Miłość ich uskrzydla, tym imponują sobie najbardziej. W VIVIE! Joanna Ibisz zdobyła się na szczere wyznanie o mężu. Te słowa poruszają
Joanna i Krzysztof Ibiszowie w szczerym wywiadzie opowiedzieli Beacie Nowickiej o swoim małżeństwie, wzajemnym wsparciu oraz cechach, które najbardziej w sobie cenią. Nie zabrakło osobistych wyznań o miłości, rozwoju i codziennym życiu.

Patrzą na siebie z zachwytem, mówią o sobie z czułością i nie mają wątpliwości, że spotkali się we właściwym momencie życia. Joanna i Krzysztof Ibiszowie po raz pierwszy tak szczerze opowiadają Beacie Nowickiej o tym, co sprawia, że ich relacja jest tak wyjątkowa. O miłości, która dojrzewa, ale nie traci namiętności, o wzajemnej inspiracji i codzienności, którą wciąż przeżywają z ekscytacją.
"Dwudziestego trzeciego kwietnia minęło sześć lat, a ja wciąż czuję motyle w brzuchu. Kocham i jestem zakochany. Uwielbiam na nią patrzeć i z nią rozmawiać. Albo milczeć, jedząc orzeszki i oglądając film. Każdy moment mi się podoba. Kocham każdą minutę spędzoną z moją żoną", mówi dziennikarz.
TYLKO W VIVIE!: Joanna i Krzysztof Ibiszowie o swojej miłości. Tym imponują sobie nawzajem
Napoleon, który kochał i uwielbiał być kochany, mawiał: „Miłość to głupota, którą robimy we dwoje”.
Joanna: Podoba mi się ta definicja. Jest na luzie, bez romantycznego zadęcia.
Krzysztof: Przyznam, że od Asi uczę się tego luźnego podejścia do życia. Wychowałem się na bohaterach romantycznych. Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia. W słynny grom z jasnego nieba. Poryw serca, który sprawia, że nagle zaczynamy na kogoś patrzeć, czujemy, że to jest ta jedyna osoba, chcemy z nią być, dążymy do spotkań, snujemy plany na wspólną przyszłość. Pokolenie Asi wpuszcza w tę sferę trochę więcej beztroski…
Joanna: Paradoks polega na tym, że Krzyś na scenie jest zrelaksowanym, rozrywkowym facetem. Ja w sytuacjach publicznych nie jestem tak wyluzowana, bo to nie jest moje naturalne środowisko. Mam wrażenie, że w życiu codziennym to się odwraca. A co do miłości… Sama miłość nie wystarczy, żeby zbudować trwały związek. To musi być świadoma decyzja, że chcemy być razem w chwilach dobrych i… gorszych.
Krzysztof: We czwartek świętujemy szóstą rocznicę tej decyzji!
Joanna: Decyzji, która w tym czasie kilka razy ulegała zmianie. [...]
– Imponuje mi Wasza determinacja. Nie tylko pozwoliła przetrwać trudne chwile, ale świadomie zbudować dobry związek. I podoba mi się Pana entuzjazm.
Joanna: Myślę, że wielu młodych ludzi mogłoby się od Krzysia tego uczyć. Jest w nim ciągła ciekawość życia, chłonie wszystko. Nauczył się angielskiego, zaczął uczyć się hiszpańskiego. Szuka mieszkania w Hiszpanii, jest otwarty na nowych znajomych, ogarnia dzieciaki. W jego wieku nie każdemu by się chciało. A jemu się chce. A nawet, gdy się nie chce, to wstaje i robi. Żartuję, że wybrał sobie młodą dziewczynę, ale nie brał pod uwagę ile – poza przyjemnościami – łączy się z tym obowiązków. Wiele rzeczy musi przerabiać od nowa. I przerabia z radością. Na tym polega jego młodość.
Krzysztof: Dzisiaj każdy musi mieć motywację. Dawniej człowiek wstawał, szedł w pole i robił, co do niego należało. Ja nie potrzebuję motywacji. Robię swoje. Zawsze mam zapał i gotowość do działania. W dniu ślubu Asia obiecała, że nigdy nie będę się z nią nudził. I dotrzymała słowa. Dzięki niej moje życie jest barwne i pełne przygód. Każdy dzień to niespodzianka.

– Z ciekawości – leczy Pani męża?
Joanna: Krzyś nie lubi, jak go leczę. Zwykle mi nie wierzy, gdy mówię, co ma zrobić. Czasami korzysta z moich porad i… dziwi się, że zadziałały (śmiech). Preferuje metody konwencjonalne, szkiełko i oko. Potrzebuje czasu, żeby oswoić się z metodami naturalnymi, które cenię.
Krzysztof: A ja bardzo cenię Asię. Zaimponowała mi od początku, że mimo pracy w modelingu skończyła tak trudne studia. Jest mądrą dziewczyną, ma poukładane w głowie. Ciekawa świata. Łączy wiedzę medycyny zachodniej z holistycznym podejściem do człowieka w medycynie wschodniej. Skupia się na przyczynie, żeby wyleczyć skutek. Wspieram ją we wszystkim, co robi. [...]
– Piękne wyznanie! Czego dowiedziała się Pani o sobie w tym związku?
Joanna: Z najważniejszych rzeczy – poznałam swoją wartość. Przejrzałam się w nim jak w lustrze. Związek z Krzysztofem nauczył mnie jasnej komunikacji: co czuję, czego potrzebuję, co mi nie odpowiada, jakie emocje buzują w środku, jaka jestem naprawdę. Wcześniej, gdy moje ciało podpowiadało, że coś jest nie tak, ignorowałam te sygnały. Teraz się wsłuchuję. Żartowałam, że Krzysztof jest twardym przeciwnikiem. Ja też. Okazało się, że oboje jesteśmy mocni. Może banalnie to zabrzmi, ale przy moim mężu spotkałam się ze sobą. Przestałam żyć w iluzji. Krzysztof również. Wsłuchaliśmy się w siebie z osobna i dzięki temu jesteśmy bliżej siebie jako para. Nasz związek stał się głębszy, prawdziwszy. Nie wiemy, co nas jeszcze czeka, ale…
Krzysztof: …jeśli nie kochasz siebie, nie możesz dać miłości drugiej osobie.
____________________________
Cały wywiad w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży od środy, 3 czerwca.


