Mateusz Dopieralski, Vito Bambino, Viva! 10/2023
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters
O TYM SIĘ MÓWI

Vito Bambino z Fryderyków wyszedł z niczym, gorzko skomentował porażkę. W sieci zawrzało

„NIGDY więcej nie pozwolę poddawać swój artyzm jakiekolwiek ocenie gremium „specjalistów”, pisze

Konrad Szczęsny 24 marca 2024 18:16
Mateusz Dopieralski, Vito Bambino, Viva! 10/2023
Fot. Bartek Wieczorek/Visual Crafters

Jego słowa wywołały prawdziwą burzę. Mateusz Dopieralski, szerzej znany jako Vito Bambino, nie kryje rozgoryczenia po tegorocznej gali rozdania Fryderyków. Artysta wprost pisze o tym, że „dostał plombę prosto w ryj. W sumie to bardziej serię uderzeń...”. Skąd tak mocne słowa? Był nominowany w ośmiu kategoriach, jednak nie otrzymał żadnej statuetki. Po dwóch dniach opublikował niezwykle gorzki wpis, który podzielił branżę i jego fanów.

Vito Bambino z Fryderyków wyszedł z niczym. Jego wpis na Instagramie zaszokował

To był wieczór pełen emocji, muzyki i zabawnych sytuacji. Jego niekwestionowanym królem okazał się Lech Janerka, który otrzymał aż pięć statuetek. Co ciekawe, artysta w ogóle nie chciał, by jego twórczość do Fryderyków zgłaszać, ale uległ namowom wytwórni Mystic Production. Jak widać, był to strzał w dziesiątkę.

Po gali zwrócono jednak uwagę, że dwójka artystów nie mogła zaliczyć tego wieczoru do udanych. Chodziło o Sanah, która była nominowana w pięciu kategoriach i nie otrzymała żadnej statuetki. Ale to kto inny pobił ten swoisty „rekord niedocenienia” – był nim Vito Bambino. Nominacje otrzymał w aż ośmiu kategoriach i do domu wrócił z niczym.

Mogło wydawać się to o tyle dziwne, że dwa lata wcześniej członkowie ZPAV nagrodzili nagrany wspólnie z Mrozem utwór „Za daleko” oraz kompozycję „I Ciebie też, bardzo” z Męskiego Grania. Zatem ukrywający się pod pseudonimem Mateusz Dopieralski w domu ma dwie statuetki. Ale wkrótce zamierza się ich pozbyć i m.in. tego dotyczy wpis, który w niedzielę 24 marca opublikował na swoim profilu na Instagramie.

Jak się okazuje, artysta nie zniósł najlepiej porażki na Fryderykach. Jego słowa są niezwykle mocne: wyraża się w nich bardzo krytycznie m.in. o członkach akademii, która przyznaje statuetki.

Czytaj także: Fryderyki 2024: słowa Małgorzaty Foremniak wprawiły wszystkich w osłupienie. Marcin Prokop musiał interweniować

Vito Bambino (Mateusz Wojciech Dopieralski), Gliwice Arena PreZero, gala rozdania Fryderyków, 22.03.2024 rok
Fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Vito Bambino (Mateusz Wojciech Dopieralski), Gliwice Arena PreZero, gala rozdania Fryderyków, 22.03.2024 rok

L.U.C, Kayah, Fryderyki 2024 r.
Fot. VIPHOTO/East News

L.U.C., Kayah, Dagadana, gala rozdania Fryderyków, 22.03.2024 rok

Vito Bambino o porażce na Fryderykach. Złożył jedną obietnicę, uderza w członków ZPAV

W niedzielne południe Vito Bambino za pośrednictwem swojego profilu na Instagramie odniósł się do piątkowego werdyktu polskiej branży muzycznej. Opublikował wymowne zdjęcie papieru toaletowego na stojaku. W podpisie zaś skomentował wyniki Fryderyków 2024.

„Dzień dobry wszystkim Bambinos i Bambinettes dzień dobry Bitaminsi i Bitaminki. Chciałem serdecznie przeprosić SIEBIE za swoje zachowanie. Zanim będę w stanie przyjąć te przeprosiny, należy jednak przeprosić WAS i swój Team. Ludzi, którzy od lat wierzą w Bitaminę oraz Bambino i wartości, które oba projekty reprezentują”, rozpoczął.

W dalszej części krytycznie ocenił Fryderyki oraz gorzko odniósł się do swojej porażki na tegorocznej gali. Przyznał, że miał duże nadzieje po tym, jak ogłoszono nominacje, zaś w piątkowy wieczór spotkało go srogie rozczarowanie.

„W zeszły piątek byliśmy z załogą na rozdaniu Fryderyków – imprezie, której nigdy wcześniej nie przypisywałem większego znaczenia… lecz nie tym razem. Po ośmiu nominacjach urodziła się we mnie myśl, że może nadszedł moment, w którym to ojczysta branża otwiera się na Nas… na mnie. Dałem się omamić. Nawet czułem jakiś rodzaj dumy Dosłownie na moment opuściłem gardę – tylko po to by dostać plombę prosto w ryj w sumie to bardziej serię uderzeń… Więc – do brzegu. Zawsze chciałem być dla was i dla siebie skałą do oparcia. Czymś co jest niewzruszone mocnymi wiatrami i falami… poległem. Przepraszam!”, grzmi.

Następnie wprost stwierdził, że nie zamierza więcej ubiegać się o „polskie Grammy” i nie będzie do plebiscytu zgłaszał stworzonych przez siebie utworów. 

„Przepraszam i uroczyście ślubuję, iż NIGDY więcej nie pozwolę poddawać swój artyzm jakiekolwiek ocenie gremium „specjalistów”. Numery w przyszłości nie będą meldowane w ZPAV – co oznacza, że nigdy więcej moja twarz lub ksywa nie pojawi się w tym niereformowalnym cyrku”, deklaruje.

Vito Bambino nawiązał również do faktu, że w domu ma dwie statuetki z 2022 roku. Artysta zamierza się ich pozbyć, a dokładniej wystawić na licytację. Dochód zaś przeznaczy na rzecz placówek opiekuńczych dla seniorów. „Mam dwa Fryderyki w domu – ale już niedługo. Let’s get rid of it. Wszystkim laureatom serdecznie gratuluję i błagam o zrozumienie (od tej maluśkiej części branży którą lubię…) iż nie o was tutaj chodzi. Bądźcie dumni i utwierdzeni w swojej pracy. Należy wam się. Dla mnie te statuetki stały się meblem. I to takim z antykwariatu”, napisał.

Przy tej okazji zdobył się na naprawdę złośliwy przytyk w stronę członków ZPAV, którzy decydują o tym, do kogo trafią statuetki Fryderyków... „Dlatego pieniądze które wygenerują w licytacji chciałbym przekazać do domu opieki ludzi starszych. Duża część osób głosujących już tam czeka…”, stwierdził kwaśno.

A następnie przyznał, że faktycznie jego wpis może zostać odebrany jako wyraz żalu po poniesionej porażce. On jednak nic sobie z tego nie robi. „Wszystkim którzy czytając myślą „ale ból du**” – też tak bym to interpretował… więc nie widzę potrzeby przekonywania was że jest inaczej bo pewnie nie jest. W szczerej nadziei, że nikogo nie uraziłem……Back on track. Przepraszam za turbulencje. Luv tu da Max. Yours, Ulek”, zakończył. 

Co na to internauci?

Czytaj także: Dla niego zamieszkała w Polsce, teraz spodziewają się drugiego dziecka. Kim jest żona Vito Bambino?

Internauci podzieleni po wpisie Vito Bambino. Nie kryją oburzenia

Pod Instagramowym wpisem Vito Bambino ukazało się sporo wpisów, które go krytykują. „Ej to jest zabawa. Bez jaj. Kiss”, napisała wokalistka Kasia Lins, która również była obecna na tegorocznej gali rozdania Fryderyków. Uzyskała 150 polubień. „Bardzo szanuję za dorobek artystyczny, ale ta postawa tutaj budzi we mnie naprawdę spory niesmak...”, dodał ktoś inny (92 polubienia). „Jeju, ale ty masz ego wy***ane w kosmos”, zarzuciła artyście inna internautka.

I tym ostatnim zdaniem spowodował, że już nigdy na niego nie zagłosuję, nie kupię biletu na jego koncert, a wszystkie utwory wywalę z playlisty. Niskie ukłony dla wszystkich kwalifikujących się do Skolimowa”, napisała na swoim profilu na Facebooka jedna z członkiń ZPAV, autorka tekstów, Anna Saraniecka. 

Są jednak i tacy, którzy stanęli w obronie artysty. „Serce Twoje serce ❤ Piękna duszo rób swoje i bądź sobą”, napisała Urszula Dudziak. „Te fryderyki to naprawdę jeden wielki cyrk. Po godzinie wyłączyłam, bo nie dało się tego oglądać. Może kiedyś te Fryderyki coś znaczyły, teraz moim zdaniem jest to jedno wielkie kółko wzajemnej adoracji”, dodała inna internautka. „Stary my z mężem obstawialiśmy, ze wszystkie 8 będzie Twoje. Sprawdzalismy dla porownania liczbę wyświetleń utworów I wykonawców”, pocieszała kolejna.

Jedno jest pewne: post Vito Bambino wywołał w sieci ogromne poruszenie...  

Czytaj także: Vito Bambino o swoim synku: „To są takie moje schizy i zdejmuję mu przeszkody z drogi, dla mojego spokoju”

Vito Bambino (Mateusz Wojciech Dopieralski), Gliwice Arena PreZero, gala rozdania Fryderyków, 22.03.2024 rok
Fot. Lukasz Kalinowski/East News

Vito Bambino (Mateusz Wojciech Dopieralski), Gliwice Arena PreZero, gala rozdania Fryderyków, 22.03.2024 rok

Redakcja poleca

REKLAMA

Wideo

To nie była miłość od pierwszego wejrzenia, ale szybko zamieszkali razem. Teraz czeka ich wielka zmiana!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

MARYLA RODOWICZ o poczuciu zawodowego niedocenienia, związkach – tych „gorszych, lepszych, bardziej udanych” i swoim azylu. KAROLINA GILON I MATEUSZ ŚWIERCZYŃSKI: ona pojechała do pracy na planie telewizyjnego show, on miał przeżyć przygodę życia jako uczestnik programu… MAREK TORZEWSKI mówi: „W miłości, która niejedno ma imię, są dwa kolory. Albo biel, albo czerń. A ja mam tę biel, a to wielkie szczęście…”.