Reklama

Wygląda to jak dobry pomysł z gatunku science fiction. W dwudziesta rocznicę śmierci Stanisław Lem w niezwykły sposób przypomniał o sobie i do nas "powrócił". Właśnie odnalezione zostało jego nieznane wcześniej opowiadanie. Napisał je jako czternastoletni chłopiec. Na opowiadanie pisarza natrafił znawca twórczości Lema, Wiktor Jaźniewicz. Znalazł je w cyfrowym archiwum Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie. Tekst "Zaczarowana historia" ukazał się w 1936 roku w lwowskiej gazecie "Polska Niepodległa", utrzymany jest w tonie czarnego humoru. Stanisław Lem podpisał się jako "uczeń klasy III. gimn." W świecie nauki nazwalibyśmy to odkryciem archiwalnym. W świecie Lema – raczej pęknięciem w czasie, przez które przeszłość nagle wdziera się do teraźniejszości.

Czytaj także: Remigiusz Mróz żyje w zaciszu, na koncie ma miliony. Dopiero po latach ujawnił długo skrywany sekret

Stanisław Lem jest jednym z najwybitniejszych polskich pisarzy, futurologów, myślicieli. Jego powieści odmieniły literaturę science fiction. Ma wielbicieli na całym świecie. Na jego książkach takich, jak „Solaris”, „Cyberiada”, „Dzienniki gwiazdowe”, czy „Opowieści o pilocie Pirxie” wychowały się pokolenia. Był tłumaczony na 41 języków. Jego powieści i opowiadania wiele razy przenoszono na ekran. W hollywoodzkiej ekranizacji „Solaris” z 2002 roku zagrały gwiazdy - George Clooney i Natascha McElhone. Jego imieniem nazwano planetoidę 3836 Lem oraz ulice w Krakowie i Wieliczce. Na nagrobku pisarza widnieje łacińska sentencja: "Feci, quod potui, faciant meliora potentes" - "Zrobiłem, co mogłem, kto potrafi, niech zrobi lepiej".

Stanisław Lem według badań był najinteligentniejszym dzieckiem w południowej Polsce

Stanisław Lem urodził się w 1921 roku we Lwowie, w zasymilowanej żydowskiej rodzinie. Jego ojciec był cenionym lekarzem laryngologiem i społecznikiem. Stanisław był kuzynem słynnego poety i tekściarza Mariana Hemara. Jako chłopiec miał głowę pełną wynalazków. Marzył, że pójdzie na Politechnikę Lwowską i zostanie inżynierem. Chciał studiować projektowanie maszyn, nauki techniczne. Gdyby nie wojna, może zrealizowałby ten plan i myślał, jak posłać ludzi na Marsa. Jako nastolatek zapełniał zeszyty projektami różnych urządzeń, na przykład przekładni międzyplanetarnej. Teraz okazało się, że już wtedy miał też wyobraźnię literacką. Jako uczeń został uznany przez komisję badającą iloraz inteligencji u ówczesnych gimnazjalistów za najinteligentniejsze dziecko w południowej Polsce.

W czasie okupacji Lwowa najpierw przez Sowietów, potem przez Niemców pracował na fałszywych papierach. Jego najbliższa rodzina cudem ocalała z pogromów, w 1945 roku wrócili do Polski, zamieszkali w Krakowie. Lem studiował tam medycynę. W czasie praktyk trafił na oddział położniczy, asystował przy 20 porodach i przy cesarskim cięciu. Ostatecznie uznał, że medycyna nie jest dla niego. Dyplomu nie zrobił.

Stanisław Lem, 100. urodziny
Friedrich, Brigitte / SZ-Photo / Forum

Miał wyobraźnię pełną niezwykłych światów, ale mówił: ja jestem staroświecki

Debiutował w latach 40. pisząc wiersze, niektóre drukował w satyrycznym piśmie "Kocynder": „Był raz sobie pewien zbrodzień, który lubił trupa co dzień”. W nawiązywaniu kontaktów pomagała mu zaprzyjaźniona Wisia Szymborska. Jako prozaik debiutował powieścią „Astronauci”. Stanisław Lem, zanurzony w fantastyce naukowej, przewidział rozwój technologii, na przykład nadejście ery mediów elektronicznych i czytników e-booków. Pisał o tym już w 1961 roku w powieści „Powrót z gwiazd”. Jego bohater ma miniaturowy kryształek, na którym mieści się cała Encyklopedia Brittanica. Jednak sam pisarz mówił w rozmowie-rzece „Tako rzecze...LEM”, że nic mu nie zastąpi prawdziwej, papierowej książki. Porównywał tę sytuację do plastikowych lalek naturalnych rozmiarów, które dają złudzenie dotyku ludzkiej skóry, mogą uprawiać seks, i nawet mówią czułym głosem. Są jednak tylko substytutem, sztucznym tworem.

W swojej wyobraźni stworzył też wizję międzyplanetarnej sieci komputerowej. Dzisiaj, na razie z tej ziemskiej na co dzień korzystamy. Był jednak bardzo sceptyczny w ocenie technologii i jej wpływu na świat, także destrukcyjnego. Ostrzegał przed kontrolowaniem ludzi na masową skale. Miał powiedzieć: „Dopóki nie skorzystałem z internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów”. Wypowiadał się na wiele tematów, które i dzisiaj budzą emocje - przerywanie ciąży, eutanazja, transplantologia. W ironicznym opowiadaniu „Przekładaniec” pisał o lekarzach, jak o mechanikach samochodowych, którzy traktują ciało ludzkie, jak maszynę. Bohater - kierowca wyścigowy, tak wymienia narządy, że staje się częścią własnej żony. To opowiadanie sfilmował Andrzej Wajda, w 1968 roku , grali w nim między innymi Bogumił Kobieła, Anna Procnal.

Pokochał raz i na zawsze. Ale miał swoje słabostki

Stanisław Lem, który w swojej wyobraźni tworzył niezwykłe światy, w życiu codziennym był bardzo spokojnym człowiekiem. Całe życie spędził u boku jednej kobiety, lekarki Barbara Lem. Poznali się jeszcze w czasie studiów medycznych i pozostali razem przez całe życie — co w przypadku tak wybitnej i intensywnej osobowości nie było wcale oczywiste. Ich związek nie należał do tych spektakularnych czy burzliwych, które często trafiają na pierwsze strony biografii. Był raczej cichy, stabilny i oparty na głębokim porozumieniu. W 1968 roku na świat przyszedł ich jedyny potomek, syn Tomasz Lem, który dzisiaj sam jest ojcem córki Anny. Mieszka w Krakowie, ale studia skończył w Ameryce, na prestiżowym Princetown University. Jest też autorem wspomnieniowej książki o ojcu i swojej rodzinie "Awantury na tle powszechnego ciążenia".

Barbara Lem była dla pisarza kimś znacznie więcej niż tylko towarzyszką życia. Wspierała go w codzienności, która bywała trudna — zwłaszcza w latach 80. kiedy Lemowie zdecydowali się na emigrację. Wyjechali najpierw do Berlina Zachodniego, potem do Wiednia. To ona tworzyła dla niego przestrzeń, w której mógł pracować, myśleć i pisać. Można powiedzieć, że podczas gdy Lem eksplorował kosmosy i światy możliwe, ona dbała o to, by miał do czego wracać. Pośredniczyła w jego kontaktach ze światem, każdy kto chciał umówić się z Lemem, najpierw trafiał do jego żony.

Czytaj także: Jacek Dehnel i Piotr Tarczyński razem żyją, razem piszą. I nie kryją: "Fascynuje nas kobiecość!

Ich relacja była też pewnym kontrapunktem dla jego twórczości. W książkach Lema często pojawia się samotność, niemożność pełnego porozumienia, bariery komunikacyjne — jak w „Solaris”, gdzie kontakt z obcą inteligencją okazuje się dramatycznie nieosiągalny. Tymczasem w życiu prywatnym Lem miał obok siebie osobę, z którą rozumiał się bez słów. Nie oznacza to oczywiście, że był postacią pomnikową. Wręcz przeciwnie — miał swoje przyzwyczajenia i słabości. Uwielbiał słodycze, marcepanu i chałwy nie przestał jeść nawet gdy chorował na cukrzycę. Papierki po cukierkach chował przed rodziną, zacierał ślady.

Lemowie mieszkali w domu z ogrodem, który by dla pisarza całym światem. „Żyjemy, wieś cicha, czasem ktoś (…) się zesra albo kogo zarżną. Poza tym spokój. Psy oba tłuste bardzo i krnąbrne, przeszkadzają, każą się lizać, drapać, jedzą drogo i dużo, Basia zabrania bijać. Przykre”, pisał Lem do zaprzyjaźnionego Sławomira Mrożka, relacjonując podkrakowską codzienność. Autor „Cyberiady” pozostawił po sobie bogatą korespondencję, jednak żona pojawia się w jego listach zazwyczaj jako oczywisty i stały element życia codziennego, ktoś porządkujący to życie i wprowadzający rozmaite zasady. Martwił się, że pracuje jako rentgenolog, martwił się, że jest wątła, szczupła. Bo jak pisał pół żartem "u dobroho muża żona jak róża”

Stanisław Lem zmarł 27 marca 2006 roku , miał 85 lat. Jego żona powiedziała po latach, że gdy wchodzi do ich domowej biblioteki, patrzy na fotel męża jest za każdym razem zaskoczona, że go nie ma. Przeżyła męża o dziesięć lat, odeszła w 2016 roku. Odnalezienie opowiadania Stanisława Lema, z czasów gdy był nastolatkiem to jego niezwykłe przypomnienie o sobie i powrót w rocznicę śmierci.

Reklama
Reklama
Reklama