Gwiazda „M jak miłość” od 20 lat żyje w rzymskim małżeństwie. Dlaczego nie stanęła na ślubnym kobiercu? Teraz wyjawiła powód
Od ponad 20 lat tworzy szczęśliwy związek z Przemysławem Rudzkim, ale ślub wciąż nie znalazł się na liście ich życiowych priorytetów. Katarzyna Kołeczek szczerze opowiedziała o swoim podejściu do małżeństwa, zdradzając, dlaczego formalności nie są dla niej miarą prawdziwej miłości i co naprawdę uważa za fundament trwałej relacji.

W świecie, w którym kolejne zaręczyny i śluby błyskawicznie stają się medialnymi wydarzeniami, Katarzyna Kołeczek od lat konsekwentnie idzie własną drogą. Aktorka przyznała, że od około 20 lat pozostaje w szczęśliwym związku, którego razem ze swoim ukochanym nie zdecydowała się formalizować. W rozmowie opowiedziała, dlaczego ślub nie jest dla niej wyznacznikiem trwałości relacji, a także jak postrzega życie w tzw. rzymskim małżeństwie.
Kasia Kołeczek o ślubie. „Rzymskie małżeństwo” to świadomy wybór
Nie każda wielka historia miłosna kończy się ceremonią i wymianą obrączek. Są związki, które od lat rozwijają się z dala od urzędowych formalności, a ich siłą pozostaje codzienność, wzajemne zaufanie i wspólne doświadczenia.
W rozmowie z programem „Pytanie na śniadanie” Kasia Kołeczek – gwiazda „M jak miłość” i „Barw Szczęścia” - otwarcie opowiedziała o swoim życiu prywatnym. Poza światłami kamer od lat tworzy stabilny związek z komentatorem sportowym Przemysławem Rudzkim. Ich wspólna historia trwa od ponad 20 lat, a w 2018 roku zakochani powitali na świecie córkę.
Choć od dawna są zaręczeni, do dziś nie zdecydowali się sformalizować swojej relacji. Jak podkreśla Kasia Kołeczek, brak ślubu nigdy nie był przeszkodą w budowaniu szczęśliwej rodziny. Dla aktorki ślub nigdy nie był celem samym w sobie ani symbolem, od którego zależy przyszłość związku.
Czytaj też: Bagi i Magda Tarnowska coraz śmielej mówią o łączącym ich uczuciu. Tym razem zdradzili coś wyjątkowego

Z jej słów wyłania się obraz relacji budowanej spokojnie, z dala od oczekiwań i społecznych schematów. To nie data wpisana do aktu małżeństwa ani obrączka noszona na palcu mają świadczyć o sile uczucia. Znacznie większą wartość przypisuje temu, co pozostaje niewidoczne dla świata – codziennym gestom, wzajemnemu wsparciu, rozmowom, zaufaniu i przekonaniu, że każdego dnia wybiera się tę samą osobę na nowo. To właśnie codzienność – ze wszystkimi jej wyzwaniami, radościami i zwyczajnością – jest dla niej prawdziwym sprawdzianem trwałości związku. A jeśli uczucie przetrwa próbę czasu, formalności schodzą na dalszy plan.
„To nie jest strach przed przysięgą. To jest bardziej podejście do życia – pewne rzeczy możemy ustalić bez sformalizowania, ale też musimy być, jak to mówią Anglicy: „on the same page”. Musimy żyć w porozumieniu, czyli obydwoje musimy chcieć tego samego”, mówiła w programie.

Dlaczego Kasia Kołeczek nie wyszła za mąż? Aktorka wyjaśniła swoje podejście
Choć ich historia trwa od lat, finał w postaci ślubnej ceremonii wciąż pozostaje otwartym rozdziałem. Zaręczyny są już dawno za nimi, ale Kasia Kołeczek i jej partner nie pozwalają, by kalendarz czy oczekiwania otoczenia wyznaczały tempo ich wspólnego życia. Dla nich miłość nie podlega odliczaniu ani społecznym terminom. Jeśli kiedyś padnie sakramentalne „tak”, będzie ono wynikiem wyłącznie ich wspólnej decyzji.
„Myślę, że kiedyś to zrobimy. Jesteśmy bardzo długim narzeczeństwem i jest nam bardzo dobrze. W tym czasie wiele par się rozstało, a my trwamy ponad 20 lat razem, bardzo się kochamy, mamy wspaniałą córkę i rodzinę. Dla nas ślub nie jest niezbędnym elementem. Nie mówię „nie”, tylko chcę, żeby wszystko odbyło się na naszych zasadach, a nie dlatego, że ktoś tego oczekuje”, opowiadała aktorka w rozmowie z Pytaniem na śniadanie.
Czytaj też: TYLKO W VIVIE! Artur Barciś wspomina, jak zakochał się w żonie. Wszystko zaczęło się w autobusie
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Zapytana o sekret wieloletniej relacji, Kasia Kołeczek nie mówiła o formalnych zobowiązaniach. Zamiast tego wskazała wartości, które – jej zdaniem – dojrzewają każdego dnia i sprawiają, że dwoje ludzi chce iść przez życie ramię w ramię.
W jej spojrzeniu miłość jest początkiem pięknej historii, ale to przyjaźń pozwala jej przetrwać kolejne rozdziały. Gdy partner staje się jednocześnie najbliższym powiernikiem, codzienność nabiera zupełnie innego wymiaru. To właśnie w drobnych gestach, wzajemnym szacunku, życzliwości i gotowości do szukania porozumienia aktorka dostrzega prawdziwe spoiwo związku. Relacja nie jest dla niej czymś danym raz na zawsze – wymaga uważności, troski i nieustannego pielęgnowania.
„Myślę, że miłość jest ważna, ale bardzo ważna jest też przyjaźń. Mój narzeczony, Przemek, jest moim najlepszym przyjacielem. Potrzebne są serdeczność, życzliwość, zrozumienie, czasami kompromis i chęć ciągłego budowania tej relacji”, dodawała aktorka.
Życzymy wszystkiego, co najpiękniejsze!
