Spór o testament po Korze wciąż bez końca. Mateusz Jackowski ujawnia, co naprawdę dzieje się za kulisami
Spór o spadek po Korze Jackowskiej znów nabiera tempa. Choć od śmierci artystki minęło już siedem lat, konflikt między jej bliskimi wciąż pozostaje nierozwiązany. I jak się okazuje, coraz bardziej bolesny dla obu stron.

Ostatnie słowa Kamila Sipowicza, który w jednym z wywiadów przyznał, że brak testamentu zmusił go do częstych wizyt w sądzie, dolały oliwy do ognia. Jego wypowiedź odbiła się szerokim echem, a teraz odpowiedzieć postanowił syn Kory.
Spór o spadek po Korze trwa siedem lat i wciąż bez finału
Mateusz Jackowski nie ukrywa, że cała sytuacja jest dla niego wyjątkowo trudna. Nie tylko ze względów formalnych, ale przede wszystkim emocjonalnych. W rozmowie z „Faktem” podkreślił, że wielokrotnie próbował dojść do porozumienia z Kamilem Sipowiczem, jednak bez skutku. „Podejmowałem liczne próby zawarcia ugody z Kamilem, zarówno osobiście, jak i przez prawników, ale za każdym razem były one przez niego odrzucane", mówi.
Najbardziej dotkliwy okazuje się dla niego jednak osobisty wymiar konfliktu. Jak zaznacza, relacja z Sipowiczem była kiedyś znacznie bliższa. „Jest to podwójnie przykre, bo zawsze traktowałem go jak członka rodziny, zna mnie przecież od dziecka", dodaje.

Mateusz Jackowski o konflikcie z Kamilem Sipowiczem i braku ugody
Sprawa spadkowa po Korze i Marku Jackowskim trwa już siedem lat i nic nie wskazuje na jej szybki finał. Brak testamentu po obojgu artystach doprowadził do sytuacji, w której każda decyzja wymaga rozstrzygnięcia sądowego. Mateusz Jackowski zwraca uwagę, że sam proces jest wyjątkowo rozciągnięty w czasie. „To nie jest proces, który toczy się z tygodnia na tydzień. Wszystko bardzo się rozciąga, na miesiące i lata", podkreśla. Kolejne rozprawy odbywają się w dużych odstępach, co tylko potęguje frustrację i poczucie bezradności.
Choć punktem wyjścia konfliktu był brak testamentu, syn Kory jasno zaznacza, że jego zdaniem to nie przepisy są największym problemem. Kluczowa okazuje się kwestia porozumienia, a właściwie jego brak. Mateusz Jackowski jest przekonany, że gdyby pojawiła się realna wola ugody, sprawę można byłoby zakończyć znacznie szybciej. „Podjąłem wiele prób ugody z Kamilem (Sipowiczem), osobiście i przez prawników, ale były one za każdym razem przez niego odrzucane. Jest to podwójnie przykre, bo zawsze traktowałem go jak członka rodziny, zna mnie przecież od dziecka. Nie możemy się jednak porozumieć, więc sprawa w sądzie trwa i nie widać jej końca. Gdyby była chęć porozumienia ze strony Kamila, mogłaby zakończyć się bardzo szybko, nawet w ciągu tygodnia", mówi.
Dziś spór o spadek po jednej z najważniejszych postaci polskiej sceny muzycznej pozostaje otwarty i jak przyznają jego uczestnicy, głęboko obciążający emocjonalnie.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Krzysztof Rutkowski i jego nieślubny syn spotkali się w sądzie. Historia tej relacji okazuje się bardziej bolesna, niż przypuszczano

N/z Mateusz Jackowski
Fot. M.Lasyk/REPORTER MAREK LASYK/REPORTER/EAST NEWS