Los odebrał jej ukochaną córkę i męża. Do dziś nie pogodziła się z tą stratą, ale pociechę dają jej wnuki i muzyka
Nazywana jest pierwszą damą polskiego jazzu. Jej utwory zna niemal każdy. Polaków porusza nie tylko swoimi piosenkami, ale też historią życia, w którym doświadczyła bolesnych strat. Dziewięć lat temu odeszła jej córka Pamela, w ubiegłym roku nagle zmarł jej ukochany mąż. Obie te tragedie zmieniły jej życie, ale jej nie złamały. Ewa Bem, która dziś obchodzi 75. urodziny, mimo wszystko powtarza, że miała udane życie.

Jest jedną z najpopularniejszych wokalistek jazzowych w Polsce. Jej utwory, między innymi „Moje serce to jest muzyk”, „Wyszłam za mąż, zaraz wracam” oraz „Jak człowiek uparty”, śpiewane są przez pokolenia. I chociaż na scenie zadebiutowała prawie 60 lat temu, wciąż jest aktywna zawodowo i angażuje się w nowe muzyczne projekty. Połączyła swoje siły między innymi z artystą młodego pokolenia – Vito Bambino, w wyniku czego powstał utwór „Futurismo”. Pierwsza dama polskiego jazzu ma wiele wcieleń, jednak żadne z nich nigdy nie przysłoniło tego, co dla niej najważniejsze – rodziny. A mało kto przeszedł tyle co właśnie Ewa Bem.
Zobacz też: Ewa Bem wywiad po śmierci męża – poruszające wyznanie artystki | Viva.pl
„Uśmiech na dwóch nogach”
Pierwszą olbrzymią tragedią w jej życiu była strata córki. Tym bardziej że ukochane dziecko było prawdziwym aniołem, a Ewa często nazywała ją „uśmiechem na dwóch nogach”. Dlatego diagnoza glejaka u młodej kobiety była prawdziwym ciosem dla wszystkich. Cała rodzina usłyszała, że zostały jej dwa lata. Pamela musiała przejść ciężką operację, a później długie leczenie chemioterapią. Choroba coraz bardziej zabierała jej siły, a mimo to wciąż miała apetyt na życie. W rozmowie ze "Światem Gwiazd" Ewa Bem opowiedziała o swoim ogromnym podziwie dla zięcia, który, gdy jej córka jeździła już na wózku, wciąż zabierał ją na wyjazdy zagraniczne oraz nad morze. We wspomnianym wywiadzie artystka wyjawiła również, że nie może pogodzić się z tym, iż wnuki nie poznały, jaka była ich mama, i nie będą jej pamiętały. Pamela odeszła dokładnie dwa lata i 14 dni po postawieniu diagnozy.

Niespodziewana diagnoza
Strata córki była czymś niewyobrażalnie ciężkim dla całej rodziny. Ewa Bem z tego powodu zawiesiła swoją karierę muzyczną. Wciąż trudno jej się z tym pogodzić, jednak w pewnym momencie sama musiała zmierzyć się z chorobą nowotworową. Wiadomość o niej była niespodziewana, zwłaszcza że zawsze regularnie i skrupulatnie wykonywała badania profilaktyczne. Przed jednym z występów trafiła do szpitala z silnym bólem płuca. To właśnie wtedy okazało się, że artystka ma raka jajnika IV stopnia. Na dzień dzisiejszy choroba jest w remisji, jednak wciąż wymaga stałej kontroli i przyjmowania chemioterapii. Przez cały przebieg leczenia był przy niej jej ukochany mąż, który towarzyszył jej przy każdym badaniu.
Nie pozwalał mówić o swojej chorobie – był pewien, że niebawem wyzdrowieje
Ryszard Sibilski był prawdziwą miłością jej życia. Pojawił się niedługo po jej rozstaniu z poprzednim mężem – basistą Tadeuszem Gogoszem. Gdy się poznali, Pamela miała zaledwie dwa i pół roku, a ponieważ ich uczucie było niczym rażenie piorunem, bardzo szybko zamieszkali razem. To właśnie wtedy przylgnął do niego pseudonim "Dżindżin" od samby, mający być ułatwieniem dla córek, które nie do końca wiedziały, jak zwracać się do nowego partnera mamy. Szybko okazało się, że słowo to tak pasuje do Ryszarda, że już przy nim zostało. Byli wyjątkową parą i zawsze razem. Woził żonę na koncerty i na każde badanie, nie odstępował jej nawet na krok.
Po ciężkiej chorobie Ewy obiecali sobie, że nic już nie może ich rozdzielić. Dlatego też wieść o diagnozie Ryszarda była prawdziwą tragedią. Był prawdziwym okazem zdrowia, a także nie było żadnych niepokojących sygnałów, by coś było nie w porządku. Nie pozwalał nikomu mówić o swojej chorobie, pewien, że niebawem wyzdrowieje i wróci do pełni sił. Odejście "Dżindżina" zaledwie sześć tygodni po diagnozie było prawdziwym szokiem dla całej rodziny, ale też dla wszystkich, którzy go znali. W rozmowie ze Światem Gwiazd Ewa Bem przyznała, że wciąż nie może sobie poradzić z żadną ze strat w swoim życiu. Gdy patrzy na portret męża wiszący w jej domu, na nowo wzbudza to w niej wszystkie emocje, wywołując nurtujące pytanie: czemu ją opuścił. Byli razem przez 42 lata i trudno było sobie wyobrazić równie zakochaną parę.

Zobacz również: Ponadczasowy hit Sojki w wykonaniu Ewy Bem na VIVA! People Power | Viva.pl
Artystka jednak, mimo tragedii oraz głębokiego żalu, podniosła się. Przyznała, że początkowo z pewnością pomógł jej w tym szok i adrenalina, dopiero po kilku miesiącach zaczęła podtrzymywać ją muzyka. Często wciąż udaje, ponieważ ból po stracie jest nie do opisania, dlatego też jest wdzięczna za nieocenioną pomoc swojej drugiej córce, Gabrysi, o którą dziś w szczególności się martwi, by ta była szczęśliwa.
Ewa Bem we wspomnianej rozmowie dla Świata Gwiazd powiedziała pięknie, że ona swoje życie „zjadła”. Przeżyła wszystko, co się dało – i karierę, i wzloty, i prawdziwą miłość, i smutki, i cierpienie. Można powiedzieć, że żyła pełną piersią, chociaż do dziś zupełnie nie jest w stanie zrozumieć powodu całego cierpienia. W tym roku, 23 lutego, pierwsza dama polskiego jazzu skończyła 75 lat.