Idealni tylko na parkiecie? TYLKO NAM Hanna Żudziewicz i Jacek Jeschke powiedzieli to wprost. Takich wyznań o ich związku jeszcze nie było
Sześć Kryształowych Kul, szczęśliwa rodzina i status jednej z najbardziej lubianych par polskiego show-biznesu. Hanna Żudziewicz-Jeschke i Jacek Jeschke przekonują jednak, że daleko im do ideału. W rozmowie z VIVĄ! z dużym dystansem opowiedzieli o swoich wadach, codziennych przyzwyczajeniach i małych słabościach, które wywołują u nich najwięcej śmiechu.

Na parkiecie od lat uchodzą za perfekcyjny duet. Zdobyli sześć Kryształowych Kul, stworzyli szczęśliwą rodzinę i stali się jedną z najbardziej lubianych par polskiego show-biznesu. Jednak Hanna Żudziewicz-Jeschke i Jacek Jeschke nie mają zamiaru kreować wizerunku ludzi bez skazy. W szczerej rozmowie opowiedzieli o swoich słabościach, codziennych przyzwyczajeniach i drobnych wadach, które czasem potrafią wystawić ich cierpliwość na próbę. Bo za sukcesami i blaskiem reflektorów kryje się zwyczajne życie – pełne śmiechu, niedoskonałości i autentyczności. Co zdradzili w wywiadzie dla VIVY! Ewie Wojciechowskiej?
TYLKO W VIVIE!: Hanna Żudziewicz-Jeschke i Jacek Jeschke o swoich wadach
Lubicie kryształy?
Jacek: Hm…?
Ja jakoś nie przywiązuję do nich wagi.
Hania: Kryształy kojarzą mi się z domem babci. Na półce stały kryształowe misy i wazony.
– A ja myślałam, że od razu powiecie, że kochacie kryształy, gdyż macie w domu sześć Kryształowych Kul!
Jacek: Tak naprawdę mamy w domu tylko cztery, widzisz – tam stoją. W dodatku jedna z nich jest pożyczona od Anity Sokołowskiej.
Hania: Tak, trzeba jej oddać, bo ona już stoi u nas chyba z pół roku (śmiech).
Jacek: Jeszcze do niedawna w „Tańcu z Gwiazdami” w ogóle nie było Kryształowych Kul dla tancerzy. Teraz się to zmieniło.
– Jadąc do Was, myślałam o znaczeniu kryształów w świecie tańca – jest Kryształowa Kula, są też kryształy Swarovskiego, którymi są wyszywane taneczne kreacje. Tancerki mają biżuterię z kryształów. I jeszcze jest takie pojęcie „człowiek kryształ”. Czy Wy jesteście kryształowi?
Hania: Kryształowi to znaczy, że tacy idealni? O nie, no gdzie?
Jacek: Na pewno nie jesteśmy idealni.
– A jakie macie wady?
Hania: Pełno mamy wad.
Jacek: Jakie masz wady? No proszę, Haniu!
Hania: Czasem jestem tak zajęta, że na przykład nie odbieram telefonów. Nie wiem, co jeszcze?
– Gamou Cię ładnie podsumował w finale, że jesteś tak wymagająca, że już współczuje Twoim przyszłym tanecznym partnerom.
Hania: Akurat od Gamou mogłam wymagać więcej, bo to jest typ człowieka sportowca. On nawet potrzebował dociśnięcia, bo nie z każdą gwiazdą tak można pracować w programie. Ale wracając do wad, to ja mam ich sporo, począwszy od tego, jak jeżdżę samochodem…
– Że za szybko?
Hania: Nie, że jest cały poobijany.
Jacek: Hania jeździ „idealnie na milimetry”, ha, ha, ha. Tylko że czasami te milimetry zmieniają się w drugą stronę, milimetry wgięcia drzwi, zderzaka i tak dalej (śmiech).


– A Jacek jakie ma wady?
Jacek: Ja nie mam wad! Hania, no jakie mam wady?
Hania: Zostawiasz ciuchy porozrzucane po mieszkaniu.
Jacek: A, to! Ale poza tym nie mam. Ja tam jestem zadowolony z życia i jestem wdzięczny za wszystko.
– Jeszcze à propos kryształów, są też kryształowe gody, czyli 15. rocznica ślubu. Ile lat jesteście razem?
Jacek: Dziewięć. I dwa lata po ślubie. To jeszcze trochę do tej kryształowej rocznicy mamy.
– Połączył Was taniec, ale wcale nie tak od razu, bo na początku tańczyliście wyłącznie jako para zawodowa.
Jacek: Oboje zaczęliśmy tańczyć bardzo wcześnie, jako kilkulatkowie.
Hania: Jacek jest z Jeleniej Góry, ja z Zielonej, ale spotkaliśmy się i zaczęliśmy razem tańczyć w Warszawie, bo tutaj są największe możliwości, najwięcej klubów tanecznych i trenerów z całego świata.
– Jak na siebie trafiliście?
Jacek: Właściwie ciągle spotykaliśmy się na turniejach tanecznych. Znaliśmy się. Już byliśmy na topie, ja byłem mistrzem Polski, a Hania była wicemistrzynią Polski, z innymi partnerami.
– I kto Was połączył w parę taneczną?
Jacek: Mój trener. Ja właśnie kończyłem współpracę taneczną z moją poprzednią partnerką. I nasi trenerzy, ale też nasi rodzice, bo my wtedy nie byliśmy nawet pełnoletni, postanowili nas połączyć w parę taneczną.
– Teraz będzie cytat z Hani: „Przed ukończeniem 21. roku życia wygraliśmy największe światowe turnieje. W codziennym pędzie nawet siebie nie zauważaliśmy i nie chcieliśmy się poznać. Wyładowywaliśmy na sobie negatywne emocje, bo cały czas spędzaliśmy razem. Jedno niepowodzenie podczas turnieju zakończyło współpracę”. Jacek wyjechał do Moskwy, a Hania do Rumunii. I nagle zamieszkujecie w tym samym bloku w Warszawie. Jak to się stało? Przypadek?
Jacek: Przypadek? Nie sądzę. Hania specjalnie szukała lokum tam, gdzie ja mieszkałem.
Hania: To był naprawdę przypadek. Wszystko przez „Taniec z Gwiazdami”! Dostałam propozycję wzięcia udziału w programie, zdecydowałam się wrócić do Polski i spróbować. Miesiąc przed startem edycji mój tata gorączkowo szukał dla mnie mieszkania. A potem się okazało, że właśnie w tym bloku mieszka też Jacek. [...]
Cały wywiad do przeczytania w nowej VIVIE! Magazyn dostępny w punktach sprzedaży w całej Polsce od 18 czerwca.

