Gdzie znajduje się korona cierniowa i czy Całun Turyński jest mistrzowskim falsyfikatem? Relikwie męki Jezusa skrywają wiele tajemnic. Te pytania nie dają spokoju naukowcom
Relikwie męki Jezusa od wieków budzą ogromne emocje i kontrowersje. Gdzie dziś znajdują się najważniejsze z nich i co naprawdę o nich wiemy? Badacze od lat spierają się na temat autentyczności Całunu Turyńskiego. Manuskrypt Mikołaja z Oresme dowodzi, że jest on „jawnym fałszerstwem” dokonanym przez duchownych.

Jak to się stało, że po 300 latach od ukrzyżowania Jezusa Święta Helena odnalazła narzędzia jego męki? Ile jest gwoździ z krzyża Chrystusa? Gdzie znajduje się korona cierniowa? Czy Całun Turyński jest mistrzowskim falsyfikatem? Oto tajemnice relikwii związanych z męką Jezusa.
Tajemnice relikwii Chrystusa
Jak to możliwe, że istnieje ponad 30 relikwii gwoździ z Krzyża Chrystusa? Czy Całun Turyński pochodzi z I czy z XIII wieku? Czy korona cierniowa znajdująca się w Katedrze Notre-Dame w Paryżu na pewno jest prawdziwa? Dlaczego szczątki Krzyża Świętego, „na którym zawisło Zbawienie świata”, znaleziono dopiero około 300 lat po śmierci Jezusa? Na wiele pytań wciąż nie znamy odpowiedzi, choć poszukują ich naukowcy na całym świecie. A wierni… po prostu wierzą, że materialne pamiątki związane z męką Jezusa są po prostu prawdziwe i świadczą o wydarzeniach, które wpłynęły na losy całego świata.
Gwóźdź ze skarbca
Katedra na Wawelu przez cały rok przeżywa oblężenie. Zjeżdżają do niej turyści z całego świata. W każdy piątek Wielkiego Postu i w Wielki Piątek przybywa wiernych pragnących uczestniczyć w adoracji wyjątkowej relikwii. Na co dzień zamknięty w skarbcu katedry relikwiarz zawierający Święty Gwóźdź w te dni przenoszony jest do katedry. W rozmowie z portalem aleteia.pl ksiądz prof. Jacek Urban, autorytet w zakresie historii kościelnej Krakowa, mówi: „Takie relikwie pojawiają się niezwykle rzadko”. Według niego nie ma stuprocentowej pewności, że gwóźdź jest autentyczny. Wiadomo, że w 1425 roku podarował go Władysławowi Jagielle papież Marcin V w podziękowaniu za zasługi dla Kościoła, między innymi chrzest Litwy i w darze z okazji narodzin \królewskiego syna Władysława. Być może relikwia zawiera część jednego z trzech gwoździ, którymi przybito do krzyża Jezusa, i została potarta o ten, który pozostał w całości. Ksiądz Urban twierdzi: „Na autentyczność wawelskiej relikwii może wskazywać fakt, że jest ona niewielka. Ma około 1,5 centymetra długości. Ten właśnie drobny fragment gwoździa został nasadzony na gwóźdź z XV wieku i połączony przy pomocy złotej obwódki”. Profesor Tadeusz Bartoś, były dominikanin, filozof i teolog, w wywiadzie dla portalu wyborcza.pl mówił: „Niegdyś obowiązywały trzy stopnie relikwii: pierwszy stanowiły szczątki cielesne, kostne, drugi to ubrania świętego, relikwie trzeciego stopnia można sobie zrobić samemu, przez potarcie jakimś przedmiotem o relikwiarze dwóch poprzednich. (…) W 2017 roku w ramach reform zniesiono ideę relikwii trzeciego stopnia”.
Czytaj też: Szokujące odkrycie! Prawdziwy wygląd Jezusa Chrystusa różni się od znanych wizerunków!

Cudowne rozmnożenie
Relikwie często były rozczłonkowywane, by mogły znaleźć się w jak największej liczbie kościołów i podnieść ich rangę. Właściwe gwoździe były trzy. Odnalazła je Święta Helena, matka cesarza Konstantyna. Znalazła też inne przedmioty, ale o nich za chwilę. Jeden zabrała do Rzymu. Został umieszczony w jej pałacu Sessorium w prywatnej kaplicy, później rozbudowanej, a dzisiaj będącej Bazyliką Świętego Krzyża z Jerozolimy. Dwa pozostałe wysłała do Konstantynopola. Doktor teologii Justyna Nowicka pisze na stronie misyjne.pl: „Dwa pozostałe gwoździe przez stulecia były własnością bizantyjskiego dworu cesarskiego. Jeden z nich został w 1354 roku nabyty przez kupca i sieneńskiego patrycjusza. A ponieważ handel relikwiami był wtedy zakazany, dokonano tego na zasadzie obopólnej darowizny. W Sienie wybudowano dla niego specjalną kaplicę i do dziś jest otaczany szacunkiem. Trzeci z gwoździ najprawdopodobniej został podzielony na mniejsze kawałki. Jeden z nich umieszczono w hełmie Konstantyna, a drugi w uprzęży jego konia. Pisze o tym w V wieku Teodoret z Cyru, a następnie potwierdził to Święty Ambroży z Mediolanu”. „Relikwie stają się w IV wieku podstawowym źródłem siły cudotwórczej. (…) Kult ów był jednym z kilku zjawisk, jakie pojawiły się w chrześcijaństwie w wieku IV, doprowadzając do ukształtowania się nowego typu religijności, w którym odnaleźć można już wiele cech pobożności średniowiecznej”, pisał we wstępie do książki „Początki kultu relikwii na Zachodzie” Robert Wiśniewski. Dzięki takim zabiegom relikwii gwoździ jest kilkadziesiąt i kilka razy w roku można je adorować w różnych miejscach.

Archeologiczne wykopaliska
Gdy na początku IV wieku zakończyły się prześladowania chrześcijan, można było spróbować odnaleźć Arma Christi, przedmioty związane ze śmiercią Jezusa. W 313 roku edykt cesarza Konstantyna zapewnił chrześcijanom pełną wolność religijną, a kilka lat później matka cesarza Helena udała się do Jerozolimy z pielgrzymką. Dlaczego liczyła na odnalezienie Arma Christi? Wszak od śmierci i zmartwychwstania Chrystusa minęły trzy stulecia. Zgodnie z tradycją żydowską przedmioty użyte do zabicia kogoś, zakrwawione gwoździe, tkaniny uznawano za rzeczy nieczyste i nie można było ich dotykać. Na miejscu kaźni, które znajdowało się w dawnym kamieniołomie, pełno było dziur i jam, do których można było je wrzucić. Helena zorganizowała poszukiwania, a ci, którzy na jej zlecenie zajmowali się kopaniem, musieli przerzucić kilka ton gruzu. W 130 roku, za panowania cesarza Hadriana, teren wyrównano, zasypując wszystkie dziury. Najważniejsze, że poszukiwania zakończyły się sukcesem. Pisałam już o gwoździach i relikwiach tworzonych dzięki nim. Ale w grocie z trzema 16-centymetrowymi gwoździami była też belka z krzyża, tabliczka lub jej część z napisem: „To jest Król Żydowski”, chusta, którą Święta Weronika otarła twarz Chrystusa podczas Drogi Krzyżowej, i korona cierniowa. To dzięki Helenie i jej znalezisku zaczął rozprzestrzeniać się kult relikwii. Robert Wiśniewski pisał: „Wspomnieć trzeba o odnalezieniu, rozdzieleniu i przesyłaniu innej relikwii – Drzewa Krzyża Świętego. Legenda o jego odkryciu przez cesarzową Helenę pojawia się w źródłach dopiero w końcu IV wieku, ale możliwe, że Krzyż Święty pojawił się w Jerozolimie jeszcze za panowania Konstantyna.
W każdym razie w kazaniu wygłoszonym najprawdopodobniej w 352 roku biskup Cyryl Jerozolimski pisze, iż cząstki Drzewa Krzyża zapełniają cały świat. Słowa Cyryla potwierdzają inni autorzy IV-wieczni i przynajmniej dwie afrykańskie inskrypcje. Jest pewne, że fragmenty Drzewa Krzyża zaczęły podróżować po basenie Morza Śródziemnego wcześniej niż szczątki świętych”. Uważa się, że Święta Helena podzieliła odnalezione części Krzyża Świętego na mniejsze fragmenty i ofiarowała je głównym ośrodkom chrześcijaństwa w Jerozolimie, Rzymie i Konstantynopolu. Jego cząstki znajdują się między innymi w Kościele Santa Croce w Rzymie, Katedrze Notre-Dame w Paryżu i na Świętym Krzyżu w Polsce. Prawdopodobnie trafiły do opactwa w Górach Świętokrzyskich dzięki węgierskiemu królewiczowi Emerykowi, który miał przebywać w Polsce na zaproszenie Bolesława Chrobrego. Gdy w pogoni za jeleniem syn Stefana I Świętego oddalił się od orszaku i zabłądził w lesie, pomiędzy rogami jelenia pokazał się Krzyż Święty, a Emeryka oślepiła wielka jasność. Drogę do pobliskiego klasztoru wskazał mu anioł i nakazał zostawić w nim relikwie.
Sprawdź też: Żona Jezusa. Kim była nowotestamentowa Maria Magdalena? Polski autor odsłania tajemnice „biblijnej nierządnicy”

Całunu tam nie było
Święta Helena nie mogła odnaleźć tkaniny, którą po śmierci owinięto ciało Chrystusa, bo jeśli miałaby gdzieś być znaleziona, byłaby to grota, w której złożono Ukrzyżowanego. Tymczasem historia Całunu Turyńskiego zaczyna się w dopiero w średniowieczu. Nawet Kościół nie jest pewien jego autentyczności i, jak mówi Karolinie Opolskiej w podcaście „Teoria spisku” watykanista prof. Arkadiusz Stępień, uznaje go nie za relikwię, ale za ikonę. „Niepodważalne jest to, co zostało ustalone metodą węglową pod koniec XX wieku, że całun pochodzi z XIII wieku. Sprawa się jednak skomplikowała, bo okazało się, że ta metoda nie jest doskonała. Badania przeprowadzone w 1988 roku w Pizie wykazały, że na tkaninie znajdują się pyłki roślin charakterystycznych dla Palestyny oraz odbicie monety, której używano właśnie na terenie Palestyny w I wieku, lepton Piłata. Jeśli całun byłby prawdziwy, byłby najważniejszą pierwszorzędną relikwią. Tymczasem Kościół tak go nie traktuje. Uważa go za ikonę. To oznacza, że nie potwierdza jego autentyczności, ale nie zakazuje kultu”. Badacze od lat spierają się na temat autentyczności tkaniny. Najprawdopodobniej, co potwierdza manuskrypt Mikołaja z Oresme, jest on „jawnym fałszerstwem” dokonanym przez duchownych z chęci zysku. Znajdujące się w Kaplicy Świętego Całunu w katedrze w Turynie płótno może i nie jest autentyczne, ale… od czego jest wiara?

Pielgrzymowanie
Każdy, kto chciałby odwiedzić miejsca, w których znajdują się relikwie związane z męką Pańską, powinien odwiedzić Katedrę Notre-Dame w Paryżu. To tam, na szczęście uratowana z pożaru w 2019 roku, znajduje się korona cierniowa, a także relikwia Drzewa Krzyża Świętego oraz jeden z gwoździ użytych do ukrzyżowania Chrystusa. Gwoździe można też adorować między innymi w Pradze – w klasztorze na Strachovie, w Rzymie – w Bazylice Świętego Krzyża z Jerozolimy, we Włoszech – w katedrze w Monzie, a nawet w Wiedniu – w Hofburgu na zamku. Największy fragment drzewa Krzyża Świętego znajduje się w Katedrze Świętego Michała
i Świętej Guduli w Brukseli, a w Bazylice Świętego Piotra fragmenty, które cesarze bizantyńscy nosili na piersi w czasie największych uroczystości. Znajdują się też w Polsce, w Kościele Świętego Krzyża na Łysej Górze pod Kielcami. W Oviedo jest chusta, którą owinięto głowę Jezusa tuż przed zawinięciem Jego ciała w całun, który dzisiaj znajduje się w Turynie. W Kościele Świętej Praksedy w Rzymie jest kolumna, przy której Jezus był biczowany, a w kościołach w Mantui (Włochy), Brugii (Belgia) oraz w Sanktuarium Krwi Chrystusa w Częstochowie znajdują się relikwie krwi, która wypłynęła z boku Chrystusa.
Profesor Tadeusz Bartoś mówi, że obecnie kult relikwii nie ma zbyt dobrej opinii na świecie: „Jak rozumiem, ci, którzy są stróżami tych kultów, przede wszystkim Watykan, starają się tak postępować, żeby z tego nie było szkód”. A ponieważ Kościół mówi, że do wiary niepotrzebne są dowody, możemy uznać, że korona cierniowa, gwoździe, Drzewo Krzyża Świętego i Całun Turyński są dokładnie tym, czym chcielibyśmy, żeby były.
Artykuł znalazł się w najnowszym numerze VIVY! 6/2026


