Reklama

Choć widzowie kojarzą go z wyrazistymi, często twardymi bohaterami, Ireneusz Czop coraz częściej przyznaje, że prywatnie bliżej mu do ludzi „w procesie” niż do tych pewnych siebie. „Przyglądam się sobie” – mówi w najnowszym wywiadzie dla "Twojego Stylu". I nie brzmi to jak deklaracja, tylko codzienna praktyka.

Ireneusz Czop – aktor, który zmienia swoje role

Urodzony w 1969 roku w Płocku Ireneusz Czop to jeden z najbardziej zapracowanych aktorów swojego pokolenia. Na koncie ma dziesiątki ról filmowych, serialowych i teatralnych.

Szerokiej publiczności dał się poznać m.in. w takich produkcjach jak: „Broad Peak” – rola Macieja Berbeki, „Wielka woda”, „Wataha”, „Jack Strong”, „Pokłosie”, „Breslau”, „Zapiski śmiertelnika”

To właśnie ta różnorodność sprawiła, że uznawany jest za jednego z najbardziej wszechstronnych polskich aktorów. „Jeżeli mam jakikolwiek talent, to do pracy” – podkreśla w wywiadzie dla "Twojego Stylu". "Jola, moja była żona, mówi: Nawet jak skrobiesz szybę auta, to się uśmiechasz. Lubię mieć zajęcie" - podkreśla aktor w tym samym wywiadzie.

„Kim jesteś?” – pytanie, które wraca

Czop nie ukrywa, że często prowadzi ze sobą wewnętrzny dialog.

„Gadam przez sen: ‘Kim jesteś?’ – i odpowiadam: ‘Nikim’” – mówi.

Nie traktuje tego jako kryzysu, raczej jako przestrzeń możliwości. „Nikt ma potencjał, może stać się, kim chce” – dodaje.

To podejście dobrze oddaje jego obecny etap – mniej definicji, więcej procesu.

„Płakałem za nagrobkiem” – o emocjach bez pozy

Mówiąc o emocjach, Czop nie operuje teorią, tylko konkretem. Przywołuje sytuację sprzed kilku dni: pogrzeb syna przyjaciółki.

„Schowałem się za nagrobkiem i płakałem” – opowiada. Nie dlatego, że chciał się ukryć, ale dlatego, że tak został nauczony. Nawet w takiej chwili słyszy: „Irek, weź się w garść”.

Ten moment dobrze pokazuje napięcie, o którym mówi przez całą rozmowę – między tym, co czuje, a tym, co „powinien” jako mężczyzna. „Łzy nie płyną mi na pstryk” – dodaje, podważając popularne dziś hasło, że „chłopaki płaczą”. Bo – jak sugeruje – samo przyzwolenie to za mało. Za nim musi iść zmiana nawyków, reakcji i języka.

To doświadczenie wpisuje się w jego szerszą refleksję o męskości: „Wpakowaliśmy się w realizowanie marzeń, które nie są nasze”.

Życie prywatne: dwa małżeństwa i rozstania

Sukces zawodowy nie zawsze szedł w parze z życiem prywatnym. Ireneusz Czop był dwukrotnie żonaty i oba związki zakończyły się rozwodem.

Pierwszą żoną była aktorka i dziennikarka Jolanta Jackowska, z którą ma syna Michała. Ich małżeństwo zakończyło się w 2008 roku.

Drugą żonę, aktorkę Teresę Dzielską, poznał na planie filmu „Leśne Doły”. Ich relacja szybko przeniosła się poza plan zdjęciowy. Jak wspominała Dzielska, była to intensywna, niemal natychmiastowa relacja.

Para doczekała się córki Mai i przez pewien czas uchodziła za zgodną. Ostatecznie jednak rozstali się w 2021 roku. Powodem – jak wynikało z wypowiedzi aktorki – były różnice w podejściu do życia i priorytetów, a także coraz większe zaangażowanie zawodowe Czopa.

Czytaj też: Był dwukrotnie żonaty, żadne z jego małżeństw nie przetrwało. Sekrety i tajemnice Ireneusza Czopa

Ojcostwo i odpowiedzialność

Aktor rzadko mówi o życiu prywatnym wprost, ale w rozmowie z Twoim Stylem wraca do tematu dzieci – dorosłego syna i młodszej córki.

„Chcę oddać dzieciom to, czego się nauczyłem. Ale czy one zechcą brać?” – zastanawia się. I od razu dodaje coś, co ustawia jego perspektywę: „Na pewno nie wszystko, bo myślą po swojemu”.

To zdanie dobrze pokazuje jego zmianę – od potrzeby przekazywania „gotowych odpowiedzi” do większej akceptacji. Czop nie ukrywa, że to dla niego proces.

„Dopiero od niedawna nie walczę” – przyznaje, mówiąc o relacjach i codzienności.

W jego podejściu do ojcostwa nie ma już ambicji, by wszystko kontrolować. Jest raczej uważność i zgoda na to, że każde pokolenie układa świat po swojemu.

Od Płocka do wielkich produkcji

Droga Ireneusza Czopa do aktorstwa nie była oczywista. Ukończył technikum elektromechaniczne, pracował fizycznie, zanim trafił do łódzkiej filmówki.

„Chciałem spróbować wszystkiego” – wspomina swoje młodsze lata.

Dziś sam uczy studentów i patrzy na swoją drogę z dystansem.

„Broad Peak” i praca na granicy

Jednym z najważniejszych projektów ostatnich lat był film „Broad Peak”. Rola Macieja Berbeki wymagała intensywnych przygotowań fizycznych i psychicznych.

„Zacząłem treningi i wspinaczki… przychodził wiatr czy mróz i robiło się trudno” – mówił o tym doświadczeniu.

Aktor schudł kilkanaście kilogramów i pracował w wymagających warunkach, co odcisnęło ślad także na jego zdrowiu.

Góry i potrzeba zatrzymania

Dziś góry są dla niego ważnym punktem odniesienia.

„W górach zamyka się wszystko, co złe” – mówi.

To przestrzeń, w której może się wyciszyć i złapać dystans.

Zapytany o przyjemność, odpowiada krótko:
„Zaryzykowałbym odpoczynek”.

I to zdanie najlepiej oddaje jego obecny moment – mniej napięcia, więcej świadomego zatrzymania.

Ireneusz Czop 28.01.2026 Warszawa Premiera filmu "Zapiski smiertelnika" w rezyserii Macieja Zaka
Ireneusz Czop 28.01.2026 Warszawa Premiera filmu "Zapiski smiertelnika" w rezyserii Macieja Zaka fot Artur Zawadzki/REPORTER
Reklama
Reklama
Reklama