Są razem od 18 lat. Jedna decyzja na zawsze odmieniła ich życie. Rafał Olbrychski ujawnia niezwykłe szczegóły
Rafał Olbrychski i Monika Rut wrócili wspomnieniami do wyjątkowej podróży do Indii, która całkowicie zmieniła ich życie. Miesięczne pobyty w aśramie, medytacja i spotkania z duchowymi nauczycielami sprawiły, że inaczej zaczęli patrzeć na codzienność, relację i własne potrzeby. Otwarcie mówią o przemianie, która trwa do dziś.

Rafał Olbrychski i Monika Rut od niemal 18 lat tworzą szczęśliwy związek, który — jak sami przyznają — przeszedł niezwykłą drogę. Jednak to właśnie podróże do Indii okazały się dla nich momentem przełomowym. Miesięczne pobyty w aśramie, codzienna medytacja i spotkania z duchowymi nauczycielami sprawiły, że zaczęli inaczej patrzeć na życie. Ich opowieść wywołała ogromne emocje.
Rafał Olbrychski i Monika Rut od prawie 18 lat są razem
Rafał Olbrychski i Monika Rut od 18 lat idą przez życie ramię w ramię. Para opowiedziała o swojej relacji i doświadczeniach, które miały ogromny wpływ na ich codzienność. W centrum tej historii znalazły się Indie, miejsce, które stało się dla nich czymś znacznie więcej niż zwykłym kierunkiem podróży.
To właśnie tam zaczęła się przemiana, o której dziś mówią otwarcie. Indie od lat przyciągają ludzi szukających wyciszenia, duchowości i odpowiedzi na ważne pytania. Dla Rafała Olbrychskiego i jego ukochanej również stały się miejscem wyjątkowym. Para zdecydowała się na miesięczne pobyty w aśramie (miejscu duchowej odnowy), gdzie codzienność wyglądała zupełnie inaczej niż ta, do której byli przyzwyczajeni.
„Byliśmy parę razy w Indiach, parę razy po miesiącu, bo wtedy rzeczywiście jeszcze pracowałam w korporacji, to jest taki czas, że przez miesiąc można się wyciszyć, można spojrzeć na życie z innej trochę perspektywy. Miałam potrzebę też docenić to, co się ma, bo jednak Indie bardzo sprowadzają na ziemię, gdy widzi się, jak oni tam żyją blisko siebie. Jak mało mają, a jak potrafią to doceniać, to wtedy się też zaczyna doceniać to, co się ma, jak się wraca do Europy i widzi cały ten nasz taki piękny, trochę lukrowany świat”, mówiła mentorka i przedsiębiorczyni Monika Rut w wywiadzie dla Pytania na Śniadanie.
W Indiach doświadczyli codziennej medytacji i kontaktów z duchowymi nauczycielami. Ich życie zaczęło zwalniać, a oni sami — jak wynika z ich opowieści — zaczęli bardziej świadomie przeżywać każdy dzień. „Pojechaliśmy do Indii też z moją przyjaciółką, która prowadzi takie detoksy ajurwedyjskie i stwierdziliśmy, że pierwszy raz chcielibyśmy jednak mieć jakiegoś przewodnika. Trafiliśmy do miejsca, gdzie wschód spotyka się z zachodem – miasta Tiruvanamalai i aśramu mistrza Ramana Maharishi”, mówiła w rozmowie z Pytaniem na śniadanie ukochana Rafała Olbrychskiego.
Podczas rozmowy przedsiębiorczyni zdradziła, jak dokładnie wyglądała historia poznania mistrza. „Pytałaś, jak się poznaliśmy i jak trafiliśmy do tego mistrza. Wszystko zaczęło się od moich problemów zdrowotnych. Szukałam lekarza medycyny ajurwedyjskiej — tej najstarszej, liczącej kilka tysięcy lat. Z różnych powodów nie udało się jednak spotkać z lekarzem, do którego początkowo mieliśmy trafić. Wtedy znajomi powiedzieli nam o pewnym mistrzu, który mieszka kilka godzin drogi od miejsca, w którym byliśmy. Uprzedzili jednak, że przyjmuje głównie Hindusów i nie wiadomo, czy zechce spotkać się z kimś z Zachodu. Poprosiłam, żeby zapytali. Zgodził się. I tak, po różnych przygodach, trafiliśmy do jego niewielkiego aśramu na wsi. Żyje bardzo blisko natury, uprawia ekologiczne produkty. To niezwykły człowiek — mistrz jogi, głęboko zanurzony w rozwoju duchowym”.


Podróże do Indii okazały się punktem zwrotnym w ich życiu
Atmosfera Indii, duchowość i rytm życia panujący w aśramie sprawiły, że doświadczenie to zapisało się w ich pamięci na długo. Nie była to zwykła podróż ani chwilowa fascynacja egzotycznym krajem.
Choć Monika Rut i Rafał Olbrychski wrócili do swojej rzeczywistości nie zapomnieli o cennych lekcjach, których doświadczyli. Wręcz przeciwnie — stały się częścią ich codzienności. Medytacja, refleksja i spojrzenie na świat, którego nauczyli się podczas pobytu w Indiach, do dziś wpływają na to, jak przeżywają każdy dzień.
„To nie jest takie czarno-białe i to też nie jest tak, że nagle siadasz, medytujesz i jesteś w innym świecie. To jest, praktyka, praktyka i jeszcze raz praktyka. I zaczyna się od pięciu minut minut prób medytacji. Medytacja to najprościej, co można powiedzieć, bo wiele osób mówi o jakiejś tam czary-mary. Trzeba usiąść, skupić się na sobie, najlepiej na oddechu i starać się nie myśleć o tym wszystkim, co ci przychodzi do głowy, bo wiadomo, tych myśli jest miliony. I to jest najtrudniejsze, bo cały czas my mamy te myśli. I z czasem to po prostu z praktyką wydłużasz. To jest 5 minut, potem jest 10, 15, pół godziny, no ale trzeba praktykować”, mówiła Monika Rut.
A Rafał Olbrychski dodawał: „I nagle przychodzi ten moment, w którym już myślisz, że nie dasz rady, że te myśli nigdy cię nie odpuszczą. Myślisz, dobra, to po prostu cierpliwie i konsekwentnie siadam rano, siadam wieczorem. I nagle, pyk, przychodzi taki moment. Człowiek nieprawdopodobnie się wycisza, odnajduje się w życiu i świecie. Zaczyna mieć świadomość własnego istnienia, wszystko się zaczyna zupełnie inaczej układać. Można obserwować swoje własne myśli. To jest niesamowity proces. W Polsce my medytujemy codziennie”, podkreślał aktor.
Rafał Olbrychski i Monika Rut przyznali, że pobyty w Indiach sprawiły, iż inaczej zaczęli patrzeć nie tylko na siebie nawzajem, ale również na zwykłą codzienność. To, co wcześniej wydawało się oczywiste, nagle nabrało zupełnie innego znaczenia. W ich życiu pojawiło się więcej spokoju, uważności i świadomego przeżywania każdej chwili.

Rafał Olbrychski i Monika Rut dziś otwarcie mówią o swojej przemianie
Wyjazd do Indii nie zatrzymał się wyłącznie na duchowych przeżyciach i refleksjach. Pod wpływem wewnętrznej przemiany Monika Rut zdecydowała się na odważny krok zawodowy. To właśnie wtedy zaczęła coraz mocniej czuć, że chce przewartościować także swoją karierę. Wewnętrzna przemiana sprawiła, że postanowiła odejść od świata korporacji i pójść własną drogą.
„Rzuciłam korporację, założyłam swoją firmę produkującą kosmetyki, które są dobre i nie szkodzą ludziom. Uznałam, że należy robić coś, co jest w zgodzie ze sobą samym”, mówiła w rozmowie z Pytaniem na Śniadanie.
Choć to Indie stały się początkiem ich metamorfozy, Rafał Olbrychski podkreślił, że najważniejsza podróż nie prowadzi wcale przez tysiące kilometrów. Według niego największe zmiany rodzą się wewnątrz człowieka. W chwili, gdy zaczyna naprawdę słuchać siebie i swoich potrzeb. To właśnie tam, głęboko w sobie, każdy z nas ma odnaleźć odpowiedzi, których często bezskutecznie szuka na końcu świata. „Podróże kształcą, ale i tak najważniejsza jest podróż w głąb siebie. Możemy nie jechać nigdzie, a jednak coś w sobie zmienić”, opowiadał w Pytaniu na śniadanie.

Gdynia, 22.09.2025, 50. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych Gdynia, dzień 1, poniedziałek, Radosław NAWROCKI / Forum