Reklama

Spotkanie Agnieszki Kaczorowskiej i Piotra Cyrwusa po latach okazało się wyjątkowo szczere i pełne emocji. Serialowa Bożenka i serialowy Rysiek w rozmowie dla kanału LUSTRA wrócili wspomnieniami do czasów największej popularności „Klanu”, ale szybko okazało się, że za sukcesem kultowego serialu kryły się również trudne doświadczenia. Cyrwus po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o tym, jak ogromna popularność wpłynęła na jego życie zawodowe i prywatne.

Piotr Cyrwus nie przypuszczał, że „Klan” tak bardzo zmieni jego życie

Kiedy pod koniec lat 90. „Klan” pojawił się na antenie TVP, błyskawicznie stał się jednym z największych fenomenów polskiej telewizji. Serial przyciągał przed ekrany miliony widzów, a bohaterowie rodziny Lubiczów stali się częścią codzienności wielu polskich rodzin.

Piotr Cyrwus przyznaje dziś, że początkowo w ogóle nie zdawał sobie sprawy ze skali swojej popularności.

„Ja zawsze byłem w tych rozjazdach, przyjazdach — tu premiera, tu serial, jeszcze jakieś projekty teatralne. I nie wiedziałem, że ja jestem takim popularnym człowiekiem. W ogóle” — wyznał w rozmowie z Agnieszką Kaczorowską.

Dopiero po czasie zrozumiał, że dla milionów widzów przestał być po prostu aktorem. Stał się przede wszystkim Ryśkiem z „Klanu”.

„Panie Ryśku”. Piotr Cyrwus długo nie potrafił pogodzić się z łatką serialowego bohatera

Choć sympatyczny Rysiek Lubicz przyniósł mu ogromną rozpoznawalność, aktor przez lata bardzo boleśnie odczuwał zaszufladkowanie. Widzowie zwracali się do niego imieniem serialowej postaci, a skojarzenie z bohaterem okazało się niezwykle trwałe.

„Na początku naprawdę mnie to bolało, że ludzie chodzą: ‘Panie Ryśku’” — przyznał szczerze.

Agnieszka Kaczorowska zauważyła podczas rozmowy, że zarówno ona, jak i Cyrwus prawdopodobnie już na zawsze pozostaną dla części widzów Bożenką i Ryśkiem z „Klanu”.

„Czy ty zdajesz sobie sprawę z tego, że zarówno ja, jak i ty — ty Ryśkiem, ja Bożeną z ‘Klanu’ — będziemy zawsze?” — zapytała aktora.

Cyrwus odpowiedział z dużym spokojem, choć jeszcze kilka lat temu podobne sytuacje wywoływały w nim frustrację.

„Dla niektórych ludzi zawsze” — stwierdził.

Odejście z „Klanu” było dla Piotra Cyrwusa ogromnym ryzykiem

Aktor przyznał, że decyzję o opuszczeniu serialu nosił w sobie przez bardzo długi czas. Choć „Klan” dawał mu stabilność i popularność, coraz mocniej czuł, że chce wrócić do swoich teatralnych marzeń.

„Przez rok się nosiłem z tą decyzją, żeby odejść i rozważałem za i przeciw” — zdradził.

Jak podkreślił, najważniejsza okazała się potrzeba zawodowego rozwoju.

„Stwierdziłem, że nie po to z tej wioski wyjechałem i zdałem do tej szkoły, skończyłem tę szkołę i miałem te moje marzenia teatralne” — mówił.

Dziś przyznaje jednak, że była to decyzja znacznie bardziej ryzykowna, niż początkowo przypuszczał.

„Trochę ryzykowna. Dopiero później okazało się, że to była ryzykowna” — powiedział wprost.

Zobacz też: Nie mówił po polsku, to niemal przekreśliło jego karierę. Piotr Cyrwus prawdę ujawnił dopiero po latach

Piotr Cyrwus
Piotr Cyrwus Fot. Wojtalewicz Jarosław/AKPA

„Uważali, że jestem skończonym aktorem”. Piotr Cyrwus szczerze o brutalności show-biznesu

Najmocniejszym fragmentem rozmowy były słowa aktora o tym, jak został odebrany przez środowisko po odejściu z „Klanu”. Cyrwus nie ukrywał, że bardzo boleśnie odczuł konsekwencje zaszufladkowania.

„Dlatego właśnie też gdzieś tam zrezygnowałem z ‘Klanu’, że chciałem do czegoś innego sięgać, a tu mi troszkę przez niektóre umysły decydentów już nie pozwalało mi sięgać” — wyznał.

Po chwili dodał jeszcze bardziej gorzkie słowa.

„To była pewna trudność, z którą przez lata się zmagałem, bo nawet mi agencja nie chciała żadna przyjąć.”

Kiedy Agnieszka Kaczorowska dopytała, czy rzeczywiście był postrzegany jako aktor z „łatką”, odpowiedział bez wahania:

„Tak. Już uważali, że jestem skończonym aktorem.”

Piotr Cyrwus nie odnalazł się w świecie celebryckiej popularności

Choć Piotr Cyrwus przez lata był jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji, sam nigdy nie czuł się dobrze w świecie show-biznesu. Aktor przyznał, że ogromna popularność przyszła do niego trochę niespodziewanie, a później zaczęła żyć własnym życiem — szczególnie w internecie.

„A też ten internet się rodził wtedy, to też było co innego przecież, że ja bardziej zostałem popularny, memiczny gdzieś tam przez internet niż wcześniej” — powiedział podczas rozmowy dla kanału LUSTRA.

Cyrwus zdradził również, że lata temu bardzo chciał wystąpić w „Tańcu z gwiazdami”. Produkcja programu nie była jednak wtedy zainteresowana jego udziałem, co dziś sam wspomina z dużym dystansem. „Przecież nawet mnie nie chcieli do ‘Tańca z gwiazdami’, a ja bardzo wtedy chciałem” — wyznał.

Aktor doprecyzował, że chodziło o pierwsze lata emisji programu, kiedy na parkiecie pojawił się m.in. Tomasz Stockinger. Jak przyznał, produkcja miała wtedy wątpliwości, czy widzowie zobaczą w nim kogoś więcej niż Ryśka z „Klanu”.

Dziś sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. „Co roku mi proponują, ale już stwierdziłem, że nie” — powiedział. Choć aktor podkreśla, że lubi tańczyć i zawsze dobrze czuł się na parkiecie, nie chce już uczestniczyć w całej medialnej otoczce związanej z formatem. „Nie to, że nie lubię tańczyć, bo chętnie bym zatańczył, ale nie lubię tej całej otoczki i tego wszystkiego. Już nie potrzebuję tego” — wyjaśnił.

To kolejny fragment rozmowy, który pokazuje, że Piotr Cyrwus świadomie wycofał się z celebryckiego świata i dziś dużo bardziej ceni spokój niż popularność.

Śmierć Ryśka z „Klanu” do dziś pozostaje telewizyjnym fenomenem

Nie ma wątpliwości, że odejście Ryśka Lubicza było jednym z najgłośniejszych momentów w historii polskich seriali. Słynna scena śmierci bohatera bardzo szybko przeszła do popkultury i do dziś funkcjonuje w internecie jako jeden z najbardziej rozpoznawalnych memów.

Piotr Cyrwus przyznał, że twórcy świadomie budowali napięcie wokół odejścia jego bohatera i przez wiele tygodni stopniowo przygotowywali widzów na finał tej historii.

— „Myśmy sobie troszkę zabawili się z widzami, bo kiedy zdecydowaliśmy, że odchodzę, to było rozciągnięte na cały sezon” — wspominał aktor.

To właśnie wtedy powstała legendarna scena związana z remontem i upadkiem z drabiny, która błyskawicznie zaczęła żyć własnym życiem wśród widzów.

— „Wymyśliliśmy, że remontuję i spadam z drabiny. I tu się zaczęło: ‘A on spadł z drabiny!’” — mówił z uśmiechem. Jak zdradził, historia Ryśka nie zakończyła się jednak od razu. Twórcy jeszcze przez kilka tygodni rozwijali ten wątek, by ostatecznie doprowadzić do finału, który do dziś pamiętają miliony widzów.

— „Później jeszcze miesiąc pociągnęliśmy ten serial i dopiero nastąpiła, jak to twórcy wymyślili, szlachetna śmierć Ryszarda” — opowiadał z dystansem. „Nawet to było wymyślone i zrobione porządnie” — dodał.

Czytaj również: Poszła w ślady znanych rodziców, nie ukrywa, jak jej się udało. Córka legendarnego aktora z Klanu szczerze o karierze

Piotr Cyrwus dziś patrzy na Ryśka z dużo większym dystansem

Choć przez lata trudno było mu zaakceptować ogromną popularność, dziś aktor podchodzi do niej spokojniej. Przyznaje, że rozumie już emocjonalny stosunek widzów do serialu i swojej postaci.

„Kiedyś myślałem: ‘Ojejku, przykleiło się do mnie na zawsze’. A teraz widzę, że to jest moja praca. Na tym polega mój zawód — żeby stworzyć postać taką, którą ludzie zapamiętają” — powiedział.

Jednocześnie nadal podkreśla, że za sukcesem zawsze stoją również konsekwencje.

„Ale oczywiście są też konsekwencje. Bo później ludzie, producenci, agencje patrzą już tylko przez ten jeden pryzmat.”

Dziś jednak Piotr Cyrwus coraz częściej mówi o sobie nie jako o Ryśku z „Klanu”, ale po prostu jako o aktorze, który po latach odzyskał własną zawodową tożsamość.

Piotr Cyrwus
Piotr Cyrwus Fot. Jacek Kurnikowski/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...