Jego walkę o życie śledziła cała Polska. Mało kto wie, że na SORze usłyszał: "Nic panu nie jest"
Tomasz Jakubiak długo nie wiedział, że zmaga się z poważną chorobą. Nawet po wizycie na SOR usłyszał, że wszystko jest w porządku. Rzeczywistość okazała się jednak dramatyczna – diagnoza przyszła zbyt późno.

Tomasz Jakubiak przez wiele miesięcy zmagał się z poważną chorobą, nie wiedząc, co naprawdę mu dolega. Mimo nasilających się objawów i wizyty na SOR, usłyszał, że jest zdrowy. Prawda okazała się dramatyczna – nowotwór jelita i dwunastnicy był już w zaawansowanym stadium i zdążył zaatakować inne części organizmu.
Tomasz Jakubiak nowotwór – pierwsze objawy zignorowane
Tomasz Jakubiak przez długi czas nie informował opinii publicznej o swoim stanie zdrowia. Diagnozę usłyszał w marcu zeszłego roku, jednak dopiero we wrześniu 2024 r. zdecydował się ujawnić szczegóły choroby. Wcześniej funkcjonował normalnie, a jego objawy nie budziły większego niepokoju – ani u niego, ani u lekarzy.
Pierwsze sygnały były mylące. Jakubiak odczuwał bóle brzucha, które zostały uznane za efekt uboczny antybiotykoterapii. Sam również nie podejrzewał poważnej choroby. Jako kucharz regularnie próbował różnych potraw, co – jak przyznawał – mogło prowadzić do problemów trawiennych.

Wizyta na SOR i błędna diagnoza lekarzy
W pewnym momencie stan zdrowia Tomasza Jakubiaka zaczął się pogarszać. Trafił nawet na SOR, gdzie wykonano mu badania, w tym badania krwi. Wynik? Szokujący i jednocześnie uspokajający – lekarze poinformowali go, że „nic mu nie jest”.
To właśnie ten moment okazał się jednym z najbardziej dramatycznych w całej historii. Pomimo realnych objawów i pogarszającego się samopoczucia, nie postawiono właściwej diagnozy. Jakubiak, jak sam mówił, podchodził do tego jak „zwykły człowiek”, wykonując rutynowe badania, takie jak gastroskopia i kolonoskopia.
Przełomowe badania i dramatyczna diagnoza
Z czasem objawy zaczęły się nasilać. Szczególnie niepokojące stały się bóle pleców, które nie ustępowały mimo leczenia. To skłoniło Tomasza Jakubiaka do wykonania bardziej szczegółowych badań.
Przeszedł badania krwi, kolonoskopię, gastroskopię oraz rezonans magnetyczny. Dopiero ten ostatni okazał się przełomowy. Wykazał, że Jakubiak cierpi na rzadki i agresywny nowotwór jelita oraz dwunastnicy.
W momencie diagnozy choroba była już w zaawansowanym stadium. Nowotwór zdążył rozsiać się po organizmie, atakując m.in. kości, miednicę i kręgosłup. Informację tę Tomasz Jakubiak przekazał publicznie podczas rozmowy z Dorotą Wellman w programie „Dzień Dobry TVN”.
CZYTAJ TEŻ: Dramatyczne wyznanie Anastazji Jakubiak. Tak wyglądała walka z chorobą jej męża

Publiczna walka i wsparcie całej Polski
Po ujawnieniu diagnozy rozpoczęła się walka, którą obserwowała cała Polska. Tomasz Jakubiak regularnie publikował nagrania ze szpitala, pokazując przebieg leczenia. Nie unikał trudnych tematów i często wprost opisywał, z czym się mierzy.
W jego działaniach wspierała go żona Anastazja Jakubiak. Organizowano również zbiórki pieniędzy na leczenie. Jak przyznała, proszenie o wsparcie finansowe było dla nich trudne i w pewnym stopniu „upokarzające”, jednak konieczne, by móc kontynuować terapię.
Mimo ogromnego wsparcia, para spotykała się także z hejtem. Nie wszyscy rozumieli decyzję o publicznym dzieleniu się przebiegiem choroby. Jednak, jak podkreślała Anastazja Jakubiak, działania te dawały nadzieję innym osobom w podobnej sytuacji.
Śmierć w Atenach i ostatnie pożegnanie
Tomasz Jakubiak zmarł 30 kwietnia 2025 r. w Atenach, gdzie udał się na leczenie. Jego śmierć zakończyła długą i trudną walkę z chorobą nowotworową.
Pogrzeb odbył się 13 maja 2025 r. na cmentarzu komunalnym Północnym w Warszawie. Jak ujawniła jego żona, nie była obecna w chwili śmierci męża, ponieważ przebywała poza granicami Grecji i nie była w stanie dotrzeć do niego na czas.
Historia Tomasza Jakubiaka to dramatyczny przykład tego, jak podstępna może być choroba nowotworowa i jak trudna bywa jej diagnoza – nawet mimo wykonanych badań i konsultacji medycznych.
Źródło: Plejada, Świat Gwiazd, RMF FM