WSPOMNIENIE

Mija 21 lat od śmierci księżnej Diany. Oto wszystkie tajemnice królowej ludzkich serc

Czy księżna Diana musiała zginąć?

Roman Praszyński 31 sierpnia 2018 08:52
Księżna Diana, rocznica śmierci księżnej Diany
Fot. East News

To już 21 lat! A my wciąż pytamy, czy księżna Diana musiała zginąć? Czy to był przypadek? Jej życiem rządziło serce. A kto rządził jej śmiercią? Los najsłynniejszej księżnej to splot tajemniczych, nierozwiązanych zagadek. I wciąż poszukiwanych odpowiedzi. 

21. rocznica śmierci księżnej Diany

Gdy w noc 31 sierpnia 1997 wsiadała do mercedesa S280 swego kochanka, Dodiego Al-Fayeda, była wzburzona i bliska płaczu. Czy coś przeczuwała? Spędzili razem wspaniałe dni na Morzu Śródziemnym, na jachcie „Jonikal”, a teraz w Paryżu uciekali przed chmarą fotoreporterów. Henri Paul, ich kierowca bez licencji na jeżdżenie limuzyną, krzyknął do natrętnych paparazzi: „Możecie za nami jechać – i tak nas nie dogonicie!”. Nacisnął pedał gazu i pomknął ulicami Paryża z prędkością ponad stu kilometrów na godzinę. W jego żyłach płynęła fatalna mieszanka alkoholu i leków antydepresyjnych.

Trzykrotnie większa, niż pozwala francuskie prawo. Pięć minut później już nie żył. Wielki mercedes roztrzaskał się na trzynastym filarze tunelu Alma. Bezpośredni świadek wydarzeń, Mohamed Medjahi, powiedział, że przód mercedesa eksplodował „jakby wybuchła bomba”! Na miejscu zginął także muzułmański kochanek księżnej. Ona sama żyła. Nie zapięła pasów, więc tkwiła wciśnięta między tylne, a przednie siedzenia.

Policjant usłyszał, jak szepnęła „Mój Boże”, strażak usłyszał: „Co się stało?”. Zewnętrznych obrażeń nie miała wiele. W świat poszła nawet plotka, że o własnych siłach przeszła do ambulansu. Prawda była jednak okrutna. Doznała „wstrząsu krwotocznego”, siła uderzenia wyrwała z jej serca tętnicę płucną. Klatka piersiowa i płuca napełniły się krwią, serce przeszło kilka zawałów. Mimo prób reanimacji nie miała szans. Zmarła trzy i pół godziny później. Miała 36 lat. I była Królową Ludzkich Serc.

Rozpacz świata

Czy pamiętacie tamtą żałobę? I tamten szał? Świat rozpaczał, jakby zmarła mu najbliższa osoba. Przed pałacami Buckingham i Kensington ludzie utworzyli wielkie dywany z kwiatów, świec, laurek, baloników i maskotek. Kwiaty składano we wszystkich miejscach, gdzie bywała Lady Di. Nawet przed restauracjami i siłowniami, gdzie bywała. Ludzie płakali, rozpaczali, smucili się.

Na trasie przejazdu trumny z Opactwa Westminsterskiego do rodzinnej posiadłości Spencerów w Northamptonshire stanęło ponad milion osób. Relację z pogrzebu oglądało przed telewizorami 2,5 miliarda. Prawie połowa ówczesnej ludzkości. Fenomen popularności Lady Di to kolejna tajemnica. Jak zwykła przedszkolanka zaczarowała świat? Napisano o tym tomy. Ale czy rozwiązano zagadkę?

Może najbliżej prawdy jest Elton John? Wtedy śpiewał jej pożegnalne słowa „Goodbye England’s Rose” (Żegnaj Różo Anglii), a dziś w filmie "Diana, Our Mother: Her Life and Legacy" mówi, że na wszystkich zdjęciach z jej wizyt w ośrodkach dla chorych na AIDS ludzi się uśmiechają. Diana miała bardzo pozytywny wpływ na ludzi. Niosła im nadzieję i światło.

Samookaleczenia

Paradoksalnie, sama bała się całe życie. Jej starszy brat, John, umarł kilka godzin po porodzie. Przyszła na świat w atmosferze żałoby po umarłym bracie. Czuła żal rodziców, że nie jest chłopcem. Bo tylko mężczyzna mógł odziedziczyć rodzinne, hrabiowskie tytuły. Wychowano ją w pogardzie dla samej siebie. Małżeństwo z kandydatem na króla jeszcze wzmogło kompleksy. Gdy poznała Karola podczas świąt Bożego Narodzenia w rodzinnej posiadłości, miała 16 lat i nad łóżkiem w internacie trzymała jego zdjęcie.

Podobno zwierzyła się przyjaciółce: „Chciałabym być tancerką, albo księżną Walii”. Dziwne to było małżeństwo. Do ślubu Panna Młoda poszła w oszałamiającej sukni. Była ozdobiona ponad 10.000 maleńkimi perłowymi cekinami i perełkami, a tren miał 25 metrów i był najdłuższy w historii królewskich ślubów! Reszta była mniej imponująca. Książę oświadczył się, przymuszony przez rodzinę. Kochał Camillię Parker Bowles. Płakał całą noc przed ślubem.

Swojej młodej żonie powiedział, że jej nie kocha. Trudno w takiej sytuacji być zrównoważoną. Dlatego Diana odreagowywała szaleńczo. Na oficjalnych kolacjach jadła dużo i biegła do toalety, żeby zwymiotować. Bulimia. Przed ślubem spotkała się z księciem Karolem tylko dwanaście razy. Po ślubie nie było lepiej. Karol prowadził drugie życie, spotykał się z Camillą w domach ich wspólnych przyjaciół. Po oficjalnych wystąpieniach w Londynie książę i księżna opuszczali sale razem, ale w drodze powrotnej jedno z nich przesiadało się do innego samochodu.

Ona wracała do pałacu Kensington, a on jechał do kochanki. Diana żyła w królewskich apartamentach sama w otoczeniu służby, która śledziła każdy jej krok. Nie mogła znieść, że bierze udział w totalnym oszustwie. Urządzała Karolowi awantury zazdrości. Cięła się. Kaleczyła własne ciało widelcem. Raz, w ciąży z Williamem, rzuciła się ze schodów.

Zemsta kobiety

Brała lewatywy, albo urządzała długie wyprawy samochodem. Tak szukała ulgi dla swojego gniewu. Jak każda zraniona istota chciała zemsty i pocieszenia. Zaczęła romansować. Podobno flirtowała z wieloma mężczyznami na raz. Bombardowała ich listami. Jednym z nich był James Hewitt, oficer, któremu, oczarowana jego poczuciem humoru, zaproponowała, żeby uczył jej synów jazdy konnej. Ich romans trwał od 1986 do 1991 roku. Na koniec rozjuszył ją swoją bezmyślnością.

W czasie wojny w Zatoce Perskiej, gdzie służył w czołgu, pożyczył telefon od któregoś z dziennikarzy i zadzwonił do niej z Iraku, ryzykując, że staną się bohaterami tabloidów. Księżna zakończyła romans, ale pozwoliła zachować kochankowi prezenty i listy. Oficer wykorzystał to, pisząc później książkę o swojej miłości do Lady Di. Jej romans z Oliverem Hoare’em, znawcą sztuki, mężem spadkobierczyni wielkiej fortuny, przypominał scenariusz szpiegowskich filmów.

Któregoś wieczora na nartach w Lech wyskoczyła przez okno z pierwszego piętra (sześć metrów!) w śnieg, aby umknąć swym ochroniarzom i spotkać się po kryjomu z kochankiem. Przemycała go nocą do swojej posiadłości, przewożąc w bagażniku samochodu. Raz nad ranem w apartamencie Diany, o czym pisze Andrew Morton w książce: „Diana: W pogoni za miłością”, rozległ się alarm przeciwpożarowy. Ochroniarz rzucił się na ratunek księżnej i znalazł wpółobnażonego Hoare’a, któremu zachciało się palić cygaro na korytarzu!

Walka o siebie

Została wybrana na małżonkę przyszłego króla z jednego powodu. Wszyscy myśleli, że naiwną dziewczyną będzie łatwo sterować. Ma rodzić synów i prezentować się godnie. Przez parę lat to się udawało. Ale Diana nie stała w miejscu. Dużo czytała, rozmawiała z możnymi tego świata, otaczała się wróżkami i terapeutami. Dojrzewała. Potrzebowała zmiany. I zmiana nadeszła.

W tajemnicy przed wszystkimi udzieliła wywiadu rzeki Andrew Mortonowi.Chciała, żeby napisał prawdę o jej życiu. O niekochającym mężu, o uwięzieniu w pałacu, o bulimii i samookaleczeniach. Blisko rok odwiedzał ją w pałacu przyjaciel, James Colthurst i przynosił listę pytań od Mortona. Księżna zdejmowała słuchawkę telefonu z widełek (bała się podsłuchu) i puszczała głośno muzykę (żeby nie podsłuchiwał jej kamerdyner) i nagrywała odpowiedzi na taśmy magnetofonowe.

Morton napisał książkę tak, żeby zataić udział księżnej. Gdy książka „Diana: Jej prawdziwa historia” ukazała się 16 czerwca 1992 roku (wydrukowano ją w Finlandii, bo w Wielkiej Brytanii drukarze nie mieli odwagi), wybuchła bomba. Już nigdy nic nie miało być takie samo!

Różana wojna

Wyobrażacie sobie miny Karola i jego królewskiej rodzinki, gdy Diana wytoczyła najcięższe działa? Oczywiście, swoje romanse przemilczała. Opinia publiczna zawrzała. Tabloidy miały używanie. Ale zwarły się też szyki konserwatywnych środowisk. Snobizm, podziały klasowe i instynktowny szacunek dla brytyjskich elit – to poważna siła tradycji. Arcybiskup Canterbury ostrzegał przed krzywdą wyrządzoną synom, laburzystowski polityk Peter Mandelson nazwał książkę „obelżywą”, a minister sztuki Richard Luce ostrzegał, że podkupuje monarchię.

Max Hastings, redaktor naczelny Daily Telegraph stwierdził, że Morton nie nadaje się nawet do tego, by grać na pianinie w burdelu, a książka to „potok głupstw i wymysłów”. Naprawdę gorąco się zrobiło, gdy wybuchła „Squidgygate”. W sierpniu 1992 roku „The Sun” opublikował „taśmy prawdy”. Księżna Walii rozmawiała na nich przez telefon ze swoim kochankiem Jamesem Gilbeyem (który mówił do niej „Squidgy”). Nazwała swoje życie torturami, a Windsorów „pieprzoną rodziną”.

Znaczyło to jedno – jej obsesje, że jest podsłuchiwana są prawdziwe. Rok później wybuchła kolejna bomba. Tym razem Karol z Camillą zadbali o rozrywkę gawiedzi. Taśmy „Camillagate” odkryły wiele z intymnego pożycia książęcej pary. Karol szeptał, że chciałby być... „tamponem Camilli”. W następnym roku nie miał wyjścia, udzielił wywiadu, w w którym przyznał się do zdrady i romansu z Camillą Parker-Bowles. Jedynym możliwym wyjście była separacja. I rozwód. Nastąpił 28 sierpnia 1996 roku.

Fałszywe dowody

Diana żyła w świecie, w którym wszyscy oddychają intrygami, jak tlenem. A ponieważ był w tym świecie obca, bała się jeszcze bardziej. „Chcą mnie zabić”, napisała w skrytym dzienniku przed śmiercią. Miała obsesję, że ktoś – agenci tajnych służb? - chcą ją pozbawić życia. Bała się księcia Karola. Bała się zemsty jego wieloletniej kochanki, Camilli Parker Bowles. Te lęki podsycali w nią ludzie, którzy mieli w tym interes. Jedną z nich był dziennikarz Martin Bashir z BBC.

To on namówił ją na wywiad dla „Panoramy”, w którym powiedziała słynne: „W małżeństwie było nas troje, więc było nieco tłoczno”. Jak przekonał Dianę do publicznych zwierzeń? Pokazał jej wydruki z bankowych kont na dowód, że szef ochrony Spencerów jest opłacany przez tajne służby. Przerażona, że ktoś chce zrobić jej krzywdę, postanowiła to ujawnić. Wywiad przeszedł do historii. Tyle, że wydruki z kont były... podrobione. Życie Lady Di było ciągiem intryg, oszustw i zagadek.

Samospełniające się obawy

Rok przed śmiercią napisała w liście: „Mój mąż planuje <<wypadek>> mojego samochodu, awarię hamulców (...) aby oczyścić pole i w konsekwencji móc się ożenić”. Czy to możliwe, żeby Karol miał mordercze plany? To wszystko nie mieści się w głowie. Jedno jest pewne, nagła śmierć ludzi, którzy są ikonami zawsze wzbudza spiskowe teorie. Po śmierci Diany ich źródłem był ojciec jej zmarłego kochanka: Mohamed Al-Fayeda. On utrzymywał, że jego syn i księżna zostali zamordowani.

Podobno wykorzystano światła stroboskopowe, aby oślepić kierowcę, który stracił panowanie na samochodem i uderzył w filar. Na trasie jazdy mercedesa z księżną było wiele kamer. Żadna z nich nie zarejestrowała przejazdu. Przypadek? Czy działanie służb? W dzień wypadku kochanek Diany odebrał od jubilera pierścionek. Jego ojciec twierdził, że chciał się oświadczyć. Podobno rodzina królewska nie chciała dopuścić, żeby Diana wyszła za muzułmanina. I nasłała na nią służby.

Te wszystkie plotki były dementowane, ale zrozpaczony ojciec wciąż podawał nowe. Kilka lat po wypadku zaczął przebąkiwać, że Diana była w ciąży z jego synem. Dlatego musiała zginąć. Gdzie w tym wszystkim jest prawda? Mija 20 lat, a my wciąż gubimy się w domysłach. Lady Di przeszła do panteonu ikon popkultury. Została świecką „świętą”. Chyba musimy pogodzić się z tym, że nigdy nie poznamy wszystkich tajemnic. Pamięć o niej zawsze będzie otaczać mgła niedopowiedzeń.

TEKST: Roman Praszyński 

księżna Diana
Fot. East News

Księżna Diana
Fot. East News

Wideo

Wiemy, jak dbać o skórę dojrzałą! 

Polecamy

Top

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

W wielkanocnym numerze Barbara Kurdej-Szatan z mamą i córką opowiadają o rodzinnych tajemnicach, a Joanna Mazur o tym, jak naprawdę wygląda życie niewidomej sportsmenki!