To koniec? Łatwogang niespodziewanie wydał oświadczenie. Powiedział wprost: „Nie będę pokazywał się medialnie w żaden sposób"
Po spektakularnym sukcesie charytatywnej akcji, która poruszyła miliony, Łatwogang niespodziewanie opublikował nowe nagranie. I choć miało ono być tylko wyjaśnieniem, padły w nim słowa, które zaniepokoiły fanów: zapowiedział, że to jego ostatnie wystąpienie na dłuższy czas.

Jeszcze niedawno o Łatwogangu mówił cały internet. Wszystko za sprawą historycznej zbiórki prowadzonej razem z fundacją Cancer Fighters. Efekt? Ponad 282 mln zł zebranych środków i już ponad 3,6 mln zł przekazanych 54 podopiecznym. Skala pomocy była ogromna, a sam influencer stał się symbolem realnego działania i solidarności.
Łatwogang oświadczenie. Dlaczego zdecydował się zabrać głos?
W czwartek 30 kwietnia Łatwogang opublikował na Instagramie nagranie, w którym odniósł się do kontrowersji wokół reklamy popularnego napoju. Już na początku jasno zaznaczył, że pojawia się publicznie wbrew wcześniejszym deklaracjom. „Na starcie powiem, że wiem, że obiecałem, że nie będę pokazywał się medialnie w żaden sposób, żeby nie promować swojej osoby na pomocy, ale jest sytuacja, w której muszę pokazać się medialnie, chociaż tylko na to jedno nagranie i obiecuję, że to ostatnie nagranie przez dłuższy czas”, powiedział wprost.
Te słowa wystarczyły, by wywołać falę komentarzy. Fani zaczęli się zastanawiać: czy to definitywne pożegnanie? Influencer postanowił przede wszystkim wyjaśnić kwestie związane z marką Tymbark i produktem sygnowanym jego wizerunkiem. Jak podkreślił, w poprzednich materiałach nie przekazał wszystkich kluczowych informacji.
CZYTAJ TEŻ: Szok po pogrzebie Łukasza Litewki. Jedno zdjęcie rozpętało polityczną burzę

Co naprawdę wyjaśnił Łatwogang?
Wyjaśnił, że podczas transmisji firma zobowiązała się do stworzenia zupełnie nowego napoju, z którego cały zysk zostanie przekazany na rzecz fundacji Cancer Fighters. Co istotne, będzie to inny produkt niż ten, który obecnie pojawia się na rynku. Łatwogang odniósł się także do zarzutów dotyczących samego faktu wypuszczenia napoju z jego nazwiskiem. „Dwie bardzo ważne sprawy, których nie zawarłem w poprzednim materiale, a są niezwykle istotne. Po pierwsze, Tymbark podczas transmisji zobowiązał się, że stworzy napój, z którego wszystkie zyski trafią na rzecz fundacji Cancer Fighters. Ten napój, który powstanie, będzie zupełnie inny niż ten, który obecnie pojawia się z moim wizerunkiem", wyznał. „Mój napój trafia na rynek wyłącznie dlatego, że — jak już mówiłem — mieliśmy wybór: albo wylać gotowy produkt, albo przeznaczyć cały zysk z jego sprzedaży na fundację. Wybraliśmy to drugie rozwiązanie”, wyjaśnił.
W nagraniu nie zabrakło również podziękowań. Influencer podkreślił, że postawa firmy była dla niego czymś wyjątkowym. „Chciałem jeszcze raz podziękować Tymbarkowi za podejście do sprawy. Piszę to prosto z serca, nikt mnie do tego nie zmuszał”, zapewnił.
Dodał też, że firma zrezygnowała z dużego kontraktu i sama zaproponowała przekazanie dochodu ze sprzedaży na cele charytatywne. Jego zdaniem to decyzja, na którą nie zdecydowałoby się wiele marek. Na koniec Łatwogang zdobył się na osobiste podsumowanie. Podkreślił, że cały film i opis stworzył samodzielnie, co, jak zaznaczył, widać po stylu i składni. Przeprosił za długość wypowiedzi, ale zaznaczył, że zależało mu na pełnym zrozumieniu jego intencji. „Przepraszam, że tyle mówię i piszę, ale zależy mi, by nikt nie zrozumiał mnie opacznie. To ostatni raz, kiedy pozwalam sobie podziękować za to, co wspólnie osiągnęliśmy. Mam nadzieję, że jako Polska nigdy o tym nie zapomnimy i zawsze będziemy pamiętać o swoich”, zakończył.
Choć nagranie miało rozwiać wątpliwości, pozostawiło po sobie jedno zasadnicze pytanie: czy rzeczywiście to koniec obecności Łatwoganga w mediach? Na odpowiedź fani będą musieli jeszcze poczekać.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Zaskakująca decyzja tuż przed półfinałem. W „Tańcu z gwiazdami” nadchodzą zmiany, których nikt się nie spodziewał. Fani nie kryją emocji
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby Instagram i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.
