Piotr Polk szczerze o chorobie: "Dostałem drugie życie". Po wyznaniu otrzymał około 70 tysięcy wiadomości
Piotr Polk rzadko mówi o swoim życiu prywatnym, ale tym razem zrobił wyjątek. W rozmowie z Filipem Borowiakiem w podcaście "Lustra" aktor wrócił do jednego z najtrudniejszych doświadczeń swojego życia. Opowiedział o chorobie autoimmunologicznej, przeszczepie nerki i o tym, jak to wszystko zmieniło jego sposób patrzenia na codzienność. Przyznał też, że po ujawnieniu swojej historii otrzymał około 70 tysięcy prywatnych wiadomości.

Choć widzowie od lat kojarzą go przede wszystkim z rolą inspektora Oresta Możejki w serialu Ojciec Mateusz, za ekranowym uśmiechem krył się dramat, o którym przez długi czas wiedziało niewiele osób. Dopiero po latach Piotr Polk zdecydował się opowiedzieć publicznie o chorobie i przeszczepie nerki. W szczerej rozmowie z Filipem Borowiakiem w podcaście "Lustra" przyznał, że to doświadczenie całkowicie zmieniło jego podejście do życia, pracy i czasu. Zdradził również, dlaczego mimo obaw postanowił mówić o swojej historii głośno.
Choroba była dla niego ogromnym zaskoczeniem
Piotr Polk nie ukrywał, że diagnoza przyszła niespodziewanie. W rozmowie z Filipem Borowiakiem wyjaśnił, że choroba nie była skutkiem stylu życia ani złych nawyków.
– Sama diagnoza w moim przypadku była ogromnym zaskoczeniem – przyznał. Jak wyjaśnił, zmagał się z chorobą autoimmunologiczną. – Ona jest niezwiązana ani z trybem życia, ani z dietą, ani z alkoholem, papierosami czy narkotykami. Po prostu coś w chromosomach źle styknęło i nagle organizm odrzuca coś, co jest twoje – tłumaczył.
Mimo pogarszającego się stanu zdrowia nie pozwalał, by zdominował go lęk. Nawet w chwili, gdy czekała go poważna operacja, nie dopuszczał do siebie najczarniejszych scenariuszy.
Przeszczep nerki stał się punktem zwrotnym
Podczas rozmowy aktor przyznał, że właśnie choroba i przeszczep najbardziej wpłynęły na jego życie prywatne. To wtedy zaczął inaczej patrzeć na to, co naprawdę jest ważne.
– W moim życiu prywatnym bardzo. Każda osoba, którą dotknęła jakakolwiek choroba, z której się wychodzi, rysuje życie od nowa, zupełnie innymi kredkami – powiedział.
Polk nie ma wątpliwości, że po przeszczepie dostał szansę, której nie chce zmarnować.
– Czuję, że dostałem coś nowego, z którego muszę zrobić większy pożytek niż z tego, który dostałem wtedy – wyznał.
Zobacz też: Gwiazdor serialu "Ojciec Mateusz" w domu rodzinnym mówił głównie po niemiecku. Polskiego uczył się z książek
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
"Nie myślałem, że się nie obudzę"
Aktor wrócił również wspomnieniami do dnia operacji. Choć wiedział, że przeszczep nerki jest poważnym zabiegiem, nie towarzyszył mu paraliżujący strach.
– Nawet jak szedłem na tę operację, która jest niebezpieczna, bo ta operacja trwa cztery przeszło cztery godziny, to też nie miałem czegoś takiego... A jak się nie obudzę?... W ogóle nie miałem takich myśli. – wspominał.
Jak podkreślił, nie pisał testamentu ani nie żegnał się z bliskimi.
– Nie zrobiłem sobie żadnego résumé życia. Nie zacząłem pisać testamentów ani się żegnać. To nie miało miejsca – powiedział.
Po chorobie przewartościował swoje życie
Dziś Piotr Polk przyznaje, że największą zmianą nie była kariera zawodowa, ale sposób przeżywania codzienności.
– Liczy się to tu i teraz – podkreślił w podcaście "Lustra".
Przyznał, że wcześniej ogromną część swojego czasu poświęcał pracy. Dopiero rekonwalescencja sprawiła, że zaczął dostrzegać rzeczy, obok których przez lata przechodził obojętnie.
Opowiadał, że po operacji przez półtora miesiąca musiał ograniczyć wychodzenie z domu, ale codzienne spacery były wręcz wskazane. Wtedy odkrył park znajdujący się zaledwie kilka kroków od miejsca, w którym mieszka od wielu lat.
– Nagle zdałem sobie sprawę, że ja w tym parku nie wiem, czy kiedykolwiek byłem, a mieszkam tam już 16 lat – mówił.
To doświadczenie zmieniło jego podejście do czasu.
– Nagle zacząłem odkrywać dom, otoczenie, ten park i czas, którego nigdy nie miałem, żeby tego doświadczyć – dodał.
Po wyznaniu dostał około 70 tysięcy wiadomości
Piotr Polk zdradził także, że długo zastanawiał się, czy publicznie opowiedzieć o chorobie. Słyszał nawet, że taka decyzja może negatywnie wpłynąć na jego zawodową przyszłość. Mimo to uznał, że jego historia może dodać otuchy innym.
– Postanowiłem powiedzieć o tym, bo uważałem, że to jest dobry moment. Skoro jestem w jakikolwiek sposób rozpoznawalny, to ja to powiem – wyjaśnił.
Chciał pokazać osobom zmagającym się z chorobą, że nie są same i że warto walczyć o zdrowie.
– Trzeba walczyć, trzeba dbać o siebie – mówił.
Skala reakcji kompletnie go zaskoczyła.
– W momencie, kiedy udzieliłem tych wywiadów i powiedziałem o swojej chorobie, o swoim przeszczepie, dostałem około 70 tysięcy prywatnych wpisów – zdradził.
Jak opowiadał, wiele osób prosiło go o pomoc lub radę, ale przede wszystkim dziękowało za szczerość. To właśnie wtedy utwierdził się w przekonaniu, że decyzja o publicznym opowiedzeniu swojej historii była słuszna.
– Poczułem, że dobrze zrobiłem. Nawet gdybym miał stracić jedną, dwie czy trzy role, mam to gdzieś. Zrobiłem coś, co tym ludziom też się ode mnie należało – podsumował.
Zobacz także: Piotr Polk poruszająco o zmaganiach z chorobą. „Wolałem walczyć o zdrowie w ciszy”

