Są razem od 8 lat, dziś prowadzą głośne show o miłości w Polsce. Jedna rzecz pomogła im odnaleźć się w nowej
Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona po raz kolejny udowodnili, że nie bez powodu uchodzą za jedną z najbardziej autentycznych par polskiego show-biznesu. W szczerej rozmowie opowiedzieli o kulisach swojego małżeństwa, rodzinnej codzienności i sekretach udanej relacji. Wszystko zbiegło się z ich nową rolą prowadzących polską edycję „Love is Blind”, która już teraz wywołuje ogromne emocje wśród widzów Netflixa.

Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona od lat uchodzą za jedną z najbardziej charakterystycznych par polskiego show-biznesu. Teraz małżeństwo zdecydowało się opowiedzieć o swoim związku w wyjątkowo szczery sposób. Gwiazdy zdradziły, jak wyglądają ich relacje, z czym muszą mierzyć się na co dzień. Wszystko zbiegło się z ich nową rolą w programie „Love is Blind”.
Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona jako prowadzący Love is Blind
To oni prowadzą głośne show o miłości w Polsce. Dla wielu fanów był to wybór wręcz idealny. Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona od lat uchodzą za jedną z najbardziej autentycznych par polskiego show-biznesu. Nie kreują się na perfekcyjnych celebrytów z bajki. Zamiast wyreżyserowanych kadrów i sztucznych deklaracji pokazują codzienność, emocje i prawdziwe życie — czasem zabawne, czasem wzruszające, a czasem pełne zwyczajnych różnic zdań. Właśnie dlatego informacja o ich zaangażowaniu do projektu Netflixa wywołała aż takie poruszenie.
„Love is Blind” to format oparty na emocjach, relacjach i budowaniu więzi między ludźmi. Widzowie od razu zaczęli podkreślać, że trudno byłoby znaleźć parę, która lepiej pasowałaby do takiego programu. Internauci przypominali, że Zborowska-Wrona i Wrona od dawna otwarcie mówią o swoim związku, nie unikają trudniejszych tematów i nie boją się szczerości. To właśnie ta naturalność miała sprawić, że produkcja postawiła właśnie na nich.
Czytaj też: Netflix odkrył karty, a widzowie wstrzymali oddech. Oto uczestnicy „Love is Blind: Polska”
W rozmowach związanych z promocją programu „Love is Blind” małżonkowie wrócili wspomnieniami do początków swojej relacji. Opowiadali o tym, jak przez lata zmieniała się ich więź. Otwarcie mówią o codzienności, kompromisach i emocjach, które pojawiają się w wieloletnim związku. „Nasza cała historia od poznania się do małżeństwa jest na tyle krótka, że my dobrze pasujemy do tego programu. I myślę, że oczywiście oprócz tego, że Zosia jest super kobietą, a ja wystarczająco pasuję tutaj, to uważam, że właśnie ta historia związku pasuje do tego, co przeżywają nasi uczestnicy”, zwierzał się Andrzej Wrona w rozmowie z Halo tu Polsat.
Para nie ukrywa, że to właśnie ich własna historia miłosna sprawiła, iż tak naturalnie odnaleźli się w świecie emocji, relacji i uczuć, które są sercem programu „Love is Blind”.

Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona szczerze o swoim małżeństwie
Zofia Zborowska-Wrona z ogromną szczerością opowiadała o tym, jak wielkie znaczenie miał moment, w którym ona i Andrzej Wrona pojawili się w swoim życiu. Aktorka podkreślała, że ich historia nie zaczęła się w przypadkowym czasie — oboje byli już wtedy po różnych relacjach, doświadczeniach i życiowych lekcjach, które sprawiły, że zupełnie inaczej patrzyli na miłość, bliskość i budowanie związku.
Jak przyznała, właśnie ta dojrzałość okazała się kluczowa. Nie było miejsca na niedomówienia, gry czy oczekiwania rodem z romantycznych filmów. Zamiast tego pojawiła się świadomość własnych potrzeb, emocji i tego, czego naprawdę oczekują od drugiej osoby. Zborowska-Wrona mówiła, że spotkali się dokładnie wtedy, kiedy powinni — w momencie, gdy byli już gotowi na poważną relację i wspólne życie.
W jej słowach nie brakowało emocji i refleksji nad tym, jak ogromny wpływ na związek ma odpowiedni moment. To właśnie dzięki wcześniejszym doświadczeniom mieli stworzyć relację opartą na większym zrozumieniu, spokoju i partnerstwie. „Miałam trzydzieści jeden lat, on był tuż przed trzydziestką, więc już mieliśmy trochę tych związków za sobą. Jakoś w tym idealnym momencie się znaleźliśmy. Więc wszystko było tak, jak powinno być”, mówiła w halo tu Polsat.
Podobne emocje wybrzmiały również w słowach Andrzeja Wrony. Sportowiec przyznał, że dziś z pełnym przekonaniem uważa, iż ich relacja miała szansę narodzić się właśnie dlatego, że spotkali się w odpowiednim momencie życia. Jak podkreślał, kilka lat wcześniej mogli być zupełnie innymi ludźmi — z innymi priorytetami, oczekiwaniami i podejściem do związków. „Gdybyśmy się spotkali trzy czy pięć lat wcześniej, to myślę, że byśmy się nie spotkali na podobnym poziomie oczekiwań życiowych. A tak to był dobry moment i dziś mamy super rodzinę”, dodawał sportowiec.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Co ich do siebie zbliżyło? Tym Andrzej Wrona zaimponował ukochanej
Zofia Zborowska-Wrona nie ukrywała również, że już od pierwszych chwil ogromne wrażenie zrobiło na niej poczucie humoru przyszłego męża. Aktorka z charakterystycznym dla siebie dystansem opowiadała, że zanim ich relacja zdążyła rozwinąć się na dobre, postanowiła… sprawdzić astrologiczną kompatybilność. Jak przyznała, gwiazdy miały dla niej znaczenie, dlatego chciała poznać dokładną godzinę i datę urodzenia ukochanego. „Wierzę w astrologię, musiałam znać jego godzinę i datę urodzin. (...) Na pewno ujął mnie poczuciem humor, dobrym sercem no i jest przystojny”, relacjonowała.
Andrzej Wrona również nie szczędził żonie czułych słów. Gdy został zapytany o to, co najbardziej ceni w Zofii, odpowiedział bez chwili zawahania. Podkreślał, że poza urodą najważniejsze jest dla niego właśnie jej poczucie humoru oraz niezwykła lekkość, z jaką potrafi rozładować każdą sytuację. „Oczywiście oprócz tego, że jest przepiękną kobietą, to poczucie humoru - bo ona mnie bawi każdego dnia i jest moją najlepszą przyjaciółką. Myślę, że też przez to, jak budowaliśmy ten związek i że to nasze połączenie na poziomie charakterologicznym było od samego początku, a także przez jej poczucie humoru i sposób, w jaki mnie rozbraja”, wyznał.
Wrona zdradził także, że śmiech jest jednym z fundamentów ich codzienności. Jak opowiadał, w ich domu nie brakuje spontanicznych żartów i absurdalnych sytuacji, które dla innych mogłyby wydawać się kompletnie niezrozumiałe, ale dla nich są źródłem niekończącej się radości. To właśnie ta swoboda, wzajemne rozumienie się bez słów i ogromny dystans do siebie sprawiają, że wielu fanów od lat uważa Zofię Zborowską-Wronę i Andrzeja Wronę za jedną z najbardziej autentycznych par polskiego show-biznesu.


Zofia Zborowska-Wrona i Andrzej Wrona o kulisach budowania trwałej relacji. To sekret ich związku
Zakochani nie próbują udawać, że ich małżeństwo jest pozbawione trudniejszych momentów. Wręcz przeciwnie — oboje otwarcie przyznają, że relacja wymaga nieustannej pracy, rozmów i wzajemnego zrozumienia. Andrzej Wrona podkreślał, że za obrazkiem pełnym uśmiechów i żartów stoi po prostu normalne życie — z codziennymi wyzwaniami, emocjami i problemami, które trzeba wspólnie przepracowywać. „On jest milczkiem, więc zazwyczaj jest tak, że ja stoję i po prostu jest scena, jest aktorka, jest monolog, jest drama i jest Andrzej, który słucha”, tłumaczyła Zofia Zborowska-Wrona na antenie halo tu Polsat. „Ja gram ciszą i pauzą. Układam sobie tekst w głowie po prostu, ja jestem byłym sportowcem”, dodawał były siatkarz.
W rozmowie nie zabrakło również wyjątkowo osobistych wyznań. Zofia Zborowska-Wrona z ogromną czułością mówiła o tym, jak ważną częścią jej życia stał się Andrzej Wrona. Aktorka dała do zrozumienia, że po latach wspólnego życia ich relacja weszła na poziom, którego nie da się już porównać do zwykłego związku. „Niczego sobie nie wyobrażam bez Andrzeja. To też jest tak, że jak już jesteśmy tak długo ze sobą, to nie wiem, to jest takie jak ręka. Bez Andrzeja jak bez ręki”, dodawała.
Dziś tworzą zgraną i silną drużynę. Wspólnie doczekali się dwóch cudownych córek – Nadziei i Jaśminy. Są także opiekunami rozbrykanych czworonogów. Aktorka zdradziła także, że temat drugiego dziecka początkowo wyglądał inaczej z perspektywy Andrzeja Wrony. Sportowiec nie był od razu przekonany do powiększenia rodziny, choć oboje wychowali się z rodzeństwem. Dziś jednak — jak przyznała — trudno im wyobrazić sobie życie bez ich rodzinnej codzienności. „Taką bardzo fajną, zgraną drużyną są nasze dwie dziewczynki. I to też jest śmieszne, bo Andrzej nie był do końca przekonany, że chciał drugie dziecko, mimo że obydwoje mamy rodzeństwo. Ale teraz jak sobie myślimy właśnie o tym, że jakby Jaśki miałoby nie być, no to w ogóle jak, nie? I mamy ten taki nasz team. Jesteśmy super drużyną”, mówiła.
I być może właśnie dlatego widzowie tak mocno im kibicują — bo w historii Zofii Zborowskiej-Wrony i Andrzeja Wrony można zobaczyć nie idealny obrazek, ale prawdziwe życie, w którym najważniejsze okazują się bliskość, szczerość i poczucie, że obok siebie ma się najlepszego przyjaciela.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Źródło; halo tu Polsat