Zbigniew Wodecki Krystyna Wodecka: historia miłości
Fot. PAP/Maciej Sochor
NIEZWYKŁE HISTORIE

Zbigniew Wodecki i Krystyna Wodecka: historia miłości zapisana w piosence „Lubię wracać tam, gdzie byłem”

Byli razem przez 48 lat

Redakcja VIVA! 13 sierpnia 2021 11:45
Zbigniew Wodecki Krystyna Wodecka: historia miłości
Fot. PAP/Maciej Sochor

Kraków, 1970 rok. Piwnica pod Baranami na Rynku Głównym. Na scenie śpiewa Ewa Demarczyk, a akompaniuje jej na skrzypcach chudy muzyk ubrany w garnitur. To Zbigniew Wodecki, które jeszcze wtedy nawet nie myślał o tym, że będzie występował na największych scenach polskich i zagranicznych. Jeszcze nie wiedział, że kiedyś odważy się wyjść na scenę bez marynarki, zapiętej pod szyję białej koszuli i elegancko zawiązanej muchy.  Jeszcze nie ma „Chałup”, dzieci nie śpiewają „Pszczółki Mai”,  nikt nie nuci piosenki o Bachu. W końcu nikt też nie śpiewa „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, bo historia tej piosenki dopiero się tworzy.

Zbigniew Wodecki i Krystyna Wodecka: historia miłości

Gdy zobaczyli się po raz pierwszy, on miał 20 lat i był początkującym muzykiem. Ona studiowała geologię i siedziała w pierwszym rzędzie na widowni w krakowskiej Piwnicy pod Baranami, wysłuchując koncertu. Gdy Zbigniew Wodecki zobaczył ją ze sceny, nagle zaczął grać z takim zaangażowaniem, że popękały mu wszystkie struny w skrzypach. Dla skrzypka to był znak. Przyszłą parę zapoznał ze sobą kompozytor Zbigniew Konieczny, prywatnie kolega Krystyny Wodeckiej. „Tak to się wszystko zaczęło i potem chyba bardzo szybko potoczyło” – mówiła o swoich rodzicach Katarzyna Wodecka-Stubbs w programie „Piosenki Na Wagę Złota”.  

W czerwcu 1971 para pobrała się w jednym z krakowskich kościołów, a wesele odbyło się w mieszkaniu w kamienicy przy ulicy Kapucyńskiej. Mieszkanie było małe, miało zaledwie 2 pokoje i parę mebli. Skromne warunki nikomu jednak nie przeszkadzały. Wśród weselnych gości była krakowska bohema, muzycy Piwnicy pod Baranami czy Klubu pod Jaszczurami, krakowscy literaci, poeci, kompozytorzy, plastycy. Ta sala weselna stała się także pierwszym domem dla pary młodej, a dla Wojciecha Młynarskiego – inspiracją.  

Czytaj także: Zbigniew Wodecki: „Żyj tak, jakby każdy następny dzień był ostatnim

„Lubię wracać tam, gdzie byłem”

Zbigniew Wodecki skomponował muzykę do utworu „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, gdy poznawał się ze swoją przyszłą żoną. O napisanie tekstu piosenki poprosił Wojciecha Młynarskiego, który odwiedził młode małżeństwo w ich mieszkaniu przy ulicy Kapucyńskiej w Krakowie. Wchodziło się do niego przez oficynę, następnie wchodziło na długi, drewniany balkon pełen wyrzeźbionych tralek. Oprócz tego widać było wiszące kwiaty, głównie róże. Tekst do piosenki powstał bardzo szybko. Wojciech Młynarski zobaczył Kraków, starą kamienicę i małe mieszkanie wypełnione ogromną miłością dwojga ludzi. Tekst pisał się właściwie sam:

„Lubię wracać tam, gdzie byłem już
Pod ten balkon pełen pnących róż
Na uliczki te znajome tak
Do znajomych drzwi
Pukać myśląc, czy
Czy nie stanie w nich czasami ta dziewczyna z warkoczami”.

Zbigniew Wodecki w roli ojca

Był ślub, była piosenka i z czasem na świecie pojawiło się także pierwsze dziecko małżeństwa – Joanna urodzona w 1971 roku. 2 lata później urodziła się Katarzyna, a w 1975 roku jedyny syn Wodeckich – Paweł. Z czasem cała rodzina przeprowadziła się do większego mieszkania pod Wawelem. Zbigniew Wodecki i Krystyna Wodecka wspólnie ustalili, że w czasie, gdy muzyk będzie rozwijał swoją karierę, ona pozostanie w domu i będzie zajmować się dziećmi. Pojęcie „kury domowej” nie pasowało jednak do niej zupełnie. Krystyna Wodecka była damą obracającą się wśród inteligencji i artystów.

Gdy kariera Zbigniewa Wodeckiego zaczęła nabierać rozpędu, a jego piosenki stawały się hitami, muzyk był coraz częściej w trasie niż w domu. Podbijał sceny polskie i zagraniczne. W trakcie kilkumiesięcznych tras koncertowych grał w Stanach Zjednoczonych, w Rumunii, Bułgarii, Izraelu. „Kiedyś z żoną doszliśmy do wniosku, że dzięki temu, iż tak często byłem nieobecny, nasz związek tak długo trwa. Gdyby nie tryb mojej pracy, pewnie byśmy się pozabijali, bo mamy zupełnie inne charaktery. A tak nie wchodzimy sobie w drogę i dzięki temu jesteśmy do dziś szczęśliwi” – mówił po latach w żartach w rozmowie z „Na żywo”. Rzeczywistość nie była jednak tak zabawna. Na łamach Miasta Pociech artysta opowiadał o pewnej sytuacji sprzed lat. Raz po powrocie z koncertów zapukał do pokoju sześcioletniego syna, a ten go nie poznał. „Mamo, przyjechał ten pan, co śpiewa Pszczółkę Maję” – powiedział chłopiec.

Córki nie oceniają ojca tak surowo. Katarzyna Wodecka-Stubbs wspominała w wywiadzie z Agatą Młynarską, że Zbigniew Wodecki był czułym ojcem, do którego zawsze można się było przytulić, wskoczyć mu do łóżka o poranku, powygłupiać się z nim. Zawsze interesowało go, co czują jego dzieci, co myślą, jak widzą świat. „Takim zwykłym tatą nie był. Był raczej tatą kolegą i przyjacielem, a nie takim, który wraca do domu po pracy i trzeba mu się wyspowiadać ze szkoły. Nie mieliśmy takich problemów” – mówiła w rozmowie z Onetem.

Zobacz też: Jak brzmiały ostatnie słowaZbigniewa Wodeckiego? Padło poruszające zdanie...

Zbigniew Wodecki, córki Zbigniewa Wodeckiego, dzieci Zbigniewa Wodeckiego, Joanna Wodecka
Zbigniew Wodecki z córką Joanną, 2002 r. 

Zbigniew Wodecki: kariera i domniemane romanse

Chociaż Zbigniew Wodecki zyskiwał coraz większą popularność, jego żona nie chciała wchodzić w świat show-biznesu i stroniła od blasku fleszy. Muzyk przyznawał jednak, że sekretem udanego małżeństwa był fakt, że Krystyna Wodecka była geolożką, a nie artystką funkcjonującą przed kamerami lub na scenach. „Dwóch aktorów nie może być szczęśliwym małżeństwem, dwóch muzyków również. Za dużo pretensji. Jeśli żona źle ci wchodzi z Bachem przez dwadzieścia lat z rzędu, to można ją chyba zabić tą altówką. Miłość szlag trafia” – mówił w rozmowie z „Galą”.

Przez cały okres jego kariery w mediach regularnie pojawiały się plotki dotyczące romansów muzyka z piosenkarkami, aktorkami czy muzyczkami. Podobno miał utrzymywać bliskie kontakty z aktorką Olgą Bończyk, dziennikarką Zofią Czernicką czy piosenkarką Renatą Zarębską. Doniesień było dużo, zazwyczaj sprzecznych.

Sam Zbigniew Wodecki mówił, że jest zbyt popularny na to, by pozwolić sobie na romanse. „Czasami chciałaby dusza do raju, ale trzeba się liczyć z konsekwencjami. A tak poważnie, nie miałem czasu na romanse, bo po pierwsze byłem nieśmiały i zawsze zawstydzony w kontaktach z kobietami. Poza tym byłem skoncentrowany na robieniu kariery i zarabianiu na dom” – powiedział w rozmowie z „Na Żywo”.

Rodzina to największy sukces

Zbigniew Wodecki przyznał, że dzieci powinno się mieć dopiero po czterdziestce. Dopiero wtedy człowiek  jest w stanie podejmować odpowiedzialne decyzje. Muzyk żałował między innymi tego, że nie mógł spędzać czasu ze swoimi dziećmi. Chociaż zarabiał na rodzinę i chciał zapewnić jej jak najlepsze warunki, jednocześnie bardzo dużo stracił.

W rozmowie z „Galą” Zbigniew Wodecki mówił także o tym, że nie posłałby drugi raz swoich córek i swojego syna do szkoły muzycznej. „[…] nie mogę sobie do dziś darować. Status artysty w tym kraju tak opadł, że znalazł się nawet poniżej statusu aktora i polityka, którzy zawsze byli najniżej. Żyjemy w czasach, gdy ludzie bardziej cenią aktora, który gra pianistę, niż pianistę. A ten zawód wymaga przecież, nie dość, że palca Boga to jeszcze mnóstwa pracy. Ach, i jeszcze trzeba mieć hopla” – wspominał.

Gdy dzieci Zbigniew Wodeckiego same założyły rodziny, muzyk oszalał na punkcie swoich wnuków. Odbierał je z krakowskiej szkoły muzycznej przy ulicy Basztowej, brał ich kolorowe tornistry, a następnie szedł przez rynek z bandą wesołych dzieciaków, witał się ze swoimi starymi znajomymi, których spotykał na Rynku Głównym, czasami rozdawał autografy. Uważał, że duża rodzina, którą ma, to jego prawdziwy sukces, ponieważ wielu artystów jest samotnych.

Czytaj także: Szłam przy nim jak promień słońca – historia miłości Anny Dymnej i Wiesława Dymnego

Zbigniew Wodecki, córki Zbigniewa Wodeckiego, dzieci Zbigniewa Wodeckiego, Joanna i Katarzyna Wodeckie
Dzieci Zbigniewa Wodeckiego, Joanna i Katarzyna Wodeckie, 2002

Ostatnie oklaski

Zbigniew Wodecki znany był ze swojego poczucia humoru i optymistycznego podejścia do życia. Nawet gdy przeszedł na emeryturę, grał, koncertował i śpiewał. To publiczność go nakręcała, dawała mu powody do radości. W życiu muzyka pojawiły się jednak problemy ze zdrowiem, głównie z sercem. W 2017 roku Zbigniew Wodecki dostał rozległego udaru spowodowanego prawdopodobnie wcześniejszą operacją wszczepienia bypassów. Zmiany w mózgu były jednak tak rozległe, że lekarze musieli wprowadzić go w stan śpiączki farmakologicznej. Przy szpitalnym łóżku czuwała przy nim żona Krystyna Wodecka i dzieci. Stan zdrowia muzyka pogarszał się jednak z dnia na dzień.

Artysta zmarł 22 maja 2017 roku w Warszawie. Msza żałobna została odprawiona w Bazylice Mariackiej w jego ukochanym Krakowie, a podczas wynoszenia trumny muzyk po raz ostatni dostał gromkie brawa od zebranego w bazylice tłumu. W tym dniu z hejnalicy Mariackiej można było usłyszeć także wygrane na trąbce „What a Wonderful World” zamiast tradycyjnego hejnału mariackiego.

Jak muzyk podchodził do tematu śmierci? Jak zawsze, z optymizmem i humorem. „Żeby nie bolało, jak już przyjdzie pora. I żeby po koncercie, bo przynajmniej zapłacą, a to rzecz w tym fachu podstawowa” – żartował. 

Zbigniew Wodecki, Viva! sierpień 2016
Fot. Bartek Wieczorek/LAF AM

Autor: Kamila Geodecka

Wideo

Justyna i Jakub Przygońscy: „jesteśmy zapracowanymi rodzicami”. Tak zmieniły ich dzieci

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

One nas inspirują! Kobiety sukcesu, w wieku od 30 plus do 70 plus: KAMIŃSKA, DERESZOWSKA, SWOROWSKA, KASPRZYK, DUDZIAK w szczerych, zaskakujących rozmowach o dojrzałości, poczuciu atrakcyjności i seksualności. „Wiek nie ogranicza apetytu na seks”, mówi wybitny seksuolog ANDRZEJ DEPKO i przełamuje tabu. IRIS APFEL ikoną stylu została po... osiemdziesiątce. Prowokuje: „Młodość jest przereklamowana!”. 88-letnia JOAN COLLINS i 56-letni PERCY GIBSON burzą stereotypy o związku starszej kobiety z młodszym partnerem. W cyklu PODRÓŻE wyprawa do indyjskich spa i centrów duchowych po młodość.