Nikt nie wierzył, że ten chudy chłopak zajdzie tak daleko. Po latach rzucił cały świat na kolana. Historia Lewandowskiego porusza do dziś
Początki kariery Roberta Lewandowskiego były mocno związane z rodziną, ogromną determinacją i warunkami, które dziś trudno porównać z nowoczesnymi akademiami piłkarskimi. Już jako dziecko niemal nie rozstawał się z piłką. W książce Sebastiana Staszewskiego opisano, że piłka była dla niego czymś naturalnym, „jak kolor włosów albo oczu”. Robert grał wszędzie: w ogrodzie, na ulicy i na stadionie w Lesznie, gdzie dorastał.

Robert Lewandowski nie miał być chłopcem z plakatu. Nie dorastał w piłkarskiej akademii z perfekcyjną murawą i zapleczem. Jego historia zaczęła się znacznie skromniej. W Lesznie pod Warszawą, między szkolną salą gimnastyczną, piaszczystym boiskiem i niekończącymi się dojazdami do stolicy. A jednak właśnie tam rodził się charakter człowieka, który po latach miał założyć koszulkę FC Barcelony.
Dzieciństwo Roberta Lewandowskiego. Piłka była całym jego światem
Sport miał we krwi. Ojciec, Krzysztof Lewandowski, był judoką i nauczycielem wychowania fizycznego. Mama, Iwona, grała w siatkówkę i również uczyła WF-u. W ich domu ruch był czymś naturalnym, codziennym, niemal obowiązkowym. Robert od najmłodszych lat żył jednak przede wszystkim piłką. „Przyjaciele rodziny zapamiętali niekończący się odgłos piłki odbijanej od fundamentów domu. Ta szybko stała się jego najbliższą przyjaciółką. Jeśli mama wołała syna na obiad, przybiegał z nią pod pachą i albo jadł na stojąco, albo siadał i kopał pod stołem. Ta relacja stała się wręcz obsesyjna", czytamy.
Kiedy jako kilkuletni chłopiec trafił do Varsovii Warszawa, nie przypominał przyszłego gwiazdora światowego futbolu. Był drobny, chudy, wyraźnie mniejszy od rówieśników. Koledzy mówili na niego „Bobek”, bo wyglądał jak miniaturowa wersja piłkarza. Ale właśnie wtedy objawiło się coś, czego nie da się wytrenować. Obsesja zwyciężania. Robert nie umiał przegrywać. Złościł się, płakał po słabszych meczach, wymagał od siebie więcej niż inni. Strzelanie goli dawało mu poczucie sensu.
Varsovia nie była klubem marzeń. Boisko bardziej przypominało plac budowy niż szkółkę piłkarską. Zimą zawodnicy grzęźli w błocie, latem dusili się od kurzu. Nie było luksusów, nowoczesnych szatni ani wielkich sponsorów. Była za to ciężka praca i trenerzy, którzy dostrzegli w Robercie coś wyjątkowego. Już wtedy wyróżniał się nie tylko skutecznością, ale też inteligencją boiskową. Potrafił znaleźć się tam, gdzie za chwilę miała spaść piłka. Jakby przeczuwał futbol sekundę szybciej od innych.
CZYTAJ TEŻ: Wzruszające sceny na Camp Nou podczas ostatniego meczu Lewandowskiego. Żona piłkarza zalała się łzami

Od Varsovii Warszawa do FC Barcelony. Historia pełna uporu i ambicji
Potem przyszły kolejne etapy. Delta Warszawa, Legia, z której ostatecznie zrezygnowano, bo uznano, że jest zbyt słaby fizycznie. Dla wielu młodych piłkarzy taki moment byłby końcem marzeń. Dla niego stał się początkiem uporu, który później zachwycił Europę. Trafił do Znicza Pruszków i właśnie tam zaczął pisać własną historię. Gol za golem. Awans za awansem. Najpierw król strzelców III ligi, później II ligi. Wreszcie KKS Lech Poznań i eksplozja talentu na największych polskich stadionach.
W Poznaniu Robert stał się piłkarzem kompletnym. Eleganckim na boisku, skutecznym pod bramką i coraz bardziej świadomym własnej wartości. Europa zaczęła patrzeć na niego uważniej. Borussia Dortmund zaryzykowała. Jürgen Klopp zobaczył w nim coś więcej niż napastnika z Polski. Widział zawodnika, który nie zna granic własnej ambicji.
W Niemczech Lewandowski przeszedł transformację. Z utalentowanego chłopaka stał się światową gwiazdą. Borussia dała mu rozpoznawalność, Bayern Monachium status legendy. Dziesiątki trofeów, rekordy, Liga Mistrzów, niezliczone gole. Ale nawet wtedy nie zatrzymał się ani na chwilę. Perfekcjonizm, o którym mówi książka, stał się jego znakiem firmowym. Robert nie chciał być tylko świetny. Chciał być najlepszy.
A później przyszedł moment symboliczny. FC Barcelona. Klub, który dla wielu piłkarzy jest marzeniem samym w sobie. Dla Lewandowskiego był kolejnym krokiem. Dowodem, że chłopak z Leszna, wychowany na piaszczystym boisku Varsovii, naprawdę dotarł na sam szczyt futbolowego świata. Kilka dni temu Polak zrezygnował. Po 4 latach grania w baramch Barcelony postanowił zrobić kolejny krok. Gdzie? Czas pokaże.
Źródło: Książka "Lewandowski. Prawdziwy" Sebastiana Staszewskiego.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Wydawali się być parą idealną. Fani nie spodziewali się takiego finału. Gwiazdor „American Pie” rozwodzi się po 18 latach

