Reklama

Przez długi czas nie burzył mitu o szczęśliwej przygodzie na planie. Dopiero w 2010 roku w felietonie „Naga prawda o Dudusiu”, opublikowanym przez „Newsweek”, postanowił opowiedzieć, jak naprawdę wyglądały kulisy jednej z najbardziej kultowych produkcji PRL-u. Nie był to sentymentalny powrót do dzieciństwa, lecz szczere rozliczenie z okresem, który – choć otworzył mu wiele drzwi – zostawił także trwały ślad.

Rola Dudusia zmieniła wszystko

Zanim zagrał Janusza Fąferskiego, widzowie mogli zobaczyć go w filmie „Abel, twój brat” Janusza Nasfetera. Sam wspominał później, że właśnie wtedy po raz pierwszy zetknął się z emocjami i problemami, których wcześniej nie znał. Jak wspominał w rozmowie z Vivą!, praca nad „Ablem” zmusiła go do zmierzenia się z tematami, których wcześniej nie znał z własnego życia. „Ani mój dom rodzinny tak nie wyglądał, ani moi koledzy. A tu nagle okazuje się, że istnieje prześladowanie w klasie, destrukcyjna miłość matki, półsieroctwo” – mówił, podkreślając, że jako dziecko musiał zrozumieć emocje bohatera wychowującego się w zupełnie innych realiach niż on sam.

Sukces filmu „Abel, twój brat” miał również swoją ciemną stronę. Z dnia na dzień młody aktor stał się rozpoznawalny, ale popularność nie ułatwiła mu powrotu do szkolnej rzeczywistości. Wręcz przeciwnie – część nauczycieli traktowała go z dystansem i ironią. Po latach wspominał:

„Musiałem wykonać dużą pracę nad sobą, a później już nic nie było normalne, bo mnie rozpoznawano na ulicy i nauczyciele mówili: «To ten, co nie chodzi na lekcje, artysta ze spalonego teatru».”

Niedługo później dostał rolę Dudusia – chłopca, który wraz z kuzynem Poldkiem rusza autostopem przez Polskę nhttps://viva.pl/tagi/filip-lobodzinski-52777-r7/a wakacje.

Serial szybko stał się fenomenem. Kolejne pokolenia wychowywały się na przygodach dwóch nastolatków, a Łobodziński przez lata słyszał od widzów, że „Podróż za jeden uśmiech” była dla nich symbolem beztroskich wakacji i dzieciństwa. Paradoks polegał na tym, że on sam nigdy nie potrafił oglądać tego filmu z podobnym sentymentem.

„Wielka przygoda dzieciństwa była czasem niełatwym” – napisał po latach.

Wakacyjna przygoda tylko na ekranie

Na ekranie wszystko wyglądało jak letnia wyprawa pełna śmiechu i niespodziewanych przygód. Za kulisami rzeczywistość była znacznie mniej romantyczna.

Akcja filmu rozgrywa się pod koniec czerwca, ale zdjęcia realizowano od końca lipca aż do października 1971 roku. Co więcej, kręcono je w zupełnie innej kolejności niż oglądają to widzowie. Najpierw powstawały sceny na Kaszubach i Helu, później w Trójmieście i Chełmnie, następnie w Krakowie, a dopiero na końcu w Kazimierzu Dolnym i łódzkim atelier.

Dla dorosłych członków ekipy była to zwyczajna organizacja pracy. Dla kilkunastoletniego chłopca oznaczało to jednak, że film nigdy nie stał się spójną opowieścią.

„Jak można przeżyć fabułę, skoro jej meandry współtworzyło się w kompletnie innej kolejności?” – zastanawiał się po latach.

Dlatego, gdy widzowie zachwycali się emocjonującymi scenami, on pamiętał zupełnie co innego.

„Jak tu się przejąć tym, że chłopcy zostają zamknięci w samochodzie chłodni, skoro pamiętam z tego samochodu tylko smród?”

Scena spotkania z dzikiem? Jemu kojarzyła się przede wszystkim z nieświeżą maślanką i tłustymi serdelkami podanymi ekipie podczas zdjęć.

Czytaj też: „Poldek i Duduś byli razem i razem zostali”. Przypominamy archiwalny wywiad Henryka Gołębiewskiego i Filipa Łobodzińskiego dla VIVY!

Filip Łobodziński, Henryk Gołębiewski, Podróz za jeden uśmiech, 1972 r.
Filip Łobodziński, Henryk Gołębiewski, Podróz za jeden uśmiech, 1972 r. PHOTO: EAST NEWS/POLFILM

„Czas, kiedy występowałem w filmach, wspominam jako okres znoju i strachu”

Najmocniejsze słowa padły jednak wtedy, gdy Łobodziński opisywał własne emocje.

„Czas, kiedy jako dziecko występowałem w filmach, wspominam jako okres znoju i strachu.”

Nie chodziło wyłącznie o długie dni zdjęciowe. W pamięci zostały mu wielokrotnie powtarzane duble, czekanie godzinami na odpowiednie światło i napięcie, które udzielało się całej ekipie.

„Powtarzane w nieskończoność duble, czekanie na słońce (...), nerwy na planie przeradzające się czasem w istne burze z piorunami – to była codzienność mojej filmowej przygody.”

Jednym z najbardziej obrazowych wspomnień są jesienne zdjęcia udające upalne lato. Aktorzy nie mogli nawet swobodnie rozmawiać między ujęciami, by z ust nie wydobywała się para.

„Tego dnia był mróz, a mieliśmy udawać, że jest upalny czerwiec.”

Do tego dochodził charakterystyczny kostium Dudusia – elegancki garniturek, który dla widzów stał się znakiem rozpoznawczym bohatera.

Jak wspominał Łobodziński:

„Mordęgą było granie w garniturku.”

Dopiero po latach zdradził też jedną z zabawniejszych tajemnic planu – słynna walizka Dudusia wcale nie była ciężka. W środku znajdowały się dwie nadmuchane piłki plażowe, które miały jedynie sprawiać wrażenie pełnego bagażu.

CZYTJ TAKŻE: Los odebrał mu ukochaną, ale dał jeszcze jedną szansę. Historia Henryka Gołębiewskiego chwyta za serce

Filip Łobodziński, Henryk Gołębiewski, VIVA! 10/2024
Filip Łobodziński, Henryk Gołębiewski, VIVA! 10/2024

Sława skończyła się, ale Duduś został

Po zakończeniu zdjęć nie wrócił do zwyczajnego życia. Musiał nadrabiać szkolne zaległości i niekiedy słuchać docinków na swój temat.

Najtrudniejsze okazało się jednak coś zupełnie innego. Serialowa postać na dobre przylgnęła do niego.

„Musiałem przez długie lata znosić wykrzykiwane w moją stronę »Duduś!«.”

Choć z czasem zrezygnował z aktorstwa i został dziennikarzem, tłumaczem oraz muzykiem, wielu widzów wciąż widziało w nim przede wszystkim bohatera dzieciństwa.

Dziś mówi o tamtym okresie bez goryczy, ale też bez idealizowania. Przyznaje, że doświadczenia zdobyte na planie nauczyły go występować publicznie i radzić sobie z tremą. Jednocześnie nie ma wątpliwości, że dziecięca sława kosztowała go znacznie więcej, niż mogło się wydawać widzom śledzącym wakacyjne przygody Dudusia.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Miał przed sobą wielką karierę, jednak zrezygnował. Filip Łobodziński opowiedział o stracie córki i walce z chorobą

Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021
Filip Łobodziński, VIVA! 16/2021 Antoni Zamachowski

Źródła: Filip Łobodziński, „Naga prawda o Dudusiu”, „Newsweek Polska” (2010); wywiady dla „Vivy!”, „Super Expressu” i „Twojego Stylu”; Filmpolski.pl.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...