Paweł Królikowski wychowywał sześcioro dzieci. Jedna jego zasada wyznaczała granice w rodzinie
Dziś przypada rocznica urodzin Pawła Królikowskiego — aktora, który dla wielu był nie tylko gwiazdą ekranu, ale przede wszystkim oddanym ojcem. Wychowywał sześcioro dzieci i to właśnie im podporządkował całe swoje życie. Jedna zasada, którą się kierował, mówi o nim więcej niż wszystkie role, jakie zagrał.

Paweł Królikowski zmarł pod koniec lutego 2020 roku po długiej walce z chorobą, ku rozpaczy fanów oraz najbliższej — dość sporej rodziny. Posiadał bowiem całą gromadkę dzieci, które były jego największym skarbem: trójkę synów i dwie córki z małżeństwa z Małgorzatą Ostrowską, a także jednego nieślubnego syna... Co za życia mówił o pociechach i ojcostwie?
Paweł Królikowski miał szóstkę dzieci. Media huczały o jego nieślubnym synu
Przez ponad trzy dekady Paweł Królikowski był mężem Małgorzaty Ostrowskiej-Królikowskiej, i to właśnie ona została mamą piątki jego dzieci. Najstarszym z nich jest syn Antoni, urodzony w 1989 r., który poszedł w ślady rodziców. Trzy lata młodszy jest Jan Królikowski, również związany ze środowiskiem artystycznym, jednak ukierunkowanym na muzykę. W 1999 r. przyszła na świat najstarsza córka pary, Julia Królikowska — ona także została aktorką. Jej młodsza siostra Marcelina urodziła się dwa lata po niej, zaś w 2007 r. Królikowscy powitali na świecie swoje najmłodsze dziecko, Pawła.

Z czasem wyszło na jaw, że odtwórca roli Kusego z "Rancza" miał jeszcze jednego, nieślubnego syna. Mężczyzna nie jest osobą publiczną — wiadomo jedynie, że ma na imię Maciej i mieszka we Wrocławiu. Małgorzata Ostrowska-Królikowska potwierdziła te sensacyjne wieści w rozmowie z Faktem: "Maciek jest dorosłym człowiekiem, nie będę komentować sprawy ze względu na szacunek dla syna Pawła, który nie jest osobą publiczną, a temat dotyczy spraw osobistych. Znamy go od 20 lat, i jest w życiu naszej rodziny", mówiła.
Jednak sam aktor nigdy nie ukrywał, że jest ojcem szóstki dzieci i z dumą mówił o swoich ojcowskich doświadczeniach. "Kiedy zostałem ojcem, to wiedziałem, że na jednym się nie skończy. Domyślałem się, że tak łatwo nie będzie. Poszedłem więc do przodu" — opowiadał w rozmowie z Onet Film w 2013 r.
Cztery lata później ponownie wspomniał o swojej wesołej gromadce oraz dylematach z tym związanych podczas spotkania ze studentami na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim: "Tak, teraz mamy sześcioro dzieci, jesteśmy rozpoznawalni, ale początki były trudne. Często trzeba było dokonywać dramatycznych wyborów np. czy kupić 20 dkg sera, czy kilogram cukru", wspominał Paweł Królikowski. Jednak z upływem lat wiązanie końca z końcem stawało się dla rodziny coraz łatwiejsze.
- ZOBACZ TEŻ: Narzeczona Leona Myszkowskiego wspomina początki związku. Syn Steczkowskiej miał ją oszukać
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Jakim ojcem był Paweł Królikowski?
Dzieci były sensem jego życia i najważniejszymi osobami. Zbudował z nimi piękną więź, o którą dbał i pielęgnował każdego dnia. Mówiąc o synach podkreślał, że chce, aby chłopcy wiedzieli, że mogą na nim polegać. "Dla moich synów nie jestem kolegą, tylko ojcem. Kolegów mogą mieć wielu, a tatę tylko jednego. Bywam bankomatem i pogotowiem od zadań specjalnych. Muszę jednak być czujny i obecny w ich życiu" — wyznał przed laty w rozmowie z Faktem.
Z kolei w VIVIE! z 2014 r. mówił, z czym wiąże się dla niego ojcostwo oraz bycie rodzicem. "Więź między mną a moimi dziećmi nie może być oceniana jako "lubienie", podlega bowiem bezkrytycznemu uczuciu odpowiedzialności i opiekuńczości", tłumaczył, dodając, że synowie i córki motywują go do pracy nad sobą. Tym samym może być pewien, że stanowi dla nich dobry przykład do naśladowania.
Temat pociech poruszył również w rozmowie z Małgorzatą Bilską dla serwisu Deon. Aktor zdawał sobie sprawę z ciążącej nad nim odpowiedzialności, i tę samą świadomość zaszczepiał w innych rodzicach.
"Dzieci są takimi samymi ludźmi jak my, tylko trochę mniejszymi. Gdy widzą, że to, co ojciec robi, odnosi jakiś skutek, niekoniecznie w branży medialnej, będą chciały go naśladować. Jeśli szewc robi dobre buty, dzieci to docenią. Uczą się od nas, kiedy jesteśmy prawdziwi, a nie przebieramy się za króla i mówimy: "słuchaj synu, będziesz moim spadkobiercą". Nie. On weźmie z nas przykład, jak już zdejmiemy tę togę, koronę i berło, i sięgniemy do lodówy po piwo, które zostało z wczorajszej balangi. Dziecko akurat to zapamięta, bo jest ciekawsze — zdarzyło się naprawdę."
Do tematu rodzicielstwa zawsze podchodził z największą powagą. "Wychowanie dzieci to coś rodzaju tresury własnego serca. Patrząc przez pryzmat miłości, trzeba czasem stawiać malutkiego człowieka wobec sytuacji, które w jego mniemaniu są nie do pokonania. Na przykład tak pozornie proste czynności jak porządkowanie skarpet czy mycie zębów mogą stać się nie do zniesienia, jeśli na polecenie rodziców trzeba je wykonać tu i teraz" — wyznał później w wywiadzie dla Gali.
Trudno uwierzyć, że aktora nie ma już wśród nas...
- TYLKO NA VIVA.PL: "Kora nie zostawiła testamentu", wyjawia Kamil Sipowicz. Bliscy artystki borykają się teraz z pewnymi problemami
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
