9 lat temu wydał 250 tys. zł, by „spotkać” Ellen DeGeneres. Skandal odmienił życie Łukasza Jakóbiaka
Jeszcze kilkanaście lat temu był jedną z największych gwiazd polskiego internetu. Do swojej niewielkiej kawalerki zapraszał najpopularniejszych artystów, polityków i celebrytów. Jego program „20m2” wyznaczał nowe standardy na rodzimym YouTubie, a kolejne sukcesy sprawiały, że coraz częściej stawiano go za wzór człowieka, który spełnia marzenia. Wszystko zmieniło się w 2017 roku, gdy opublikował słynną wizualizację spotkania z Ellen DeGeneres. Dziś, w dniu 43. urodzin, Łukasz Jakóbiak jest już zupełnie innym człowiekiem.

Jeszcze przed powstaniem „20m2” Jakóbiak zrobił wokół siebie szum. Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego przez długi czas bezskutecznie szukał pracy w mediach. W 2010 roku wywiesił przed siedzibą EMI Music Poland gigantyczny list motywacyjny o wymiarach 3 na 6 metrów. Akcja odbiła się szerokim echem, ale prawdziwy przełom miał dopiero nadejść.
Jak kawalerka stała się jednym z najpopularniejszych studiów w Polsce
W 2012 roku uruchomił internetowy talk-show „20m2”. Format był prosty: rozmowy ze znanymi osobami nagrywane w niewielkim mieszkaniu. Początkowo niewielu wierzyło, że taki projekt ma szansę na sukces. Szybko okazało się jednak, że Jakóbiak trafił w punkt.
Popularność programu rosła z miesiąca na miesiąc. W jego mieszkaniu pojawiali się najwięksi polscy artyści, aktorzy i osobowości medialne. Wśród gości znaleźli się między innymi Doda, twórcy Abstrachuje, Katarzyna Miller, Edyta Górniak, a nawet urzędujący prezydent Bronisław Komorowski.
Działał efekt kuli śnieżnej. Im większą popularność zdobywał program, tym więcej osób chciało w nim wystąpić. W szczytowym momencie Jakóbiak był jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców internetowych w Polsce. Otrzymywał nagrody branżowe, pojawiał się na okładkach magazynów i prowadził wykłady motywacyjne pod hasłem „Znajdź Siłę”, występując również za granicą.
Po latach przyznał jednak, że sukces nie dawał mu poczucia spełnienia.
„Uwierzyłem, że wartość zdobywa się na zewnątrz, że wartość to jest to, co mogę dotknąć, a nie to, kim jestem” – mówił w rozmowie z naTemat.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

„Chciałem więcej akceptacji”
Wizerunek człowieka sukcesu coraz bardziej rozmijał się z tym, co działo się w jego życiu prywatnym. Jakóbiak nie ukrywał później, że wiele jego decyzji wynikało z potrzeby uznania i akceptacji.
„Nie byłem świadomy tego, że większość moich życiowych decyzji była podyktowana bardzo prozaiczną potrzebą akceptacji” – tłumaczył w jednym z wywiadów.
W kolejnych wywiadach opowiadał, że przez lata żył w przekonaniu, iż szczęście znajduje się w kolejnym sukcesie, nowym projekcie lub większej rozpoznawalności.
„Im bardziej goniłem za czymś, tym bardziej oddalałem się od siebie” – przyznał.
Zobacz też: Artysta czy konfabulant? Fala hejtu wylała się na Łukasza Jakóbiaka
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Afera z Ellen DeGeneres, która przekreśliła wszystko
1 marca 2017 roku Łukasz Jakóbiak poinformował swoich fanów, że został zaproszony do programu Ellen DeGeneres. Dla wielu obserwatorów oznaczało to spełnienie marzenia youtubera, o którym mówił od lat.
Dwa dni później opublikował zdjęcia stylizowane na kadry z amerykańskiego talk-show. Bardzo szybko pojawiły się jednak wątpliwości. Internauci zauważyli, że kobieta siedząca naprzeciwko Jakóbiaka nie jest Ellen DeGeneres, lecz aktorką ucharakteryzowaną na słynną prezenterkę.
Wkrótce sam zainteresowany wyjaśnił, że całe przedsięwzięcie było częścią projektu motywacyjnego i „wizualizacją” wymarzonego celu.
Problem polegał na tym, że wielu odbiorców poczuło się oszukanych.
Po latach Jakóbiak przyznał, że projekt kosztował go około 250 tysięcy złotych i był kolejną próbą zdobycia akceptacji.
„To był kolejny sposób po moim programie na to, aby poczuć akceptację” – tłumaczył.
Skutki okazały się katastrofalne. Współprace reklamowe zaczęły znikać, część partnerów wycofała się z projektów, a internet przez długi czas nie pozwalał mu zapomnieć o tej historii.
„Szedłem po miłość, po akceptację, a zostałem odrzucony” – mówił po latach.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Internet nie zapomniał
Choć od publikacji słynnej wizualizacji minęło już dziewięć lat, film nadal znajduje się na kanale Łukasza Jakóbiaka. Nie został usunięty i do dziś zgromadził ponad 2 miliony wyświetleń.
Co ciekawe, w ostatnich tygodniach nagranie ponownie zaczęło zdobywać popularność. Wszystko za sprawą brytyjskiego youtubera ItalianBach, który przypomniał historię Jakóbiaka w materiale zatytułowanym „The World's Most Diabolical Use of Free Will” (z ang. „Najbardziej diaboliczne wykorzystanie wolnej woli na świecie”).
Film sprawił, że pod nagraniem Polaka znów pojawiły się dziesiątki komentarzy. Najnowsze wpisy pochodzą zaledwie sprzed dwóch tygodni. Wielu zagranicznych internautów przyznaje, że po raz pierwszy zetknęło się z historią twórcy „20m2”, a reakcje są bardzo podobne do tych sprzed lat. W komentarzach regularnie pojawiało się określenie „cringe”, a użytkownicy nie kryli zaskoczenia rozmachem przedsięwzięcia i faktem, że cały projekt został rzeczywiście zrealizowany.
Paradoksalnie to właśnie film, który najmocniej zaszkodził jego karierze, pozostaje dziś najbardziej znanym materiałem w jego dorobku.
Czytaj też: Sześć lat temu udawał, że spotkał Ellen DeGeneres. Teraz Łukasz Jakóbiak uzdrawia ludzi...

Kryzys, który zmienił jego życie
Jakóbiak nie ukrywał, że konsekwencje afery odczuwał przez wiele lat. Opowiadał o depresji, myślach samo*ójczych i poczuciu całkowitej utraty kontroli nad własnym życiem.
„Miałem wszystko, co mogłem sobie wymarzyć. Miałem wszystko to, co można dotknąć, ale okazało się, że jest coś więcej, coś, czego nie widać” – wspominał.
W innym wywiadzie przyznał również: „Kiedy wydarzyła się w moim życiu Ellen, chodziłem z lekami antydepresyjnymi w kieszeni”.
To właśnie wtedy zaczął stopniowo wycofywać się z życia medialnego i szukać odpowiedzi poza światem, który przez lata definiował jego codzienność.
„Pierwszy raz w życiu powiedziałem: Bóg istnieje”
Przełom nastąpił 21 marca 2020 roku. Jakóbiak wielokrotnie opowiadał, że właśnie wtedy doświadczył głębokiej przemiany duchowej.
„Pierwszy raz w życiu powiedziałem: Bóg istnieje”.
Od tego momentu coraz częściej mówił o medytacji, ciszy, kontemplacji i wierze. Stworzył kurs „Święty Spokój”, podczas którego opowiadał o wolności od lęku, akceptacji i duchowości.
„Bóg, w którego ja zacząłem tego dnia wierzyć, to Miłość” – tłumaczył.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Facebook i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
Co dziś robi Łukasz Jakóbiak?
W ostatnich latach ponownie ograniczył swoją aktywność. Ostatni wpis na Instagramie opublikował w listopadzie 2024 roku. Przez wiele miesięcy nie zabierał publicznie głosu.
Milczenie przerwał dopiero 31 grudnia 2025 roku.
„Mija ponad rok od ostatnich publikacji. Potrzebowałem tego czasu w ciszy i nadal go potrzebuję. Daję znak, że żyję” – napisał.
Przyznał również, że w jego życiu zaszło wiele zmian i coraz wyraźniej widzi swoją dalszą drogę.
„Dosyć mocno zarysowuje się moja ścieżka zawodowa, chociaż zdecydowanie bliżej mi do słowa »pasja« czy też »misja«”.
W dniu 43. urodzin Łukasz Jakóbiak pozostaje jedną z najbardziej zagadkowych postaci polskiego internetu. Choć od dawna nie zabiega już o uwagę mediów, jego historia wciąż budzi zainteresowanie. Być może właśnie dlatego, że jest opowieścią nie tylko o sukcesie i upadku, ale także o próbie odnalezienia siebie poza światem, który przez lata go definiował.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Źródła: Youtube, natemat.pl, viva.pl