Waldemar Obłoza, na wspolnej Roman
Fot. Krzysztof Kuczyk / Forum
Z ŻYCIA GWIAZD

Trudne dzieciństwo Waldemara Obłozy... Po śmierci mamy aktor trafił do domu dziecka

„To dało mi niezwykłą lekcję zaradności”

Rafał Kowalski 26 listopada 2020 19:56
Waldemar Obłoza, na wspolnej Roman
Fot. Krzysztof Kuczyk / Forum

W 1959 roku w powiecie mińskim 60 kilometrów od Warszawy urodził się Waldemar Obłoza. Aktor był najmłodszym z piątki rodzeństwa. I właśnie ten fakt zadecydował o tym, że jako 11-latek serialowy Roman z Na wspólnej trafił do pobliskiego domu dziecka. O smutnej przeszłości artysty wie niewielu jego fanów…

Trudne dzieciństwo Waldemara Obłozy

Gdy aktor miał 6 lat jego mama Wanda Obłoza zmarła przedwcześnie w wieku 41 lat. Ojciec gwiazdora przy pomocy najstarszego rodzeństwa i reszty krewnych starał się jak mógł, by wychować potomstwo. Niestety z czasem dopadła go choroba. Przez nią mężczyzna stracił wszystkie siły, co doprowadziło do trudnej decyzji. „Tata tak cierpiał po śmierci mamy, że nie nadążał za wszystkimi sprawami. Szczególnie za dwoma małymi braćmi, urwisami. Wtedy starsza siostra i ciocia podjęły heroiczną decyzję, by ojcu ulżyć, a mnie i brata posłać do domu dziecka. Ale tylko na chwilę...”, opowiadał Waldemar Obłoza w Dzień dobry TVN. Z chwili zrobiły się jednak trzy pełne lata.

Dla uwielbianego przez publiczność aktora najtrudniejsze w domu dziecka były początki. „Kiedy nas odprowadził na przystanek, a autobus podjechał, ojciec nas ucałował i powiedział „No to z Bogiem”. Łza popłynęła mu po policzku i ja w tym momencie przestałem mieć ochotę jechać, chciałem wrócić do domu. Ale to był proces nie do odwrócenia. Pamiętam, że ojciec nam nie machał, stał i sługo za nami patrzył. Już zawsze go będę takiego pamiętał”, mówił w TVN aktor.

Dla 11-latka pobyt w ośrodku był cenną lekcją życia. „To był duży dom dziecka w Płocku i to był mankament, bo wszystko tam było anonimowe. Wychowywaliśmy się prawie sami. Wychowawcy nie wiedzieli najważniejszego, czyli co się tam dzieje pod osłoną nocy. Tam działała mentalność stada i trzeba było przebijać się jak w stadzie. Do dziś mam poobijane ręce, bo wszystko trzeba było sobie wywalczyć”, wyjawił Waldemar Obłoza kilka lat temu w Fakcie zaznaczając, że z perspektywy czasu nie wspomina czasu w domu dziecka źle.  „Dziś jestem wdzięczny mojej rodzinie, że wymyśliła ten dom. On dał mi niezwykłą lekcję zaradności, którą mam do dziś. Dom dziecka nie jest żadnym przekleństwem, to nie jest żadna choroba, a ja jestem tego żywym przykładem!” , czytamy w dzienniku.

Do momentów, które wiele aktora nauczyły, zalicza on też każdy z nierozsądnych pomysłów swoich kolegów… „Razu pewnego koledzy namówili mnie, by wyjść na tak zwaną przygodę. To się wiązało np. z tym, że może coś będzie można ukraść. I chłopcy mi powiedzieli, że gdyby podjechała policja to robimy metodę ławicy. Dajemy podejść funkcjonariuszom blisko i wtedy się rozbiegamy – jak małe rybki, gdy nadpływa rekin”, mówił gwiazdor w Dzień Dobry TVN dodając, że od razu wpadł w sidła jednego z milicjantów i nigdy więcej nie chciał już bawić się w ten sposób.

Po trzech latach Waldemar Obłoza zamieszkał w internacie położonym przy jego liceum. Od tej pory nastolatek regularnie i samodzielnie odwiedzał schorowanego tatę. Pomagał mu, nadrabiał stracony czas i odbył wszystkie poważne rozmowy, na które w końcu przyszła pora. Niestety rak u mężczyzny postępował, aż w końcu sprawił, że ojciec aktora odszedł. „Mogę powiedzieć, że to był heros. Pracował strasznie ciężko. Nie winię go za nic. Uważam, że zrobił wszystko, co mógł. To był niezwykle utalentowany i pracowity człowiek, ale los go przewrócił. Czasem tak się zdarza. Wierzę, że teraz patrzy na nas z dumą. Zmarł gdy miałem 15 lat, gdy mogłem się z nim zakumplować i stworzyć takie prawie dorosłe relacje. Niestety nie zdążyłem”, opowiadał jeden z najpopularniejszych aktorów Na wspólnej.

Dziś nie ma dnia, by 61-latek nie myślał o swoich rodzicach. W  reportażu Dzień Dobry TVN przyznał, że zarówno mamie, jak i tacie, zadałby wiele pytań… Najważniejsze jednak, że po dzieciństwie pełnym zakrętów Waldemar Obłoza wykonuje wymarzony zawód i sam szczęśliwy jest prywatnie. „Tym, którzy zostali dotknięci domem dziecka, mówię głośno. Nie traktujcie domu dziecka jak przekleństwa, jak chorobę. Potraktujcie to jako trampolinę i żyjcie swoim życiem, które jest wartością, a nie problemem, a dalej już pójdzie”, apelował artysta w dzienniku Fakt.

Wiedzieliście o jego przeszłości? 

Waldemar Obłoza, na wspolnej Roman
Fot. Krystian Maj / Forum

Waldemar Obłoza, na wspolnej Roman
Fot. Krzysztof Kuczyk / Forum

Wideo

Polska nie mogła wygrać Eurowizji Junior trzeci raz? Sara James odpowiada na słowa Jacka Kurskiego

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

IRENA SANTOR mówi: „Cóż jest piękniejszego, niż żyć, istnieć? Interesuje mnie jutro, odkąd zachorowałam na raka...”. MAGDA i JASIEK MELA – Był najmłodszym zdobywcą bieguna, pomimo utraty ręki i nogi. Co dziś najbardziej w nim ceni jego żona Magda? ANNE APPLEBAUM, słynna dziennikarka, laureatka Pulitzera, o odwadze Polaków, domu w Chobielinie i wolności. PIOTR JACOŃ o córce Wiktorii i tym, jak to jest być rodzicem dziecka transpłciowego oraz budowaniu rodzinnych relacji na nowo.