Michał Wiśniewski przerwał milczenie w sprawie rozwodu. Ujawnia zaskakujące kulisy: "Żadna z moich byłych żon nie wchodziła z pozwem na 700 stron"
Rozwód Michała i Poli Wiśniewskich wciąż wzbudza ogromne zainteresowanie. Lider Ich Troje zabrał głos na temat trwającego postępowania, nazywając je najtrudniejszym rozstaniem w swoim życiu.

Wokół rozwodu Michała i Poli Wiśniewskich nie cichną emocje. W najnowszym wywiadzie lider Ich Troje po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o trwającym postępowaniu, przyznając, że to najtrudniejsze rozstanie, z jakim przyszło mu się zmierzyć. Ujawnił również, że jego była partnerka złożyła pozew liczący aż 700 stron. Na tę wypowiedź zareagowała pełnomocniczka Poli Wiśniewskiej, wyjaśniając, z czego wynika objętość dokumentacji złożonej w sądzie.
Rozwód Michała Wiśniewskiego. Sprawa nadal toczy się przed sądem
Rozwód Michała i Poli Wiśniewskich od kilku tygodni pozostaje przedmiotem zainteresowania mediów. Po pierwszej rozprawie, która odbyła się 17 czerwca przed Sądem Okręgowym w Warszawie, następne posiedzenie miało miejsce 6 lipca. Wówczas uwagę sądu skupiły między innymi kwestie dotyczące zabezpieczenia kontaktów z dziećmi.
„To była sprawa o zabezpieczenie kontaktów z dziećmi. Ja te kontakty z dziećmi miałem, bo ja z Polą rozmawiam. To nie jest tak, że nie rozmawiamy. Rozmawiamy wprawdzie przez prawników, ale rozmawiamy. Ja z dziećmi, to że ja nie wrzucam tego na social, to nie znaczy, że ja nie mam z nimi kontaktu. Teraz te kontakty zostały rozszerzone. […] To jest na pewno najtrudniejsze rozstanie w moim życiu. Mam nadzieję, że da się to poukładać. A jeżeli nie, no to tak jak w życiu, trzeba brać byka za rogi i przetrwać”, mówił Michał Wiśniewski w rozmowie z Klaudią Lewandowską dla Kozaczka.

Michał Wiśniewski o sprawie rozwodowej: Pozew na 700 stron
Jednym z najmocniej wybrzmiewających momentów wywiadu była wypowiedź Michała Wiśniewskiego dotycząca dokumentów złożonych w sprawie rozwodowej. Lider Ich Troje ujawnił, że pozew wniesiony przez Polę Wiśniewską liczy 700 stron. „Nigdy żadna z moich byłych żon nie wchodziła z pozwem 700 stron na salę, więc generalnie na razie muszę się z tym oswoić. Mam nadzieję, że rozsądek wygra. A reszty nie mogę opowiadać, nie chcę opowiadać i jak widzisz nie wypowiadam się w tym temacie”, relacjonował w rozmowie z Kozaczkiem.
W osobistym wyznaniu Michał Wiśniewski podkreślił, że mimo trudnego okresu nie jest pozostawiony sam sobie. Jak przyznał, może liczyć na wsparcie osób, które od lat odgrywają ważną rolę w jego życiu – ukochanych dzieci, a także byłych partnerek. Wśród nich wymienił Martę Wiśniewską, Annę Świątczak oraz Dominikę Tajner, podkreślając, że mimo zakończonych związków wciąż łączą ich bliskie relacje. „Marta na pewno jest wsparciem. Ja mam bardzo trudny okres w swoim życiu. Myślę, że dostaję wsparcie od osób mi bliskich. Czy Ania, czy Marta, czy Dominika to są moi bliscy. Moje dzieci to są moi bliscy”, dodawał.

Muzyk zdradził też, że dziś zupełnie inaczej podchodzi do instytucji małżeństwa. Czy chciałby znów stanąć na ślubnym kobiercu? „Myślę, że małżeństwo mi przeszło na jakiś czas. (…) Jak obiecujesz sobie być ze sobą na dobre i na złe, w bogactwie i w biedzie, w chorobie i w zdrowiu, to ta obietnica jest zawsze aktualna. Jeżeli miłość z jakiegoś powodu zanika, to priorytetem staje się dla każdego człowieka bycie szczęśliwym. To jest cel nadrzędny, bo to, co emanuje z ciebie, przekazujesz dalej swoim bliskim. Nikt nie chce oglądać nieszczęśliwego człowieka”, dodawał w Kozaczku.
Prawniczka Poli Wiśniewskiej wyjaśnia, co obejmuje dokumentacja
Do słów Michała Wiśniewskiego odniosła się Justyna Nowak-Trojanowska, reprezentująca Polę Wiśniewską. Jak przekazała, na całość dokumentacji składają się również załączniki dołączone do pisma procesowego. To właśnie one wpływają na całkowitą objętość materiału przekazanego do sądu. „Te kilkaset stron dowodów rozkłada się równomiernie pomiędzy każde z żądań objętych powództwem. A bardziej przystępnie – aby dane żądanie zostało należycie wykazane, trzeba je udowodnić dowodem z dokumentu lub ze świadków, a nawet nagrań. Tak się złożyło, iż moja Mandantka, będąc osobą bardzo skrupulatną i dobrze zorganizowaną, była w stanie zaoferować wiele dowodów pisemnych”, zdradziła w rozmowie z Kozaczkiem.
Pełnomocniczka Poli Wiśniewskiej nie wyklucza, że postępowanie rozwodowe będzie jeszcze długie. Jak zaznaczyła, wiele zależy od tego, czy stronom uda się wypracować porozumienie w drodze mediacji. Jeśli do ugody nie dojdzie, finał sprawy może być odległy. „Nie otrzymałam jeszcze pisma ze stanowiskiem pozwanego odnośnie mediacji. Ze strony mojej Mandantki zostało złożone oświadczenie o wyrażeniu na nią zgody. Jeśli Strony nie dojdą do porozumienia, sprawa z pewnością potrwa kilka lat”, dodawała Justyna Nowak-Trojanowska.

