Robert Gonera, VIVA! lipiec 2012
Fot. Mariusz Trzciński/MUNFOTO
Z ŻYCIA GWIAZD

„Przekonałem się, że niewiele trzeba, by spaść”. Robert Gonera zdobył się na dramatyczne wyznanie

„Dziś nie liczy się dla mnie, czy mężczyzna ma przed domem ferrari”

Ksenia Krasko 16 września 2019 14:26
Robert Gonera, VIVA! lipiec 2012
Fot. Mariusz Trzciński/MUNFOTO

Robert Gonera zniknął ostatnio z życia publicznego. O jego zachowaniu na ramówce stacji TVN w styczniu tego roku mówili wszyscy. Aktor usiadł wtedy na podłodze i zaczął wygłaszać niewybredne komentarze na temat obecnych tam osób. Media już wtedy nie miały wątpliwości, że w jego życiu nie dzieje się najlepiej. Po tym wybryku udał się do psychoterapeuty z prośbą o pomoc.

Robert Gonera o swoim życiu

O problemach aktora mówi się od kilku lat. W 2007 roku trafił do szpitala psychiatrycznego, prawdopodobnie ze względu na załamanie związane z brakiem ról. Rozstał się wtedy z Karoliną Wolską. „Po rozwodzie i podziale majątku zostawiłem mieszkanie matce dzieci. Byłem przekonany, że po doświadczeniach filmowych i teatralnych to kwestia czasu, kiedy zacznie dzwonić telefon, pojawią się propozycje. Myliłem się...”, zwierzał się w wywiadach.

„Był moment, kiedy krążyły plotki o różnych moich problemach, nie w pełni zgodne z prawdą. Musiałem się wspierać terapeutą, lekarzem i to mi dało siłę”, wyjaśniał Robert Gonera w rozmowie z VIVĄ! w 2012 roku.

„Nagle zaczęto powtarzać na mój temat niestworzone historie. Owszem, przechodziłem wtedy kryzys [...], rozpadało się moje małżeństwo, próbowałem coś z tym zrobić. I nagle odkryłem, że stałem się ulubionym bohaterem serwisów plotkarskich”, wspomina aktor w rozmowie z Twoim Stylem. „Co kilka dni pojawiał się news, który był kłamstwem. A mnie bezsilność wbijała w ziemię, bo nie umiałem się bronić”.

„Od 20 lat nie miałem powodu, by pojechać na festiwal do Gdyni, nie zagrałem ważnej roli. Długo marzyłem, że pojawi się coś na miarę Długu”, wyznaje Robert Gonera. „Ale nie mam na to wpływu, dlatego praktykuję skromność – tak jak niektórzy praktykują uważność”.

„Staram się zbudować sobie świat, w którym czuję się dobrze: jestem producentem kreatywnym, stworzyłem Międzynarodowy Festiwal Scenarzystów we Wrocławiu i pełnię funkcję jego dyrektora artystycznego”, opowiada aktor. „Teraz na tym buduję swoją siłę i poczucie wartości”. Przyznaje też, że pewne rzeczy robi jedynie ze względu na pieniądze, „żeby nie czuć bezsilności, gdy trzeba płacić rachunki, a na koncie pusto”.

„W powszechnym przekonaniu jestem być może popularny. Ale żyję skromnie, bywało, że biednie. Pogodziłem się z tym, zaakceptowałem. To jest właśnie siła spokoju, o której mówiłem. Żeby się nie bać upadku, utraty statusu”, wyznaje aktor w rozmowie z Twoim Stylem. „Piąłem się po drabinie jak wszyscy z przekonaniem, że będę wyżej i wyżej. A przekonałem się, że niewiele trzeba, by spaść. Ja spadłem. I nie chcę się już wspinać za wszelką cenę. Wkurza mnie, że od facetów oczekuje się, by wciąż osiągali więcej i więcej. Tak się nie da. Ja mówię stop”, czytamy.

„Dziś nie liczy się dla mnie, czy mężczyzna ma przed domem ferrari, ale czy ktoś w tym domu na niego czeka, czy panują w nim spokój, miłość, zrozumienie. Niestety, ja do takiego domu nie wracam. I dziś jestem wobec tego bezsilny”, dodaje aktor. „Dziś jestem samotny i czasem, gdy zasypiam, myślę: Jak dobrze byłoby się przy kimś obudzić... Ale nie zawieszam się na tej myśli. Samotność może być też ciekawa”. 

Robert Gonera, VIVA! lipiec 2012
Fot. Mariusz Trzciński/MUNFOTO

Robert Gonera
Fot. Mariusz Trzciński/MunFoto

Wideo

Urszula Dudziak pojawi się w kolejnej edycji The Voice of Poland? Zapytaliśmy!

Akcje

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

URSZULA DUDZIAK i MIKA URBANIAK osobista rozmowa dwóch niezwykłych artystek – matki i córki. ANNA PUŚLECKA mówi, że jej życie to nie tylko walka z rakiem. Polskie olimpijki: WALASIEWICZÓWNA, KONOPACKA, SZEWIŃSKA, KŁOBUKOWSKA… walczyły z rywalkami i z uprzedzeniami! Córka Ewy Błaszczyk MARIANNA JANCZARSKA: „Ola na zawsze jest częścią mojego życia”. EDYTA i MARCIN SAPETOWIE tworzą rodzinę dla dzieci z bagażem trudnych doświadczeń i chorób. Tumai – raj dla zawiedzionych kenijskich kobiet. Konkurs VIVA! PHOTO AWARDS rozstrzygnięty!