Reklama

Dorastanie w cieniu znanych nazwisk bywa wyzwaniem, ale są osoby, które potrafią zamienić je w inspirację. Kalina, córka Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza, coraz śmielej zaznacza swoją obecność w świecie sztuki. Choć jej rodzice od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych postaci polskiej sceny, ona konsekwentnie buduje własną drogę. Dziś wiadomo już, że teatr nie jest dla niej jedynie rodzinną tradycją, lecz prawdziwą pasją.

Kalina coraz śmielej idzie w ślady słynnych rodziców

Od najmłodszych lat otaczał ją świat muzyki, sceny i artystycznych emocji. Nic więc dziwnego, że Kalina zaczęła odkrywać w sobie podobne zainteresowania. Młoda artystka pokochała teatr, musicale i śpiew.

To jednak nie jest wyłącznie młodzieńcza fascynacja. Kalina występuje w musicalu „Metro”, produkcji od lat nierozerwalnie kojarzonej z Januszem Józefowiczem. Dla wielu młodych wykonawców udział w tak rozpoznawalnym przedsięwzięciu byłby spełnieniem marzeń. Dla niej stał się początkiem świadomie budowanej artystycznej drogi. W świecie, w którym dzieci znanych rodziców często muszą mierzyć się z zarzutami o uprzywilejowaną pozycję, szczególnego znaczenia nabierają fakty dotyczące jej wejścia do spektaklu. Kalina nie otrzymała miejsca na scenie automatycznie. Jak podkreślają rodzice, przeszła casting i została wybrana spośród kandydatów.

Czytaj też: Gdy związała się z Januszem Józefowiczem, spadła na nią fala krytyki. Dziś Natasza Urbańska mówi wprost: "Atak skumulował się na mnie"

Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz, Viva! 2011
Piotr Porębski/Metaluna
Natasza Urbańska, Janusz Józefowicz i Kalina
Piotr Porębski/Metaluna

Natasza Urbańska ujawniła, jakie plany na przyszłość ma córka

Choć Kalina rozwija się w różnych obszarach związanych ze sztuką sceniczną, jej zawodowe marzenia wydają się coraz bardziej sprecyzowane. Jak ujawniła Natasza Urbańska, córka wiąże swoją przyszłość przede wszystkim z aktorstwem. To właśnie ten kierunek ma być dla niej najważniejszy. Zainteresowanie sceną, musicalami i występami okazuje się więc częścią większej artystycznej wizji.

Poszła w nasze ślady. Złapała bakcyla. Kocha teatr, kocha musicale, kocha śpiewać. Jednak mówi mi, że aktorstwo jest jej przeznaczeniem. Chce pójść do szkoły teatralnej i marzy, żeby zagrać w kinie. Mówię, Kalineczka, ale nie musisz rezygnować z tego, co już robisz. Twoja siła i wyjątkowość może polegać na tym, że możesz łączyć aktorstwo ze śpiewem. To jest twój dodatkowy atut, a że robisz to naprawdę dobrze, to nie rezygnuj”, mówiła Natasza Urbańska w rozmowie z Piotrem Grabarczykiem w programie "Stare zdjęcia gwiazd".

Warto przypomnieć, że Kalina przyszła na świat w 2009 roku. Mimo młodego wieku ma już za sobą doświadczenia sceniczne, które dla wielu rówieśników pozostają jedynie marzeniem.

Czytaj też: Córka Urbańskiej i Józefowicza zabłysnęła w teatrze ojca. Nagranie podbija sieć. Internauci nie mają wątpliwości

img6urSCZ-9997830
Piotr Porembsky/METALUNA

Rodzice postawili na samodzielny wybór Kaliny

Jednym z najciekawszych wątków całej historii pozostaje podejście Nataszy Urbańskiej i Janusza Józefowicza do rozwoju córki. W rozmowach podkreślają oni, że nigdy nie planowali za nią zawodowej przyszłości i nie próbowali kierować jej decyzjami. Aktorka otwarcie zaznaczyła, że razem z mężem nie „wypychali” córki do teatru. Zamiast tego pozwolili jej samodzielnie odkrywać zainteresowania i podejmować własne wybory.

Nie mieliśmy ambicji, żeby ją wepchnąć do teatru ani, żeby ją odcinać od tego. Najważniejsze dla mnie było, jako dla matki, żeby ona nie spędziła dzieciństwa w garderobie. Ona musi mieć swój świat, swoje zabaweczki, swój kącik w domu, swoje takie bezpieczne miejsce. Ten teatr często był jej kącikiem, bo w spektaklach, gdzie mogłam sobie na to pozwolić, że jestem z nią, a nie po prostu jestem cały czas na scenie i wracam do niej po dwóch godzinach, bo to nie miałoby sensu jej przebywanie. Ona lubiła ten czas w teatrze. To ją cieszyło”, mówiła w Pudelku Natasza Urbańska.

Takie podejście wydaje się szczególnie istotne w przypadku dzieci znanych rodziców. Presja oczekiwań, medialna uwaga i nieustanne porównania mogłyby skutecznie odebrać radość z rozwijania talentu.

Jak wspomina Natasza Urbańska, przez wiele lat córka stanowczo odcinała się od artystycznej ścieżki, którą podążali jej mama i tata. Młoda dziewczyna miała powtarzać, że nie chce zostać artystką, a rodzice zaakceptowali jej stanowisko, pozostawiając jej pełną swobodę wyboru własnej przyszłości. Przełom nastąpił dopiero po latach. Kalina zobaczyła musical „Metro” i młodych wykonawców występujących na scenie. Szczególne znaczenie miał dla niej fakt, że byli to niemal jej rówieśnicy. Zainteresowanie szybko przerodziło się w konkretne działanie, czego symbolem stało się pytanie o terminy castingów do „Metra”.

Ona przez wiele lat w ogóle nie chciała nic słyszeć o tym. Mówiła: „Nie będę artystką, nie będę artystką”. Dobra, sama sobie wybierzesz drogę. I jednak po latach zobaczyła Metro, zobaczyła swoich rówieśników prawie, no bo ona miała wtedy 14 lat, czyli troszkę podobnie jak ja, kiedy pierwszy raz przeszłam na te eliminacje. I się zaczęło. Zapytała, kiedy są castingi do metra?”, opowiadała Natasza Urbańska w rozmowie z Piotrem Grabarczykiem dla Pudelka.

Efekty tej decyzji są dziś widoczne. Młoda artystka rozwija swoją pasję, zdobywa doświadczenie sceniczne i coraz wyraźniej określa kierunek, w którym chce podążać. Wszystko wskazuje na to, że jej obecność na scenie nie jest chwilowym epizodem, lecz początkiem drogi, którą wybrała świadomie.

Czy w przyszłości powtórzy sukces swoich rodziców? Na odpowiedź trzeba jeszcze poczekać. Jedno jest jednak pewne — Kalina już teraz konsekwentnie buduje własną historię, a jej kolejne artystyczne kroki są uważnie obserwowane przez publiczność.

Życzymy wszystkiego, co najlepsze!

Natasza Urbańska traci głos? Kto chce zaszkodzić gwieździe?
Marlena Bielińska/MOVE
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...