Wojciech Modest Amaro, Viva!, maj 2014
Fot. Kamil Grygoruk
O TYM JEST GŁOŚNO

Wojciech Modest Amaro sprzedał dom i swoje restauracje. „Żyję z Bogiem, który dopuścił do takiej sytuacji. Wierze, że tak ma być"

„Pewnie niektórzy myślą, że Modest postradał zmysły", dodała jego żona

Karol Sowa 7 października 2022 13:01
Wojciech Modest Amaro, Viva!, maj 2014
Fot. Kamil Grygoruk

Wojciech Modest Amaro jakiś czas temu zamknął swoje dwie restauracje i sprzedał dom. Później razem z żoną postanowili żyć tak zwanym stylem Maryi. Co skłoniło popularnego restauratora do tak radykalnych kroków? Kucharz podał powody wszystkich życiowych decyzji. Przypomnijmy, że w 2013 roku jako pierwszy w Polsce otrzymał bardzo prestiżowe wyróżnienie, czyli gwiazdkę Michelin. Z czasem jego restauracja stała się bardzo popularna i rozchwytywana. Później otworzył kolejny lokal. Jednak jego dobra passa szybko się skończyła, ponieważ zamknął je i zrezygnował z kontynuowania kariery. Popularny restaurator zawierzył całe swoje życie opatrzności bożej. Wraz z żoną otwarcie mówią o swoim nawróceniu i wierze w Boga. 

Wojciech Modest Amaro zamknął swoje restauracje. Znamy powód 

Kryzys spowodowany pandemią koronawirusa sprawił, że kucharz został zmuszony do zamknięcia swoich restauracji zarówno w Warszawie, jak i w Zakopanem. Amaro wraz ze swoją ukochaną postanowili wycofać się z biznesu. Oni jednak się nie załamali. Wierzą, że to jest znak od Boga. „Przez prawie 10 lat przez Atelier przewinęło się około 80 pracowników i około 800 stażystów. Wielu liczących się szefów kuchni w Polsce może pochwalić się pracą lub stażem w Atelier. Dobrze pamiętam dzień 13 marca 2020 roku, kiedy premier kazał wszystkim restauratorom zamknąć drzwi i iść do domu”, mówił Wojciech Modest Amaro. „Zebraliśmy całą załogę, w tym pracowników z Zakopanego, którzy akurat byli na szkoleniu w Warszawie. Czuliśmy, że dzieje się coś dużego, że wszystko stoi pod znakiem zapytania. Budowaliśmy już wówczas farmę pod Konstancinem i zaproponowaliśmy ekipie, że możemy się na niej spotykać. Oczywiście nie zakładaliśmy wtedy, że przeniesiemy się tu na stałe, a nasze wyjście z Atelier będzie tym ostatnim”, dodawała Agnieszka w rozmowie z weekend.gazeta.pl 

Kucharz dodał również, że „wrzesień był okrutny. Wszystkie nadzieje, że niebawem znowu będziemy mogli gotować, prysły jak bańka mydlana. Musieliśmy się rozstać, choć było trudno, bo zespół tworzyły przez kilka lat szlifowane diamenty”, czytamy. Co ciekawe mistrz gotowania sprzedał też swój dom: „Wyprowadziliśmy się z Wilanowa pod Warszawę, ale powiedziałabym, że podnieśliśmy standard życia. Dom, który sprzedaliśmy – mieszka w nim obecnie Małgosia Rozenek – był zaprojektowany przeze mnie na potrzeby rodziny, więc cieszę się, że przynosi innym wiele radości. Farmę natomiast stworzyłam w zupełnie innym stylu", mówiła jego żona. „Moje wypowiedzi można tak posklejać, że nie pozostawi to żadnej innej oceny niż ta, że facet postradał zmysły. Jeśli zlepimy zdania: sprzedał dom, restauracje – jakbym faktycznie cokolwiek sprzedał – i zaszył się w eremie, to ma taki wydźwięk, że naprawdę trzeba dzwonić po pogotowie. A my po prostu żyjemy i pracujemy na farmie według dziesięciu przykazań, które są dla nas ramą i drogowskazem. Czy nie tak powinien żyć katolik? Gdzie tu można doszukać się sensacji?", dodawał Modest Amaro.

ZOBACZ TEŻ: Żona Wojciecha Amaro cierpiała na raka jelit. Doznała uzdrowienia podczas mszy: „Upadłam na ziemię”

Agnieszka Amaro, Wojciech Amaro, VIVA! 2017
Fot. KAMIL GRYGORUK

Głęboka wiara Wojciecha Modesta Amaro i jego żony

Zakochani otwarcie mówią o swojej wierze, która zawsze pomagała im przetrwać najgorszy czas. Gdy zamknęli swoje restauracje, rozpoczęli zupełnie nowe życie. Teraz razem cieszą się każdym dniem na farmie pod Warszawą. Teraz ich życie jest harmonijne i podporządkowane Bogu. „Pewnie niektórą myślą, że Modest postradał zmysły. A przecież żyjemy w kraju, w którym wiara katolicka jest bardzo ważna. Zatem co jest dziwnego w tym, że ktoś deklaruje: jestem katolikiem? Nie stał się wyznawcą sekciarskiej religii, tylko powszechnie uznanej wiary”, mówiła Agnieszka Amaro.  

Wojciech dodał, że „Wiara tylko wtedy ma sens, gdy żyjemy zgodnie z Bożymi przykazaniami. To nie tylko "chodzenie" do kościoła, ale wprowadzanie w czyn jej reguł, postępowanie według jej zasad – świadczenie własnym życiem, jakie wartości wyznajemy. Ta wiara ma właśnie przemieniać człowieka, a nie być jedynie fasadą, gdy nasze postępowanie nie ulega zmianie, poprawie czy wręcz jest w opozycji do nauki Jezusa.  Ktoś może spojrzeć na nas i pomyśleć: stracili dwie restauracje, a mimo to nie wyrywają sobie włosów z głowy. Wie pani dlaczego? Bo skoro ja żyję z Panem Bogiem i skoro On dopuścił w moim życiu taką sytuację, to znaczy, że tak ma być. Że On taki plan dla nas przygotował i ja muszę go zaakceptować (…) Nie tęsknię za dawnym szumem, nie wypłakuję w rękaw, nie wzdycham za przeszłością. Idę do swojej izdebki, a właściwie kaplicy i w spokoju się modlę. Nie sterczę na rogatkach, nie wymachuję różańcami, żeby wszyscy mnie widzieli. Realizuję apostolskie wezwanie i zostawiam słuchającym wolność wyboru”, opowiadał.  

„Przewartościowaliśmy nasze życie i zachowujemy odpowiednią hierarchię. Już nie praca jest dla nas najważniejszym bożkiem, ale Pan Bóg”, wyznała Agnieszka Amaro. W tej samej rozmowie odniosła się też do komentarzy, które mówią o tym, że z małżeństwem stało się coś dziwnego. „Takie komentarze mogą się pojawiać, bo to, co mówimy, jest pod prąd. Ludzie wstydzą się Pana Boga i wiary katolickiej, a Modest jasno deklaruje, że z niej czerpie siłę. I to może być dla niektórych oznaką odlotu. A dodajmy, że ten "odlot" trwa już kilka lat”, czytamy. 

CZYTAJ RÓWNIEŻ: Agnieszka Chylińska o muzycznej przerwie i swojej drodze: „Przytulam siebie wewnętrznie i sobie dziękuję”

Agnieszka Amaro, Wojciech Modest Amaro, Viva! 11/2014
Fot. KAROL GRYGORUK/SHOOTME

Agnieszka Amaro cudem wyzdrowiała. Jak to się stało?

W kolejnej części wywiadu para podkreślała, że uzdrowienie Agnieszki było wielkim cudem. Przypomnijmy, że żona restauratora walczyła z nowotworem jelit. Do uzdrowienia miało dojść kilka lat temu podczas mszy św. pod Częstochową. „Od wielu lat zmagałam się z problemami zdrowotnymi. Miałam w głowie lęk, że umrę. Podczas ciąży z Nicolasem miałam dwie operacje zagrażające życiu. Przeżyliśmy prawdziwy koszmar. Borykałam się z tymi problemami dalej po porodzie. Miałam kolejną operację (…) Na mszy doznałam silnego, fizycznego uzdrowienia. Jakaś pani przede mną przyjęła Komunię Świętą i upadła, doświadczając zaśnięcia w Duchu Świętym. Byłam zszokowana, nigdy czegoś takiego nie widziałam”, czytamy. „Panie Jezu, proszę, daj mi taką wiarę" – powiedziałam sobie w myślach. Za chwilę była modlitwa o uzdrowienie. Ksiądz powiedział: „A teraz Pan Jezus uzdrawia kobietę z nowotworu jelit". W tym momencie upadłam na ziemię, poczułam ogromny ból w brzuchu i już wiedziałam, że jestem uzdrawiana”, podsumowała Amaro.  

„Uzdrowienie żony było dla nas punktem zwrotnym. Od niego zaczęło się nasze nawrócenie. Nasze nowe życie. Ja po pierwszej spowiedzi zrezygnowałem z prowadzenia »Piekielnej kuchni« . A co Pan Bóg dalej zrobi z moją rozpoznawalnością? Nie wiem. Ważne, że On wie – i my ufamy, że nas prowadzi najlepszą dla nas drogą", dodawał Wojciech. 

CZYTAJ TEŻ: Jakub Józefowicz szczerze o relacji z ojcem i Nataszą Urbańską. „Coś po nim odziedziczyłem. Obaj lubimy zawalczyć o swoje”

Agnieszka Amaro, Wojciech Modest Amaro, Viva! 11/2014
Fot. KAROL GRYGORUK/SHOOTME

Wideo

Za nami 25 lat tworzenia magazynu VIVA!. Tak wraz z gwiazdami zapamiętaliśmy ten wyjątkowy czas

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

LENKA I JAN KLIMENTOWIE o trudnej drodze do rodzicielstwa i o tym, jak narodziny Cristiana zmieniły ich związek. ANDRZEJ SEWERYN: czy czuje się autorytetem, czym jest dla niego sztuka i najważniejsze życiowe role. HELENA ENGLERT: dlaczego wolała studiować w Stanach, a potem wróciła do Polski i czy znane nazwisko to atut? LISA MARIE PRESLEY miała bajkowe dzieciństwo, które zakończyło się wraz ze śmiercią ojca, i smutne życie, bo znane nazwisko nie przyniosło jej szczęścia.