Reklama

Po raz pierwszy Sylwia Peretti tak szeroko opowiedziała o emocjach, które towarzyszyły jej na kilka godzin przed tragedią. W rozmowie z Julią Izmałkową w Matcha Talks Podcast nie tylko wróciła pamięcią do ostatniego kontaktu z synem, ale również opisała uczucie niepokoju, którego wtedy nie potrafiła zrozumieć. Dziś przyznaje, że tamten wieczór zapamiętała w najdrobniejszych szczegółach.

Nie zabrakło także refleksji nad macierzyństwem, poczuciem winy i hejtem, z którym przyszło jej się zmierzyć po śmierci Patryka. Szczególnie poruszają słowa, w których mówi o synu nie przez pryzmat tragedii, lecz jako o młodym człowieku, z którego – jak podkreśla – była niezwykle dumna.

Tamten wieczór na zawsze został w jej pamięci

Był to jeden z najbardziej osobistych fragmentów rozmowy. Sylwia Peretti po raz pierwszy tak szczegółowo opowiedziała o ostatnim wieczorze poprzedzającym tragedię. Wspomina, że choć wokół byli bliscy znajomi, a atmosfera sprzyjała wspólnemu spędzaniu czasu, ona sama nie potrafiła cieszyć się chwilą.

„To był fajny wieczór, chociaż był inny niż wszystkie. Ja byłam cały czas zdenerwowana, nie umiałam się bawić z nimi” – przyznała.

Goście przyjechali z Warszawy, więc pokazała im ukochany Kraków. Razem spędzili wieczór, później wrócili do domu i długo siedzieli w ogrodzie.

"Jakby coś za mną już wtedy chodziło"

Wspominając tamte wydarzenia, Peretti przyznaje, że mimo dobrej atmosfery nie potrafiła pozbyć się niepokoju. Dziś wraca do tego uczucia z ogromnymi emocjami.

„To był przepiękny dzień, cudowny wieczór. Oni zostali wtedy u mnie na noc. Był taki upał. Siedzieliśmy w ogrodzie cały czas. Później poszliśmy na miasto, wróciliśmy i wiesz, mimo że to był bardzo fajny wieczór, bo z fajnymi ludźmi, fajna atmosfera, to cały czas było strasznie nerwowo. Po prostu tak jakby coś za mną już wtedy chodziło i powiedziało: »Zaraz zobaczysz, co się stanie«”.

Dziś przyznaje, że kilka razy w ciągu tamtego dnia zatrzymywała się, próbując zrozumieć własne emocje.

„Było kilka takich momentów w przeciągu tego dnia, że się naprawdę zatrzymywałam, myśląc: co jest i co się stanie.”

Zobacz też: Sylwia Peretti o małżeństwie po śmierci syna. "Ta Sylwia umarła". Tak dziś wygląda jej relacja z mężem

Ostatnia wiadomość od Patryka

Jeszcze przed północą kontaktowała się z synem. Wymienili krótkie wiadomości. Nie wiedziała, dokąd jedzie ani gdzie dokładnie się znajduje.

„Napisał mi wiadomość, ja mu odpisałam. To była taka krótka korespondencja. On akurat gdzieś wtedy już jechał, nie wiedziałam, gdzie jedzie, ani nie wiedziałam gdzie jest”.

Po latach właśnie do tej chwili wraca najczęściej. Nie dlatego, że wierzy, iż mogła zmienić bieg wydarzeń, ale dlatego, że jako matka wciąż myśli o wszystkim, co wydarzyło się tamtej nocy.

„To był moment, że powinnam była zadzwonić”.

Największy żal. "Tym razem nie byłam tą kwoką"

Sylwia Peretti przyznaje, że dziś najczęściej wraca myślami nie tylko do ostatniej wymiany wiadomości z synem, ale również do niewytłumaczalnego niepokoju, który towarzyszył jej przez cały tamten wieczór. Choć wokół byli bliscy znajomi, a atmosfera sprzyjała wspólnemu spędzaniu czasu, nie potrafiła pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak.

Zapytana przez Julię Izmałkową, co zrobiła z tym uczuciem, Peretti wyznała, że największy żal ma do siebie właśnie o to, że nie zareagowała na własne emocje. Jak podkreśla, nie wiedziała wtedy, czym jest to uczucie ani skąd się bierze, dlatego po prostu je zignorowała.

Przyznaje, że zwykle była bardzo opiekuńczą mamą.

„Ja naprawdę byłam ostrą mamą”.

Śmiejąc się przez łzy wspomina, że potrafiła kontrolować syna nawet wtedy, gdy był już dorosły. Tego jednego wieczoru bardziej skupiła się jednak na gościach.

„Mam straszny żal, że tym razem w tym dniu nie byłam tą kwoką, o której mówisz, tylko zajęłam się swoimi gośćmi.”

Czytaj też: Sylwia Peretti przerwała milczenie. Po raz pierwszy powiedziała o ojcu zmarłego syna

"Naprawdę wychowałam świetnego człowieka"

Dużą część rozmowy Sylwia Peretti poświęciła temu, jak dziś pamiętany jest jej syn. Nie ukrywa, że najbardziej boli ją to, iż w przestrzeni publicznej mówi się przede wszystkim o okolicznościach tragedii, a znacznie rzadziej o tym, jakim był człowiekiem. Z ogromnym wzruszeniem opowiadała o Patryku.

„Jaki to był wrażliwy dzieciak, dobry człowiek, który zawsze pomagał, nigdy nikogo nie skrzywdził. Jest mi bardzo przykro, że naprawdę wychowałam świetnego człowieka, a słyszę tylko straszne rzeczy".

Po chwili dodała:

„Ja byłam z niego tak strasznie dumna”.

To właśnie ten obraz syna chciałaby, aby został zapamiętany.

„Wartości są takie, że wychowałam go na świetnego, bardzo dobrego człowieka. O tym jest cisza.”

Żałoba pod lupą całej Polski

Sylwia Peretti nie ukrywa również, że ogromnym ciężarem okazało się życie w świetle reflektorów. Jej zdaniem każda rodzina przeżywająca podobną tragedię doświadcza tego samego bólu. Różnica polega na tym, że jej żałoba rozgrywała się na oczach całego kraju.

„Moja rana nie różni się niczym od osób, które nie są publiczne, bo to jest taki sam ból, taka sama tragedia, taka sama rozpacz. Jedyne to różni się tym, że mój ból, moja tragedia była wystawiona na ocenę całej Polski”.

Podkreśla również, że nie czuje, aby jej cierpienie było większe od cierpienia rodzin pozostałych ofiar.

„Oni też stracili swoje dzieci”.

"Ja tylko mu mówię, że go kocham"

Najbardziej poruszające słowa padły pod koniec rozmowy, gdy Julia Izmałkowa zapytała, jakie myśli towarzyszą jej, kiedy wraca pamięcią do Patryka.

Odpowiedź była krótka.

„Ja tylko mu mówię, że go kocham. Nie mam pytań”.

Po chwili dodała jeszcze jedno zdanie, które stało się jednym z najbardziej przejmujących momentów całego wywiadu.

„Bo on mnie cały czas przeprasza.»Mamuśka przepraszam«”.

To właśnie te słowa zamykają opowieść o matce, która do dziś wraca myślami do zwyczajnego letniego wieczoru. Wieczoru, który – jak sama przyznała – od samego początku wydawał się jej „inny niż wszystkie”.

Sylwia Peretti, Patryk Peretti. Kadr z archiwum prywatnego. Fot. Instagram sylwia_peretti
Sylwia Peretti, Patryk Peretti. Kadr z archiwum prywatnego. Fot. Instagram sylwia_peretti Instagram sylwia_peretti
Sylwia Peretti, Patryk Peretti. Kadr z archiwum prywatnego. Fot. Instagram sylwia_peretti
Sylwia Peretti, Patryk Peretti. Kadr z archiwum prywatnego. Fot. Instagram sylwia_peretti Instagram sylwia_peretti
Sylwia Peretti, Viva! 11/2026
Sylwia Peretti, Viva! 11/2026 Zdjęcia RAFAŁ MASŁOW
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...