Publiczność zapamiętała go jako wybitnego aktora, reżysera i mistrza słowa. Najbliżsi znali jednak Jerzego Stuhra przede wszystkim jako męża, ojca i gospodarza domu. W ostatnich wywiadach Barbara Stuhr odsłania codzienność, której nikt poza najbliższymi nie miał dostępu.

WIDEO

player placeholder

Jerzy Stuhr prywatnie. Bliscy ujawniają tajemnice wybitnego aktora

Jerzy Stuhr przez dekady należał do grona najwybitniejszych polskich artystów. Jego zawodowe życie toczyło się w intensywnym rytmie prób, planów filmowych i kolejnych projektów.

Barbara Stuhr we wspomnieniach podkreśla, że mąż, mimo licznych obowiązków, potrafił odnaleźć równowagę między życiem zawodowym a rodzinnym. Gdy sytuacja tego wymagała, był obecny i angażował się w sprawy najbliższych. Nie kreował wizerunku bohatera codzienności — po prostu starał się być tam, gdzie był potrzebny.

Zobacz także:

Wdowa po wybitnym aktorze nie ukrywała, że za drzwiami domu Jerzy Stuhr był człowiekiem o wyjątkowych przyzwyczajeniach. Z uśmiechem w rozmowie z Pytaniem na Śniadanie mówiła: „W domu był jaskiniowcem”. Bo najlepiej odnajdywał się w świecie książek, scenariuszy i własnych myśli. Kiedy przygotowywał się do kolejnej roli, potrafił całkowicie odciąć się od otoczenia. Dom żył swoim rytmem, w tle grał telewizor, toczyły się rozmowy, a on z niezwykłą łatwością zanurzał się w tekście, ucząc się kolejnych kwestii. „Nie mam pojęcia, jak on to robił”, wspominała Barbara Stuhr, podziwiając niezwykłą umiejętność męża do pełnego skupienia.

Czytaj też: „Mój tato nie był rodzicem uczestniczącym, a ja wyszedłem na ludzi”. Maciej Stuhr o wychowaniu przez legendę kina i cenie sławnego nazwiska

Jerzy Stuhr, Viva! grudzień 2014
fot. Bartek Wieczorek/LAF AM
jerzy-stuhr-i-maciej-stuhr-viva-grudzien-2014-349540-GALLERYBIG-0f8318c
Bartek Wieczorek/LAF AM /

W młodości zdarzało mu się słyszeć: „Ten Niemiec” z powodu nazwiska. Co Jerzy Stuhr sądzi o swojej narodowości?

Jerzy Stuhr:To prawda, mam mocne wyczucie w sobie genów niesłowiańskich. Trudności w okazywania uczuć, bo podobno Słowianie są bardzo sentymentalni.

– I rozgadani, jak Włosi.

Jerzy Stuhr: Włosi są gadatliwi, a Polacy bebechowaci. Lubią babranie się w swoich pieleszach, a sąsiada jeszcze bardziej. To jest mi obce. Inna moja cecha to dążenie do precyzji. Jak mi się nie uda dojść do celu, zagrać na 100 procent, zżymam się na siebie: „Kurde, słowiańszczyzna we mnie zwycięża”. Nie mówiąc o takich drobiazgach, jak wypucowane biurko. Pióra tu, zeszyty tu. Inaczej nie siądę do pracy.

Wcześniej, w 2007 roku, mówił:

Jerzy Stuhr:Jestem skazany na nasz kraj. Jestem stąd, muszę być stąd, nie wyrzekłbym się nigdy. Ale nie powiem, żebym pałał wielką miłością do Słowiańszczyzny. Zawsze mam poczucie, że przynależę bardziej do Europy, a nie do Polski. My mamy straszny kompleks, z pokolenia na pokolenie przechodzący. I bardziej to widzę w Warszawie niż w innych rejonach. Najmniej mają go górale. Polega na lęku, że gdzieś jest lepiej urządzony świat, ale równocześnie nie chcemy go poznać. Kiedy podróżowałem z polskimi zespołami teatralnymi, widziałem, jak się ludzie zachowują za granicą. Byli tacy, często wybitni artyści, co nie chcieli wychodzić z hotelu. Nie dopuszczali do siebie ciekawości tamtego świata. To był strach przed przekroczeniem progu poznania innego świata. Cywilizacja Zachodu tyle razy nas oszukała. I ta zadra się pogłębia. Na szczęście dzisiaj wasze pokolenie jest tym najmniej dotknięte poprzez łatwość kontaktu. We mnie kompleks ten siedział… Powiem szczerze, że on we mnie ciągle siedzi. Jak jestem na Zachodzie, to do końca nie rozumiem tamtych ludzi. Nie potrafię przewidzieć ich gustów.

(...)

W każdym wydarzeniu szukam naszych polskich cech, mankamentów, kompleksów. Częściej mi wstyd, choć chciałbym być dumny. Oglądam dzienniki informacyjne i zaraz potem wyłączam telewizor.

Zobacz także: Maciej Stuhr: "Zacząłem się uśmiechać do myśli, że… nie chcę się podobać nikomu".

Maciej Stuhr w poruszającym wyznaniu o ojcu, Jerzym Stuhrze

O swoim ojcu z ogromnym wzruszeniem mówi także Maciej Stuhr. W rozmowie w programie „Dzień Dobry TVN” przyznał, że z upływem czasu pamięć o Jerzym Stuhrze nabiera nowych znaczeń. Żałoba ustępuje miejsca wspomnieniom, a wraz z nimi pojawiają się refleksje nad tym, jak wiele cech i wartości odziedziczył po ojcu.

Aktor wyznał, że coraz częściej wraca myślami do chwil, które dziś wydają mu się bezcenne. Najmocniej zapisał się w jego pamięci niezwykły talent Jerzego Stuhra do snucia opowieści. Potrafił zamienić nawet zwyczajną historię w fascynującą opowieść, pełną barw, humoru i emocji. Maciej nie ukrywa, że właśnie tej umiejętności zawsze trochę ojcu zazdrościł. „Też czasami różne rozrachunki, człowiek się zaczyna zastanawiać, skąd pewne rzeczy ma, ale też mnóstwo wspomnień i rzeczywiście to wspomnienie jego bajdurzenia i cudownego opowiadania jest bardzo mocne, jedno z najwspanialszych moich wspomnień o tacie, to były jego opowieści, miał niezwykły dar po prostu tak ciekawego, tak barwnego opowiadania, którego mu czasami nawet zazdroszczę”, opowiadał aktor.

Czytaj też: Po sukcesie "Wodzireja" Jerzy Stuhr dostawał zaskakujące propozycje. Mógł na tym zarobić ogromne pieniądze

O chorobie Jerzy Stuhr potrafił mówić otwarcie. Znacznie trudniej było mu jednak opowiadać o własnych lękach, słabościach i emocjach. Po latach do tej rodzinnej lekcji wrócił Maciej Stuhr, który przyznał, że długo nosił w sobie podobny sposób myślenia o męskości i okazywaniu uczuć. Uważał, że ten model za naturalny. Dziś jednak patrzy na niego z zupełnie innej perspektywy. Jak podkreślił, doświadczenia ojca stały się dla niego ważną lekcją i skłoniły go do refleksji nad tym, jak chciałby przeżywać własne emocje. „Trochę zostałem tak wychowany i sporo tego odziedziczyłem, i przez dużą część życia myślałem, że rzeczywiście to jest mój wzorzec i tak chcę. Ale też taka lekcja, którą mimochodem tato mi udzielił, pokazał mi pewne rzeczy na sobie. Ja dziś, jako debiutujący starszy człowiek, chciałbym jednak unikać. Takie twardzielstwo, mimo że wychowaliśmy się na takich filmach, patrzyliśmy na Gregory'ego Pecka, który wjeżdżał na koniu i odjeżdżał na koniec, i nic nie było wiadomo, czy on się czegoś przestraszył, czy się zmartwił, co czuje. Wydaje mi się, że dobrze, że z tym Gregorym Peckiem trochę odjechało. Teraz ja próbuję odrabiać takie lekcje, w których jeszcze mężczyźni w moim wieku słabo się orientują, jak jakieś męskie uczucia, emocje, żeby umieć to rozpoznać w sobie”, opowiadał w rozmowie z „Dzień Dobry TVN”

jerzy-stuhr-i-maciej-stuhr-viva-grudzien-2014-349541-GALLERYBIG-eb478f5
Bartek Wieczorek/LAF AM /

Jerzy Stuhr jest synem aktora Macieja Stuhra i malarki Marianny Stuhr. Swoją karierę rozpoczął w 1971 roku w wieku 24 lat, wcielając się w rolę laboranta w filmie "Trzecia część nocy". Pierwszą nagrodę dla najlepszego aktora zdobył już w 1979 roku. Jako reżyser zadebiutował 15 lat później. Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, a także szkołę teatralną w Krakowie. Widzom zapadł w pamięci jako komisarz Ryba w "Kilerze" czy Maksymilian w "Seksmisji".

Polecamy też: „Już nie jestem tak histerycznym tatą”. Maciej Stuhr o blaskach i cieniach ojcostwa

Maciej Stuhr jest synem Jerzego oraz skrzypaczki Barbary Kóski. Zadebiutował w 1988 roku w filmie Krzysztofa Kieślowskiego "Dekalog X". Miał wtedy 13 lat. W latach 1995-1999 wraz z kolegą działał w utworzonym przez nich kabarecie Po żarcie. Ukończył psychologię na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz krakowską PWST. Pierwszą nagrodę (im. Zbyszka Cybulskiego) zdobył w 2008 jako młody polski aktor, który wyróżnia się wybitną indywidualnością.

Barbara Stuhr o odejściu męża

Najtrudniejsze pożegnania nie zawsze przychodzą w chwili śmierci. Czasem trwają miesiącami, a nawet latami, odbierając bliską osobę po kawałku. W rozmowie w programie „Dzień Dobry TVN” Barbara Stuhr po raz pierwszy z taką szczerością opowiedziała o ostatnich latach życia Jerzego Stuhra i emocjach, które towarzyszyły jej już po jego odejściu. Aktor zmarł 9 lipca 2024 roku.

„Cztery lata była ciężka choroba, pod koniec już była depresja, demencja. To były trudne chwile i potem, jak on odszedł, miałam do siebie trochę żal, że jakoś tak mi spadł jakiś ciężar z serca i trochę się nie lubiłam za to. Teraz to już jest tak, rozmawiam z nim (sobie myślę tak): "czy ty byś lubił, żebym ja była taką smutną wdową z ołtarzykiem twoim? Chyba byś tego nie lubił". Dlatego, ja teraz żyję pełnią życia”, mówiła w rozmowie z Dzień Dobry TVN skrzypaczka, wiceprezes Stowarzyszenia Unicorn.

Barbara Stuhr, Jerzy Stuhr, VIVA! 2016
Robert Wolański

Barbara Stuhr opowiadała, że Jerzy Stuhr nie należał do mężczyzn, którzy z łatwością ubierali uczucia w słowa. Miłość wyrażał przede wszystkim w codziennych gestach, spojrzeniach i czułej obecności. Paradoksalnie, najpiękniejsze wyznania często odnajdywała dopiero w jego wywiadach, kiedy publicznie mówił o tym, jak wiele dla niego znaczyła.

Jak przyznała, był jednak moment, który oboje zapamiętali szczególnie mocno. Gdy ważyły się losy ich córki Marianny, wszystkie emocje przestały mieścić się za maską codziennej powściągliwości. Strach o dziecko sprawił, że po raz pierwszy tak wyraźnie dzielili ten sam ból i bezradność. „Wtedy po prostu płakaliśmy razem”, wspominała Barbara Stuhr, podkreślając, że właśnie w tych najtrudniejszych chwilach ich więź wybrzmiewała najmocniej.

Warszawa 26.06.2026 Pytanie na śniadanie n/z Barbara Stuhr
FORUM

Stuhralia jako forma pamięci

Barbara Stuhr opowiedziała również o festiwalu Stuhralia oraz jego kolejnej edycji. Jak podkreśla, inicjatywa narodziła się spontanicznie przy pierwszej rocznicy śmierci Jerzego Stuhra i stała się sposobem na pielęgnowanie pamięci o artyście.

Druga edycja Stuhraliów potrwa od 2 do 5 lipca i po raz kolejny zgromadzi w Krakowie przyjaciół, współpracowników oraz miłośników twórczości wybitnego aktora. Festiwal otworzyło spotkanie „Obiad czwartkowy z Jerzym Stuhrem”, a oficjalna inauguracja odbyła się dzień później w Kopalni Soli w Wieliczce. W programie znalazły się także projekcja kultowego „Kingsajzu” i rozmowa z jego reżyserem Juliuszem Machulskim.

Organizatorzy przygotowali również przegląd najważniejszych filmów z udziałem Jerzego Stuhra oraz wydarzenia poświęcone ludziom, którzy współtworzyli niezwykłą epokę polskiego teatru i kina. Jednym z nich będzie spotkanie poświęcone Jerzemu Treli w Narodowym Starym Teatrze im. Heleny Modrzejewskiej. „Zamysłem tego było rozszerzenie, pokazanie, że to nie Jerzy Stuhr był fantastyczny, no był fantastyczny, ale był taki fantastyczny, bo miał fantastycznych przyjaciół reżyserów, to w ogóle była epoka, za którą ludzie w moim wieku w Krakowie tęsknią, za tym Starym Teatrem z tamtych czasów, za atmosferą SPATiF-u i stąd się wziął Jurek Trela”, relacjonowała w rozmowie z Dzień Dobry TVN.

Festiwal zakończy „Bal z Jerzym Stuhrem” w Dworku Białoprądnickim.

Czytaj też: „Obudził się na chwilę” – syn legendy polskiego kina o ostatnich słowach ojca, które z nim zostały

Jerzy Stuhr, Barbara Stuhr, Viva! 2016
Robert Wolański
Barbara Stuhr, Jerzy Stuhr, VIVA! 25/2016
Robert Wolański