Reklama

Już 25 marca nakładem Wydawnictwa Agora ukaże się książka „Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie” Marty Górnej. To pierwsza tak obszerna próba opowiedzenia historii Joanny Pacuły – jednej z najbardziej tajemniczych polskich aktorek i jednej z nielicznych, którym naprawdę udało się zrobić karierę w Hollywood.

W latach 80. Pacuła była jedną z najgłośniejszych nowych twarzy światowego kina. Do Stanów Zjednoczonych trafiła właściwie przypadkiem – a niemal od razu dostała główną rolę w gwiazdorskim „Parku Gorkiego”, która przyniosła jej nominację do Złotego Globu. Później zagrała m.in. w „Ucieczce z Sobiboru”, „Pocałunku” czy „Tombstone”. W ciągu kolejnych lat wystąpiła w kilkudziesięciu filmach w USA i Europie, pracując z największymi nazwiskami branży filmowej.

Była też jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy swojej epoki. Jej zdjęcia regularnie trafiały na okładki „Vogue’a”, „Harper’s Bazaar” czy „Cosmopolitan”, a prasa w Stanach Zjednoczonych i Europie publikowała setki artykułów o pięknej i enigmatycznej aktorce z Polski.

A jednak w jej ojczyźnie skala tego sukcesu do dziś pozostaje mało znana. Wokół Pacuły narosło też wiele plotek i kontrowersji – o trudnym charakterze, zniszczonej przez męża karierze czy odrzuconej roli w „Nagim instynkcie”. Marta Górna próbuje oddzielić fakty od legendy i odtworzyć drogę dziewczyny z Tomaszowa Lubelskiego, która – jak sama mówiła – „zupełnym przypadkiem podczas wakacji stała się międzynarodową gwiazdą”.

„Jak niegdyś Pola Negri z Lipna, tak dużo później Joanna Pacuła z Tomaszowa Lubelskiego – obie, jako jedyne polskie aktorki, zrobiły karierę w filmowej krainie snów, w Hollywood. I to wystarczy, żeby przeczytać tę książkę o Joannie. Polecam gorąco!” – mówi Marek Kondrat.

Autorka książki, Marta Górna, od piętnastu lat pracuje w „Gazecie Wyborczej”. Pisze o kinie i serialach, przypomina gwiazdy przeszłości i rozmawia z twórcami z Polski i ze świata. Fascynacja Joanną Pacułą zaczęła się u niej wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy zobaczyła aktorkę w telewizji – i odkryła, że o jej zagranicznej karierze wiadomo w Polsce zaskakująco niewiele.

Publikujemy fragment rozdziału „Garbo z Tomaszowa”.

Fragment książki „Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie”

Rozdział II
Garbo z Tomaszowa
1983–1984

Lee Marvin opiera się na krześle i przez stół patrzy na słynnego krytyka filmowego Rogera Eberta.

– Ta dziewczyna była świetna – mówi laureat Oscara i jeden z bogów starego kina, facet twardy jak ostroga. Spec od ról prawdziwych Amerykanów, dobrych lub złych.

– Joanna Pacuła? – upewnia się Ebert.

– Tak. Ledwo przyjechała z Polski. Była miła, dokładnie taka jak wymarzona córka. – Marvin, prywatnie ojciec trzech córek, kiwa głową.

Dziwny obrazek. Jest początek lat 80., dwóch hollywoodzkich gigantów rozmawia nad niedojedzonym lunchem o dziewczynie z Tomaszowa Lubelskiego, która wciąż niepewnie składa angielskie zdania. Nie ma w tym jednak nic zaskakującego. W pierwszej połowie tamtej dekady o Pacule w Hollywood mówią wszyscy. Jest słowiańską nowinką, rewelacją roku. Ekwiwalentem wiktoriańskiej debiutantki, diamentem sezonu. Przed nią były m.in. importowana z Niemiec Nastassja Kinski, jeszcze wcześniej Austriaczka Romy Schneider, po Pacule Milla Jovovich czy inna Polka, Izabella Scorupco. Hollywood jest zafascynowane twarzami zza żelaznej kurtyny, choć to fascynacja może i intensywna, ale krótka.

O Pacule głośno jest jednak nie tylko w USA. Piszą o niej też w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, we Francji, w Niemczech, we Włoszech i na Bałkanach. Wpisuję nazwisko Pacuły w amerykańskim archiwum prasowym. Przeglądanie 90 tysięcy wyników zajmuje mi kilka tygodni.

„Z przyjemnością donoszę, że narodziła się nowa gwiazda” – ekscytuje się Dick Kleiner, którego krótki artykuł o Pacule przedrukowują gazety codzienne we wszystkich stanach. „Nigdy nie słyszałeś o Tomaszowie Lubelskim?” – pyta go Pacuła zadziornie.

Nazwa jej rodzinnej miejscowości w niektórych publikacjach jest uroczo przekręcana. Na „Tomaszowie” Amerykanie mogą sobie połamać język. „Roztacza wokół siebie magnetyczną, pełną tajemnicy aurę” – piszą o Polce w San Francisco. Słynny hollywoodzki reporter Vernon Scott nazywa Pacułę „egzotyczną brunetką” i porównuje do legendarnej, pięknej Lauren Bacall, specjalistki od ról zimnych jak lód kobiet fatalnych. To samo robi magazyn „GQ”, który dorzuca, że Pacuła w czasie wywiadu wypala paczkę Marlboro. Na porównanie z Bacall aktorka reaguje żartem: „Nie mam jej głosu, musiałabym więcej palić”. Po chwili obniża ton, imitując słynną gwiazdę. Niski, zadymiony tembr stanie się w nadchodzących latach jedną z jej wizytówek.

Billowi Morrisonowi Pacuła kojarzy się raczej z „młodą Ingrid Bergman”, ikoną złotej ery Hollywood. Na łamach czasopisma „Alfred Hitchcock’s Mystery Magazine” piszą o niej, że łączy w sobie piękno nominowanej do dwóch Oscarów Jean Simmons i naturalną zmysłowość Jennifer Jones, laureatki Oscara za rolę w Pieśni o Bernadetcie.

Dla amerykańskiego „Vogue’a” uroda Pacuły „jest uderzająca”. Pacuła mówi tam, że jest sentymentalną romantyczką. Dorastała jako chłopczyca, grała w piłkę nożną, czas spędzała z chłopakami. Że jest dziewczyną, zorientowała się w wieku osiemnastu lat. Podoba się jej Hollywood: jego magia i pęd. Na ośmiu stronach najsłynniejszego magazynu modowego na świecie pozuje m.in. w żółtym swetrze uwodzicielsko zsuniętym z ramienia. „Mówią mi, że wyglądam jak Charlotte Rampling albo Faye Dunaway” – opowiada Polka. Dodaje, że tę drugą gwiazdę widywała na dużym ekranie w lokalnym kinie w Tomaszowie Lubelskim. Kolejne zdjęcie. Pacuła w mocnym makijażu, włosy ma zaczesane na bok, usta pociągnięte karminową szminką, w uszach kolczyki z niebieskimi kamieniami. Na innym ujęciu owinięta jest tylko w prześcieradło. „Lubię się stroić, ale tylko na pięć minut. Po tym czasie czuję presję, by dobrze się zachowywać” – tłumaczy. Zdjęcia robi jej legendarny Denis Piel, którego Pacuła poznała u znajomych. Będzie ją fotografował jeszcze wielokrotnie. Piszę do niego z pytaniem o Pacułę i szybko dostaję odpowiedź. „Zawsze uwodzicielska, a praca z nią była radością”. Piel prosi, bym przekazała Pacule zaproszenie na jego wystawę, milknie, kiedy uściślam, że nie mam kontaktu z Polką.

W listopadzie tego samego roku „Harper’s Bazaar” poświęca Pacule sporo miejsca. Na czterech stronach znów ucharakteryzowana jest na gwiazdę klasycznego Hollywood. W kapeluszu, koronkowej woalce, skórzanej kurtce narzuconej na gołe ciało, w szalu na głowie, który mógłby chronić ją od wiatru podczas szybkich przejażdżek kabrioletem. „Najlepsze jeszcze nadejdzie” – głosi podtytuł artykułu, który zapowiada amerykański debiut Pacuły. Na ostatnim zdjęciu seksowna i niebezpieczna opiera się o ścianę, wokół talii okręcony ma pas makijażystki. Zamiast naboi tkwią w nim pędzle.

„Brwi jak skrzydła nietoperza, słowiańskie rysy i wygląd, który rzuca na kolana” – podsumowuje Joannę Pacułę „Time”. Poświęca Polce w 1983 roku dwie gęsto zapisane strony. Na głównym zdjęciu Pacuła z papierosem w dłoni patrzy w oko kamery nieco wkurzona. Chmurna i niedostępna. Takie robi wrażenie.

Bohaterkami tego wydania tygodnika są „gorące twarze z Europy”. Pacuła jest w doborowym towarzystwie: z Nastassją „zmysłowym dzieckiem” Kinski oraz Isabellą „współczesną kobietą” Rossellini. „Time” nazywa Pacułę „chłopczycą”. John Skow rozmawia ze współpracownikami Polki z warszawskiego Teatru Dramatycznego. Nie mają złudzeń – Pacuła do Polski już nie wróci. „Desdemona w dżinsach i swetrze, posiniaczony anioł z granitowym charakterem” – tak o niej mówią. Iwona Słoczyńska dodaje: „Jak Brigitte Bardot, zawsze miała w sobie coś zwierzęcego. Chciała się wyrwać z korzeniami, nie byłam zaskoczona, gdy wyjechała z Polski”.

W pierwszej połowie tamtej dekady twarz Pacuły jest więc na kilkudziesięciu okładkach i setkach stron prestiżowych czasopism modowych i dla kobiet: „Vogue”, „Harper’s Bazaar”, „Cosmopolitan”. Pacuła jest pierwszą w historii Polką na okładce „Vogue’a”, a ląduje na niej często: nie tylko w USA, ale też w Niemczech, we Francji i Włoszech. Na każdej wygląda posągowo. Nawet kiedy się uśmiecha, wydaje się nieobecna. Jakby całe to zamieszanie nie do końca jej dotyczyło. I jakby wciąż nie mogła w nie uwierzyć.

Czy można jej się dziwić? W końcu o żadnej Polce amerykańskie media nie pisały na taką skalę. Zdarza jej się zresztą pytać reporterów, czy dają wiarę temu, co jej się przytrafiło. Zapomina wtedy, że ma być pewną siebie enigmą z Europy Wschodniej – wychodzi z niej dziewczyna z Tomaszowa.

Angielska dziennikarka Mary Fletcher z tygodnika „Woman” leci do Los Angeles, by spotkać się z Pacułą. Zastaje Polkę w biurze studia filmowego. Pacuła niedbale rzuca swoją drogą włoską kurtkę na sofę, wertuje amerykańskie gazety. Czyta o sobie w języku, który wciąż poznaje. Ze wschodnioeuropejskim zaśpiewem zwraca się do pracowników wytwórni. Pali, brew ma zmarszczoną.

– Co to znaczy bewitching? – docieka. – I co mają na myśli, gdy piszą, że wyglądam feline?

Udaje? Kokietuje? Trudno powiedzieć. W pierwszej połowie lat 80. nauka angielskiego to dla niej świeża sprawa. Może naprawdę nie wie? Nie piszą nic złego: jest „urzekająca”, „obdarzona kocim wdziękiem”. „Zapewniona, że oba te słowa to komplementy, wygładza brew i uśmiecha się zachwycona”.

Angielka w tytule swojego tekstu pyta, czy Pacuła to nowa Garbo. Na okładce w futrzanej czapce i klejnotem wielkości pięści na szyi aktorka wygląda jak sekretna córka Rasputina. W środku magazynu kolejne zdjęcie: Pacuła z lekko rozchylonymi ustami rzuca w stronę obiektywu powłóczyste spojrzenie. Cała skrzy się od cekinów, na nadgarstku droga biżuteria. Niczym gwiazda starego Hollywood. Albo obwieszona sztucznymi brylantami bohaterka Dynastii, młodsza siostra Alexis. Nie jak dziewczyna z polskiej prowincji, z kraju zza żelaznej kurtyny. Joasia, której Ewa Błaszczyk pożyczyła irchową spódnicę na egzamin wstępny w szkole aktorskiej.

Fletcher informuje swoich czytelników, że Pacuła, zupełnym przypadkiem, w czasie wakacji „stała się międzynarodową gwiazdą”. Nie ona jedna tak pisze: hasło „aktorka bez państwa”, choć nie odpowiada prawdzie, świetnie wygląda w druku. Ta narracja będzie Polce towarzyszyła przez całe lata 80. I stanie się częścią jej legendy.

Zobacz też: Przyjęła ją pod swój dach, a potem wyrzuciła za drzwi. Co poróżniło Elżbietę Czyżewską i Joannę Pacułę?

Park Gorkiego Gorky Park film sensacyjny, USA 1983 reż. Michael Apted scena z: Joanna Pacuła
Park Gorkiego Gorky Park film sensacyjny, USA 1983 reż. Michael Apted scena z: Joanna Pacuła fot. AKPA

Pacuła:
– Wszystko stało się tak szybko. Być może tylko w Ameryce jest to możliwe. Pojechałam do Paryża na urlop i w tym czasie w Polsce wprowadzono stan wojenny. We Francji zostałam rok, trochę pracowałam, ale głównie obserwowałam, co się wydarzy w Polsce. Kiedy nic się nie zmieniło, wyjechałam na kolejne wakacje, do USA.

Gdzie indziej dodaje:
– W pewnym sensie rozumiem tę dziewczynę, która desperacko chce uciec z Rosji. Jej obsesja, jej pasja przypominają inne rodzaje pasji. A jeśli coś wiesz o namiętności, możesz to wykorzystać w swojej roli.

Mówi o Irinie, bohaterce kryminału Park Gorkiego opartego na powieści Martina Cruza Smitha. To będzie jej pierwszy amerykański film.

Irina jest garderobianą na planie filmowym, chodzi w rozpadających się butach. Głowę trzyma jednak wysoko, jakby na stopach miała szklane pantofle. To jej łyżwy, znalezione przy zamordowanej koleżance, naprowadzają na trop zbrodni i afery sobolowej moskiewskiego śledczego Arkadego Renkę. Irina zakochuje się w nim, ale spotyka się też z Amerykaninem Jackiem Osborne’em. Z pierwszym łączy ją szczere uczucie, z drugim – interesy. Bohaterka Pacuły to syberyjska tygrysica o wyglądzie kociaka. Za wszelką cenę chce się wydostać ze Związku Radzieckiego. Jeśli musi zdradzić ukochanego – trudno.

Amerykańskie media doszukują się podobieństw między Polką a Iriną. Pacuła cierpliwie tłumaczy: „Nie jestem jak ona, nie chciałam wyjeżdżać z Polski, nie spodziewałam się, że zrobię międzynarodową karierę. Jak mogłabym? Nie znałam żadnych języków obcych”. Vernon Scott pisze, że stosunek Pacuły do ZSRR jest wrogi, co jest dla Polaków normalne. Dlatego łatwo jej było wcielić się w dziewczynę, która za wszelką cenę chce uciec z Rosji.

Włoskiemu magazynowi „Lei” Pacuła wyjaśnia, że do Iriny jest podobna pod jednym względem: nikomu nie ufa. Może odcinać się od Syberyjki, ile chce. Dla Amerykanów i tak jest symbolem ucieczki przed reżimem. Trzecią, po Lechu Wałęsie i papieżu, postacią z Polski, której twarz kojarzą.

Pacuła obawia się wówczas, że o ile mogłaby do Polski wrócić, o tyle prawdopodobnie już by z ojczyzny nie wyjechała. Gdy zadzwoniła do rodziców, by pochwalić się angażem do Parku Gorkiego, nie mogła powiedzieć, o jaki film chodzi.

– W Polsce ta książka została potępiona przez władzę.

Nawet jeśli z udziału w filmie nic dla niej nie wyniknie, to praca nad nim i tak wzmocniła jej charakter. Pacuła lubi, kiedy jest trudno.

– Zawsze taka byłam – zaznacza.

Zawsze też chciała być aktorką.

– Jako dziecko specjalizowałam się w zabawianiu przyjaciół pantomimami i przebierankami. Byłam też trochę chłopczycą i wysyłano mnie na obozy sportowe. W efekcie zostałam sprinterką w biegach przez płotki, prawie na poziomie olimpijskim. Ale kiedy przyszło do wyboru między aktorstwem a sportem, nie wahałam się. Dziś zostały mi tylko wytrenowane nogi z mięśniami, których teraz wolałabym się pozbyć.

Park Gorkiego Gorky Park film sensacyjny, USA 1983 re¿. Michael Apted scena z: Joanna Pacuła, William Hurt
Park Gorkiego Gorky Park film sensacyjny, USA 1983 re¿. Michael Apted scena z: Joanna Pacuła, William Hurt fot. AKPA
Okładka książki "Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie"
Marta Górna, okładka książki "Pacuła. Najsłynniejsza Polka na świecie", wyd. Agora
Reklama
Reklama
Reklama