Nie tylko Kabula. Martyna Wojciechowska adoptowała jeszcze jedną dziewczynkę. Ich historia porusza
Martyna Wojciechowska od lat angażuje się w pomoc dzieciom na całym świecie, ale jej relacja z Kabulą poruszyła tysiące serc. Okazuje się jednak, że to nie jedyna dziewczynka, której dała dom i przyszłość. Historia Tatu, która pojawiła się w ich życiu, jest równie niezwykła i pełna emocji.

Za publicznym wizerunkiem podróżniczki i dziennikarki kryje się opowieść o ogromnej empatii i odpowiedzialności. Martyna Wojciechowska nie tylko mówi o pomaganiu – ona realnie zmienia życie dzieci, które spotyka na swojej drodze. Relacja z Kabulą była początkiem czegoś znacznie większego.
Martyna Wojciechowska i Kabula: historia, która zmieniła wszystko
Historia Martyny Wojciechowskiej i Kabuli zaczęła się podczas pracy nad programem "Kobieta na krańcu świata". To wtedy dziennikarka poznała dziewczynkę z Tanzanii, chorującą na albinizm – schorzenie, które w niektórych rejonach Afryki oznacza realne zagrożenie życia. Osoby z albinizmem bywają tam prześladowane, a nawet padają ofiarą brutalnych ataków.
Martyna Wojciechowska nie potrafiła przejść obojętnie obok tej historii. Zdecydowała się wesprzeć Kabulę finansowo i emocjonalnie, a ich relacja z czasem przerodziła się w coś znacznie głębszego. Choć formalnie była to adopcja na odległość, więź między nimi nabrała bardzo osobistego charakteru. Kabula zyskała nie tylko bezpieczeństwo i dostęp do edukacji, ale również poczucie, że nie jest sama.
Dla Wojciechowskiej była to jedna z najbardziej przełomowych relacji w życiu – doświadczenie, które zmieniło jej sposób patrzenia na świat i odpowiedzialność, jaka wiąże się z realną pomocą.

Martyna Wojciechowska adoptowała drugą córkę
Momentem przełomowym okazały się słowa samej Kabuli, które Martyna Wojciechowska przytoczyła w swoich mediach społecznościowych:
"Chciałabym żeby jeszcze jedna dziewczynka dostała taką szansę jak ja" – powiedziała Kabula.
To zdanie nie było jedynie wyrazem wdzięczności. Było świadectwem ogromnej dojrzałości i empatii młodej dziewczyny, która – mimo własnych trudnych doświadczeń – potrafiła myśleć o innych.
Martyna Wojciechowska nie zignorowała tej prośby. Jak sama przyznała: "I tak oto w naszym życiu pojawiała się Tatu, która stała się dla Kabuli adoptowaną siostrą, najlepszą przyjaciółką i moją kolejną podopieczną i córką".
Te słowa otworzyły nowy rozdział – nie tylko w jej życiu, ale przede wszystkim w życiu kolejnego dziecka, które otrzymało szansę na bezpieczną przyszłość.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Kim jest Tatu? Druga adopcyjna córka Martyny Wojciechowskiej
Tatu pojawiła się w życiu Martyny Wojciechowskiej ok. 7 lat temu. Choć jej historia nie była początkowo szeroko znana, szybko stała się ważną częścią opowieści o rodzinie tworzonej przez wybór, a nie więzy krwi.
Dziewczynka, podobnie jak Kabula, pochodzi z Tanzanii i również potrzebowała wsparcia oraz ochrony. Dzięki zaangażowaniu Wojciechowskiej mogła rozpocząć nowe życie – z dostępem do edukacji, opieki i stabilności, której wcześniej jej brakowało.
"Tatu jest młodsza ode mnie o dwa lata. Często ludzie na ulicy mówią, że wyglądamy jak bliźniaczki. Wszystko robimy razem. Możemy mieć nawet jedno mydło do mycia i będziemy się nim dzielić. To mój przyjaciel. Sprawia, że chcę skończyć szkołę w przyszłym roku i iść na studia" – opowiadała o niej Kabula w "Dzień Dobry TVN".
