazuje na jej szybki finał. Brak testamentu po obojgu artystach doprowadził do sytuacji, w której każda decyzja wymaga rozstrzygnięcia sądowego. Mateusz Jackowski zwraca uwagę, że sam proces jest wyjątkowo rozciągnięty w czasie. „To nie jest proces, który toczy się z tygodnia na tydzień. Wszystko bardzo się rozciąga, na miesiące i lata", podkreśla. Kolejne rozprawy odbywają się w dużych odstępach, co tylko potęguje frustrację i poczucie bezradności.

Choć punktem wyjścia konfliktu był brak testamentu, syn Kory jasno zaznacza, że jego zdaniem to nie przepisy są największym problemem. Kluczowa okazuje się kwestia porozumienia, a właściwie jego brak. Mateusz Jackowski jest przekonany, że gdyby pojawiła się realna wola ugody, sprawę można byłoby zakończyć znacznie szybciej. „Podjąłem wiele prób ugody z Kamilem (Sipowiczem), osobiście i przez prawników, ale były one za każdym razem przez niego odrzucane. Jest to podwójnie przykre, bo zawsze traktowałem go jak członka rodziny, zna mnie przecież od dziecka. Nie możemy się jednak porozumieć, więc sprawa w sądzie trwa i nie widać jej końca. Gdyby była chęć porozumienia ze strony Kamila, mogłaby zakończyć się bardzo szybko, nawet w ciągu tygodnia", mówi.

Dziś spór o spadek po jednej z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej pozostaje otwarty i jak przyznają jego uczestnicy, głęboko obciążający emocjonalnie.

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Krzysztof Rutkowski i jego nieślubny syn spotkali się w sądzie. Historia tej relacji okazuje się bardziej bolesna, niż przypuszczano

08.06.2022 Krakow. Nadanie imienia Olgi Jackowskiej "Kory " skwerowi na krakowskim ZwierzyncuN/z Mateusz Jackowski Fot. M.Lasyk/REPORTER
08.06.2022 Krakow. Nadanie imienia Olgi Jackowskiej "Kory " skwerowi na krakowskim Zwierzyncu
N/z Mateusz Jackowski
Fot. M.Lasyk/REPORTER MAREK LASYK/REPORTER/EAST NEWS

Authors

Reklama
Reklama
Reklama