Reklama

Na scenie od lat porusza tych, którzy w muzyce szukają nie tylko dźwięków, ale też prawdy o emocjach. Tym razem Artur Rojek nie opowiedział jednak historii ukrytej w metaforze piosenki. W rozmowie na antenie Polskiego Radia RDC wrócił do własnego dzieciństwa — do doświadczeń bolesnych, trudnych i takich, które nie kończą się wraz z dorosłością. Artysta przyznał, że szykany ze strony rówieśników zostawiły w nim ślad na lata.

Artur Rojek wrócił do czasu, o którym nie mówi się łatwo

Niektóre wspomnienia nie blakną. Nie tracą ostrości wraz z upływem czasu i potrafią wracać wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. W rozmowie z Mateuszem Szymkowiakiem nie zabrakło pytań o najnowszy singiel Artura Rojka „Gruby, mały”. To właśnie ten utwór stał się punktem wyjścia do znacznie bardziej osobistej rozmowy. Prowadzący nawiązał do doświadczeń, które towarzyszyły artyście w młodości, i zapytał wprost, jak radził sobie z szykanami ze strony rówieśników.

„Jak radziłeś sobie z tym, kiedy przez rówieśników byłeś szykanowany? Wyzywano cię od "grubego", "małego"...”, padło podczas rozmowy na antenie Polskiego Radia RDC.

Czytaj też: Artur Rojek był nauczycielem WF-u i ratownikiem. Mało kto pamięta, jak wyglądało jego życie przed sławą

Artur Rojek, Myslovitz; Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach 2000
Artur Rojek, Myslovitz; Festiwal Gwiazd w Międzyzdrojach 2000 Fot. Niemiec/AKPA

Muzyk wrócił pamięcią do dzieciństwa. Nie ukrywał, że był to dla niego niezwykle trudny czas. W szczerej rozmowie przyznał, że nie potrafił sobie z tym poradzić. „Nie radziłem sobie. Wokół mnie nie było nikogo takiego, kto obserwowałby mnie na tyle wnikliwie, żeby wyłapać moment, w którym spotkałem się z jakimś przykrym doświadczeniem. Wiele osób takich ludzi wokół siebie nie ma i nie ma czegoś takiego, jak sobie radzą. No nie radzą sobie, po prostu łykają to i idą dalej. A to, co jest niewyjaśnione, pozostaje w nich i rośnie”, opowiadał artysta.

To wyznanie wybrzmiało szczególnie mocno właśnie dlatego, że nie było próbą rozliczenia przeszłości. Rojek mówił raczej o emocjach, które towarzyszyły mu wtedy jako dziecku. Dla wielu osób podobne doświadczenia kończą się wraz z opuszczeniem szkolnych murów. Artur Rojek zwrócił jednak uwagę na coś zupełnie innego – na fakt, że nierozwiązane sprawy potrafią zostać z człowiekiem na lata. Wspomnienia nie znikają tylko dlatego, że minął czas.

Ogłoszenie laureatów nagród muzycznych Fryderyk, Artur Rojek
scena z: Artur Ogłoszenie laureatów nagród muzycznych Fryderyk, Artur Rojek
Rojek, fot. Piętka Mieszko/AKPA

Dziś myśli o swoich synach i chce dać innym wsparcie

W dalszej części rozmowy Artur Rojek wyjaśnił, że dziś patrzy na własne doświadczenia z zupełnie innej perspektywy niż jeszcze kilka czy kilkanaście lat temu. Jak przyznał, centrum jego uwagi nie stanowi już wyłącznie on sam i jego przeżycia. Znacznie ważniejsze miejsce zajmuje dziś rodzina oraz synowie, przez pryzmat których jeszcze mocniej dostrzega znaczenie podobnych historii.

Artysta podkreślił, że opowiadanie o trudnych doświadczeniach nie jest już dla niego formą osobistego rozliczenia z przeszłością czy próbą emocjonalnego oczyszczenia. Dziś widzi w tym coś więcej. Chce, aby jego historia mogła nieść wartość także dla innych osób, które mierzą się z podobnymi problemami lub noszą w sobie bolesne wspomnienia z dzieciństwa.

„Jestem teraz w takim momencie, w którym trochę już mniej myślę o sobie, więcej myślę o swojej rodzinie i swoich synach. Kiedy śpiewam takie rzeczy, to już nie po to, żeby tylko i wyłącznie się jakoś uzewnętrzniać tylko dla siebie, tylko żeby opowiedzieć historię taką, która może dać komuś coś wsparcie albo dać po prostu tylko komunikat, że nie jest sam w tym wszystkim”, opowiadał.

Czytaj też: Ten hit z lat 90. odmienił polską scenę muzyczną. Hymn samotności wciąż króluje w sercach Polaków

Artur Rojek
Artur Rojek fot. Podlewski/AKPA
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...