Reklama

Anna Rusowicz wywołała ogromne emocje. Wokalistka wróciła wspomnieniami do wydarzenia, które przed laty zelektryzowało media i fanów. Artystka świętuje rocznicę swojego samoślubu i nie ma wątpliwości, że była to najlepsza decyzja. W sieci pojawiło się nowe zdjęcie oraz słowa, które błyskawicznie przyciągnęły uwagę internautów.

Anna Rusowicz wzięła ślub sama ze sobą

O Annie Rusowicz znów zrobiło się głośno. Wszystko wróciło wraz z rocznicą decyzji, która 3 lata temu zaskoczyła polski show-biznes. Gdy artystka poinformowała fanów o swoim samoślubie, internet dosłownie eksplodował od komentarzy. Jedni byli poruszeni jej odwagą, inni nie kryli zaskoczenia. Dla wielu osób był to jednak przede wszystkim niezwykle osobisty i emocjonalny manifest kobiety, która postanowiła powiedzieć „tak” samej sobie.

„Niecałe dwa tygodnie po rocznicy ślubu, który brałam z byłym mężem. Chciałam, aby to było blisko tej daty. I to był samoślub z prawdziwego zdarzenia.[…] Sama ceremonia zaślubin wyglądała tak, że stanęliśmy wszyscy w kręgu, trzymając się za ręce. Wypowiedziałam ze wzruszeniem przysięgę, którą sama napisałam. »Biorę was, kochani, za moich świadków... Biorę także księżyc i gwiazdy, bo to ważni świadkowie mego życia. Przyrzekam wam, że będę się kochała do końca«”, opowiadała jakiś czas temu na łamach Zwierciadła.

Czytaj też: Anna Rusowicz o cenie wolności. Po latach ujawnia, co naprawdę przeżyła po rozwodzie

Ania Rusowicz, Viva! 15/2024
Ania Rusowicz, Viva! 15/2024 RADOSŁAW SCHENK

Dla Anny Rusowicz nie był to zwykły symboliczny gest, ale emocjonalne zamknięcie trudnego etapu i początek nowego życia na własnych zasadach. Artystka postawiła wtedy na siebie — swoje emocje, potrzeby i wewnętrzną siłę. Ceremonia odbyła się w kameralnej atmosferze, w obecności najbliższych przyjaciół. Nie zabrakło ślubnych akcentów: była biała suknia, obrączka z inicjałami i uroczysta przysięga.

Rusowicz podkreślała, że chciała w ten sposób pokazać, iż poczucie szczęścia i spełnienia nie musi być uzależnione od drugiej osoby. W rozmowie z Krystyną Pytlakowską dla VIVY! w 2024 roku wspominała, że w obecności bliskich ogłosiła, iż bierze swój los we własne ręce. Wesele trwało trzy dni, a ona sama obiecała sobie, że nigdy nie wystąpi przeciwko sobie i własnej miłości. „Powiedziałam w obecności przyjaciół, że wzięłam w ręce swój los i że biorę ich na świadków. Ubrana w ślubny strój, wyprawiłam wesele i bawiliśmy się trzy dni. Obiecałam, że nigdy nie wystąpię przeciwko sobie i miłości własnej. Nigdy się nie poddam”, opowiadała.

Sprawdź też: Nie był ojcem idealnym, chwilę przed jego odejściem wszystko mu wybaczyła. Ania Rusowicz ujawniła kulisy ich trudnej relacji

Ania Rusowicz, Viva! 15/2024
Ania Rusowicz, Viva! 15/2024 RADOSŁAW SCHENK

Ania Rusowicz wróciła do decyzji sprzed 3 lat

Teraz ponownie wróciła do tamtych chwil i postanowiła uczcić 3. rocznicę w mediach społecznościowych. Wokalistka publikowała zdjęcie związane z rocznicą wyjątkowej ceremonii. Internauci od razu zwrócili uwagę nie tylko na sam kadr, ale przede wszystkim na wymowny podpis. Krótkie słowa wystarczyły, by pod postem pojawiła się lawina komentarzy.

Dziś mija 3 rocznica mego samoślubu…Jestem sobie żono-mężem i dobrze mi z tym…Lepszej partii nie trafię Wspominam z nutką nostalgii ten piękny dzień…Ja też mogę przecież sobie kupić kwiaty jak śpiewa @mileycyrus i napisać swe imię na piasku…przecież nikt mi nie zabroni”, napisała artystka na Instagramie.

Anna Rusowicz o genezie samoślubu w Pytaniu na Śniadanie

Niedawno artystka gościła w programie Pytanie na śniadanie, gdzie jeszcze raz odniosła się do tematu swojego samoślubu i wyjaśniła, czym naprawdę jest sologamia. Jak zaznaczyła Ania Rusowicz chodzi przede wszystkim o symboliczny gest. Gwiazda podkreśliła również, że dopiero po 43 latach zrozumiała, jak ogromną wartość ma relacja z samą sobą. Dziś co roku celebruje tę więź, traktując ją jako przypomnienie o samoakceptacji i wewnętrznej przemianie.

Od razu zaznaczę, sologamia, czyli samoślub nie ma żadnych konsekwencji prawnych. Za tym nie idzie żadna legalizacja związku. I rozwodzić się nie trzeba. Ja to zawsze podkreślam, że taki samoślub to jest tak jak wyprawienie sobie urodzin, czy imienin, czy tak jak ludzie robią baby shower, prawda? Jest to symbolika. Dla mnie to jest jakiś taki symbol przejścia. Ja co roku świętuję relacje z samą sobą, którą zawiązałam. Bo słuchajcie, po 43 latach zrozumiałam, że relacja z samą sobą jest najważniejszą relacją w naszym życiu. Ile mi to czasu zabrało!”, opowiadała artystka w rozmowie z Beatą Tadlą i Robertem El Gendym.

Czytaj też: Ich miłość zaczęła się na planie „Czterech Pancernych”. Gdy brali ślub, postawił jeden warunek

Anna Rusowicz, VIVA! 23/2025
Anna Rusowicz, VIVA! 23/2025 Fot. Krzysztof Opaliński

Anna Rusowicz o miłości

W odpowiedzi Ania nie kryła, że jest dziś w wyjątkowo dobrym miejscu emocjonalnie. Wokalistka przyznała, że z roku na rok coraz mocniej utwierdza się w przekonaniu, jak ważna jest miłość do samej siebie. Podkreśliła jednocześnie, że wiele osób błędnie utożsamia takie podejście z egoizmem czy narcyzmem. Jak zaznaczyła na antenie „Pytania na śniadanie”, prawdziwy narcyzm nie ma nic wspólnego z samoakceptacją, a wręcz przeciwnie — wynika z braku miłości do siebie. Gwiazda odwołała się nawet do mitu o Narcyzie, tłumacząc, że zdrowa relacja z samym sobą jest fundamentem szczęścia i spełnienia.

„Muszę powiedzieć, że to jest bardzo, bardzo udany związek, dlatego że ja co roku jeszcze się w tym utwierdzam, że ta miłość do siebie samego jest tak istotna. Ludzie często mylą to z egoizmem, narcyzmem, ale proszę mi uwierzyć, to jest dalekie od tego, ponieważ narcyzm to jest nienawiść do samego siebie, a nie miłość", opowiadała. Na pytanie prowadzącej, czy samoślub, skupienie na relacji z samą sobą oznacza rezygnację z relacji z inną osobą, odpowiedziała: „Totalnie nie, dlatego że my jakby układając się z samym sobą, rozumiejąc siebie i własne emocje, mamy taki wzór relacji, którą możemy nawiązać z drugim człowiekiem. To znaczy, jeżeli kochamy siebie, lubimy siebie, mówię w takim zdrowym wydaniu, to my rozumiemy też przez to drugiego człowieka i możemy taką samą miłością obdarzyć drugiego człowieka. My jesteśmy zaprogramowani na kochanie drugiego człowieka”.

Anna Rusowicz podkreśliła, że miłość ma znacznie więcej wymiarów niż tylko relacja romantyczna. Jak zaznaczyła, można ludzi, przyjaciół, swoje pasje czy świat, a poszukiwanie szczęścia wyłącznie w związku często okazuje się złudne. Wokalistka przyznała, że sama jest zwolenniczką „lokowania uczuć w dobrych obiektach”, czyli przede wszystkim w sobie. Co roku odnawia symboliczną przysięgę daną samej sobie i traktuje ją jak przypomnienie o własnych granicach, wartościach oraz szacunku do samej siebie.

„Starajmy się siebie nie zawieść, starajmy się siebie nie zdradzić. Ja co roku odnawiając sobie tą przysięgę, myślę sobie no dziewczyno dać radę. Wytrzymałaś, jesteś wierna swoim ideałom, jesteś wierna swoim pasjom, nie dajesz się skrzywdzić. To działa jak trochę też jak taka ochrona, talizman, bo nawet jeżeli w przyszłości, przecież ja nie składałam ślubów czystości, nawet jeżeli w przyszłości kogoś poznam to, a będzie na przykład to związek toksyczny, czy ktoś będzie przekraczał moje granice, to mu powiem: „Kochany, słuchaj, ja złożyłam sobie przysięgę, że ja nie będę tkwiła w toksycznym związku. Za bardzo też lubię i szanuję siebie, przez to też ciebie szanuję, dziękuję, rozstańmy się”. To też jest bardzo zdrowe”, opowiadała w Pytaniu na Śniadanie.

Czytaj też: Tworzyli kultowy zespół lat 80., on przez lata skrywał uczucie. Gdy w końcu ją zdobył, los nie dał im wiele czasu

Potem w obszernym wpisie wróciła do tematu samoślubu. Dziś wyjaśniłam genezę samoślubu czyli sologamii. I nie ma się co tym zbytnio ekscytować i krytykować nadmiernie (dużo lepiej się zaciekawić i zapoznać z tematem), albowiem sologamia ma znaczenie tylko i wyłącznie symboliczne. Tak jak wyprawienie urodzin czy imienin. Nie ma ona żadnej mocy prawnej i nie można jej zalegalizować. Sologamia jest konsekwencją własnych decyzji, często po nieudanych relacjach romantycznych, może też wynikać z poczucia pustki, samotności czy tęsknoty za idealnym związkiem i jest wyborem celebracji swego życia itp. Ale nie ma niczego wspólnego ze ślubami czystości, narcyzmem czy samouwielbieniem. Wręcz jest tego przeciwieństwem. ”Kochaj bliźniego jak SIEBIE SAMEGO to główne przesłanie sologamii. A więc jeśli kochasz siebie byle jak albo wręcz się nie kochasz to właśnie tak traktujesz innych. Pamietaj, że jesteś sam ze sobą do końca swego życia, 24 h. To główny związek jaki tworzymy”, napisała na Instagramie.

Ania Rusowicz, Viva! 15/2024
Ania Rusowicz, Viva! 15/2024 RADOSŁAW SCHENK

Artystka pisała także o tym, jak ogromny wpływ na relacje z innymi ludźmi ma sposób, w jaki traktujemy samych siebie. Według niej to właśnie relacja z własnym „ja” staje się wzorcem dla wszystkich kolejnych więzi. W emocjonalnym wpisie podkreślała, że miłość nie jest jedynie zauroczeniem czy romantycznym uniesieniem, ale świadomą decyzją, odpowiedzialnością i codzienną pracą nad sobą. Całość zakończyła pełnym ciepła przesłaniem do fanów, zachęcając ich, by dbali o siebie i pamiętali, że są ważni.

„Cały w tym sęk, by go tak zbudować by był udany i pełen miłości i szacunku. A dlaczego to takie ważne? Ponieważ to relacja wzorcowa, taka matryca dla relacji z innymi ludźmi…Miłość, to nie sex, to nawet nie zakochanie..to kompetencja i decyzja i czasem bardzo ciężka praca. Relacje z natury są trudne. A relacja z sobą jest najtrudniejsza. Bo o wiele łatwiej się w kimś zakochać niż pokochać i zaakceptować prawdziwie siebie. Zwłaszcza, gdy w dzieciństwie tej miłości zabrakło od bliskich nam osób albo byliśmy kochani nieprawidłowo. Ulokowane w siebie dobre uczucia skutkują dobrym zdrowiem, granicami, asertywnością i tworzeniem zdrowych relacji. A pozatym to cudowny zastrzyk młodości. Bycie wieczną Panną Młodą to sposób na fantastyczny glow up Dużo miłości dla Was i dbajcie o siebie. Jesteście ważni", dodawała w poście na Instagramie.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...