„Taniec z Gwiazdami” to ustawka? Fani nie mają wątpliwości po wpisie Wojewódzkiego, który ujawnił nazwisko zwycięzcy dużo wcześniej. Miszczak natychmiast miał zareagować
Finał 18. edycji „Tańca z Gwiazdami” zakończył się ogromnymi emocjami, ale prawdziwa burza wybuchła dopiero po wpisie Kuby Wojewódzkiego. Showman zasugerował zwycięstwo Gamou Falla jeszcze przed oficjalnym ogłoszeniem wyników przez Polsat. Internauci błyskawicznie zaczęli mówić o ustawce, a atmosfera wokół programu zrobiła się naprawdę gorąca.

Jeszcze zanim poznaliśmy zwycięzców 18. edycji „Tańca z Gwiazdami”, Kuba Wojewódzki już zdążył zasugerować, kto sięgnie po Kryształową Kulę. I choć dla jednych był to tylko kolejny prowokacyjny żart showmana, inni nie mieli wątpliwości: „ustawka” stała się faktem. W sieci rozpętała się prawdziwa burza.
Wojewódzki „ogłosił” zwycięzcę jeszcze przed finałem „Tańca z Gwiazdami”
Przypomnijmy, że w minioną niedzielę oczy widzów były zwrócone na finał „Tańca z Gwiazdami”, w którym o zwycięstwo walczyli najlepsi uczestnicy tej edycji. Ostatecznie triumfowali: Gamou Fall i Hanna Żudziewicz. Emocji nie brakowało, ale to nie sam werdykt wywołał największe zamieszanie. Wszystko przez jeden wpis Kuby Wojewódzkiego.
Dziennikarz opublikował w mediach społecznościowych zapowiedź nowego odcinka swojego podcastu z udziałem Iwony Pavlović i Tomasza Wygody. Problem w tym, że posta opublikował na długo przed ogłoszeniem wyników. „Wszystkie tajemnice "Tańca z Gwiazdami". Dlaczego Kędzior nie wygrał. Dlaczego odpadł Kurzajewski. Po co komu Ewa Kasprzyk. Jak rządzi parkietem Miszczak. Kto kłamie w tańcu. Ile było romansów a ile oficjalnie. Kto tańczył najgorzej. I dlaczego Jarek Kret. Dlaczego odpadli Mołek i Urbański. Kto się boi Agnieszki Kaczorowskiej. Dlaczego wygrał Gamou. I 72 inne pytania…", czytamy.
CZYTAJ RÓWNIEŻ: Finał TzG: Mąż Pauliny Gałązki nie ukrywał wzruszenia na wizji. Cała Polska usłyszała te słowa

Internauci oskarżają program o ustawkę. Wojewódzki jeszcze podkręcił aferę
Internauci błyskawicznie podchwycili temat. W komentarzach zawrzało. „No to jak wygra Gamou, to mamy aferę zagwarantowaną”, pisał jeden z użytkowników. „Fajna ustaweczka poszła”, dodawał kolejny. Nie brakowało też głosów sugerujących, że produkcja programu od dawna miała znać wynik. Część widzów otwarcie zarzucała show brak transparentności. Inni bronili jednak programu i twierdzili, że Wojewódzki po prostu kolejny raz doskonale wiedział, jak wywołać zamieszanie wokół własnego nazwiska.
Sam zainteresowany wcale nie próbował uspokajać atmosfery. Wręcz przeciwnie. Gdy jedna z internautek zapytała go wprost: „A to już wiadomo, że wygrał Gamou?”, Kuba odpowiedział z charakterystyczną dla siebie ironią: „My to wiedzieliśmy już dziś rano. Naiwność nie jest grzechem. Bywa cnotą”.

I właśnie ten komentarz dolał oliwy do ognia. Widzowie zaczęli masowo udostępniać screeny i spekulować, czy celebryta rzeczywiście znał wyniki przed wszystkimi. W sieci pojawiły się nawet sugestie, że finał mógł być wcześniej ustalony. Wojewódzki nie byłby jednak sobą, gdyby na tym zakończył całą historię. Kilka godzin później opublikował kolejne InstaStories, na którym pokazał listę nieodebranych połączeń od Edwarda Miszczaka. Na screenie widniało aż sześć prób kontaktu. Ostatnia miała mieć miejsce tuż po północy. „Hjuston, mamy kłopoty...”, podpisał wymownie zdjęcie.
To wystarczyło, by internet oszalał jeszcze bardziej. Internauci zaczęli zastanawiać się, czy dyrektor programowy Polsatu rzeczywiście próbował interweniować po wywołanej aferze. Oczywiście nie brakuje opinii, że cała sytuacja była jedynie perfekcyjnie zaplanowaną prowokacją i sposobem na promocję podcastu Wojewódzkiego.
