Gdy cała Polska go uwielbiała, samotnie wychowywał córkę i walczył z długami. „Medialny szał, a w domu dojmująca bida”
Jeszcze w latach 90. był największą gwiazdą polskiego kina. Tłumy fanów cytowały kwestie z „Kilera”, „Psów” i „13 posterunku”, a producenci ustawiali się w kolejce po jego nazwisko. Niewielu wiedziało jednak, że po zejściu z planu filmowego Cezary Pazura wracał do wynajętego mieszkania, samotnie wychowywał kilkuletnią córkę i zastanawiał się, jak związać koniec z końcem. Dopiero po latach zdecydował się opowiedzieć o dramacie, który rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami jego domu.

Patrząc dziś na Cezarego Pazurę, trudno uwierzyć, że jego życie mogło wyglądać właśnie tak. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, autor dziesiątek kultowych ról i ulubieniec publiczności przez lata ukrywał, że sukces zawodowy nie szedł w parze z poczuciem bezpieczeństwa. Sam przyznawał, że najbardziej bolał go kontrast między tym, co widzieli ludzie, a tym, z czym musiał mierzyć się każdego dnia.
„Nie brakowało mi ciepła, tylko wiary”. Dzieciństwo, które zostawiło ślad
Cezary Pazura urodził się 13 czerwca 1962 roku w Tomaszowie Mazowieckim. Dorastał w Niewiadowie, gdzie życie toczyło się według prostych zasad, a dzieci od najmłodszych lat uczyły się obowiązkowości. W domu nie było luksusów, ale – jak wielokrotnie podkreślał – nie bieda odcisnęła na nim największe piętno.
Znacznie mocniej zapamiętał wymagającego ojca, Zdzisława, który rzadko okazywał emocje i oczekiwał od syna, że zawsze będzie starał się bardziej.
„Nie brakowało mi ze strony ojca ciepła, tylko wiary we mnie” – mówił po latach.
To właśnie z dzieciństwa wyniósł przekonanie, że na pochwałę trzeba sobie zasłużyć. Jak wspominał, słyszał głównie, co zrobił źle. Dobrych rzeczy właściwie się nie zauważało.
Był starszym bratem Radosława Pazury. Kiedy ojciec chorował, a mama pracowała, pomagał przy opiece nad młodszym rodzeństwem, sprzątał mieszkanie i odrabiał lekcje, zanim rodzice wrócili do domu. Dziś przyznaje, że odpowiedzialności nauczył się znacznie szybciej niż większość rówieśników.
Choć marzył o sporcie, szybko zrozumiał, że jego droga prowadzi gdzie indziej. Uczył się gry na klarnecie, a później dostał się do słynnej łódzkiej Szkoły Filmowej. To właśnie tam po raz pierwszy poczuł, że znalazł ludzi podobnych do siebie.
Gdy został gwiazdą, w domu rozgrywał się dramat. „Grałem główne role, a była bida”
Kariera Cezarego Pazury nabierała zawrotnego tempa. Role w filmach Władysława Pasikowskiego i Juliusza Machulskiego sprawiły, że stał się jedną z największych gwiazd polskiego kina. „Kroll”, „Psy”, „Kiler”, „Kiler-ów 2-óch” czy „13 posterunek” uczyniły z niego aktora, którego znał niemal każdy Polak.
Za kulisami sukces wyglądał jednak zupełnie inaczej. Po rozwodzie samotnie wychowywał kilkuletnią córkę Anastazję, próbując pogodzić pracę na planach filmowych z codziennymi obowiązkami. Popularność nie przekładała się na stabilność finansową.
„Przepaść między medialnym szałem na moim punkcie a tą dojmującą życiową pustką, bidą i problemami była wielka i towarzyszyła mi przez wiele lat. Malutkie dziecko na rękach, które trzeba nakarmić, oprać, dopieścić, a z drugiej strony pisk tych wszystkich dziewczyn włamujących się do hotelowych pokoi, żeby tylko dotknąć, żeby zobaczyć. Taa… Bycie »idolem« to ciężki kawałek chleba. Nawet nad Wisłą” – wspominał w autobiografii.
W innym wywiadzie wrócił do tamtych doświadczeń równie szczerze. „Grałem w filmach główne role, a nie miałem pieniędzy. Zarabiałem grosze. Z jednej strony medialny szał, a z drugiej – bida!” – mówił, podkreślając, że po zejściu z planu wracał do wynajmowanego mieszkania, gdzie czekała na niego kilkuletnia córka i codzienne troski.
Czytaj też: „Wódeczka z komornikiem była na porządku dziennym”. Cezary Pazura wspomina trudne początki kariery…

Sam wychowywał córkę. „Dzwoni do mnie nawet w Dzień Matki”
Pierwszą żoną aktora była Żaneta Pazura, którą poznał jeszcze na początku swojej zawodowej drogi. Pobrali się w 1989 roku, a wkrótce na świat przyszła ich córka, Anastazja. Z zewnątrz wydawali się szczęśliwą rodziną, jednak z czasem ich małżeństwo zaczęło przechodzić poważny kryzys.
W autobiografii Byłbym zapomniał… aktor otwarcie opisał, że w domu coraz częściej pojawiały się konflikty związane z nadużywaniem alkoholu przez żonę. Wspominał, że próbował ratować małżeństwo i namawiał ją na terapię, jednak sytuacja nie ulegała poprawie. „I tak w kółko… Nerwy, bójki, nieprzespane noce, lęk i strach” – pisał.
Punktem zwrotnym miał być dzień, w którym Żaneta pojawiła się na planie filmowym i doszło do głośnej awantury. Niedługo później, w 1994 roku, odeszła z domu. „Zostałem zostawiony dla innego mężczyzny. Koniec. Kropka” – wspominał po latach w rozmowie z magazynem „Pani”.
Po rozpadzie małżeństwa opieka nad kilkuletnią Anastazją spoczęła na barkach aktora. Zabierał córkę na plany filmowe, organizował opiekę między zdjęciami i spektaklami, a jednocześnie starał się utrzymać dom. To właśnie ten okres wspomina dziś jako jeden z najtrudniejszych w swoim życiu. Zdarzało się, że zabierał córkę na plan zdjęciowy, bo nie miał z kim jej zostawić. Spał po kilka godzin na dobę, a między spektaklami i zdjęciami próbował stworzyć dziecku normalny dom.
Po latach przyznał, że nie zawsze miał dla Anastazji tyle czasu, ile by chciał. Ona jednak nigdy nie miała do niego żalu. „Dzwoni do mnie do dziś na Dzień Matki. Mówi wtedy: »Mamo«” – opowiadał z uśmiechem.
W innym wywiadzie aktor wspominał, że usłyszał od córki słowa, których nigdy nie zapomni. „Tata, uspokój się. Jesteś najlepszym ojcem na świecie.” Dziś Anastazja jest dorosła, a ich relacja pozostaje wyjątkowo bliska.
Czytaj też: Uciekła z domu i zostawiła go z córką z dnia na dzień. Co dziś robi pierwsza żona Cezarego Pazury?
Długi i komornik. „Wódeczka z komornikiem była na porządku dziennym”
To właśnie ten okres Pazura najchętniej wymazałby z pamięci. Nie ukrywa, że zmagał się z depr*sją i chwilami całkowitej bezradności. Jak wspominał, był wyczerpany pracą, samotnością i problemami finansowymi. Przyznał, że pojawiały się nawet desperackie myśli. Ogromnym wsparciem okazał się Olaf Lubaszenko.
„Był przy mnie. Przekonał mnie, że wszystko się ułoży”.
To właśnie od niego najczęściej pożyczał pieniądze.
„Zawsze leciałem na pożyczkach od Olafa Lubaszenki. Od nikogo innego nie chciałem pożyczać, wstydziłem się”.
W autobiografii opisywał również wizyty komornika, które z czasem przybrały wręcz absurdalny charakter.
„Wódeczka z komornikiem była na porządku dziennym”.
Urzędnik znał go z filmów, siadał z nim przy stole, rozmawiał i – jak wspominał aktor – czasami przynosił nawet własną butelkę, bo wiedział, że w domu nie było pieniędzy.

Kariera, która przetrwała dekady
Choć od największych sukcesów lat 90. minęło już wiele lat, Cezary Pazura nie zniknął z polskiej sceny. Nadal gra w filmach i serialach, występuje w teatrze, zajmuje się dubbingiem, prowadzi kanał w internecie i regularnie spotyka się z publicznością podczas występów kabaretowych.
Na swoim koncie ma ponad sto ról filmowych i telewizyjnych, liczne nagrody oraz status jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów w Polsce. Jednak sam przyznaje, że dziś sukces mierzy zupełnie inaczej niż kiedyś.
Kiedyś marzył o wielkiej karierze. Dziś częściej mówi o spokoju, rodzinie i wdzięczności za to, że z okien swojego domu widzi ogród zamiast kominów fabryki, na które patrzył jako chłopiec. To marzenie również udało mu się spełnić.
Źródła: viva.pl, film.wp.pl, ludzie.fakt.pl, pomponik.pl