Mąż Agnieszki Maciąg zdobył się na poruszające wyznanie o jej ostatnich chwilach. Dopiero wtedy pozwoliła sobie na łzy
9 maja Agnieszka Maciąg świętowałaby kolejne urodziny. Zostały wspomnienia, zdjęcia i słowa, które dziś wybrzmiewają mocniej niż kiedykolwiek. W reportażu wyemitowanym w "Dzień Dobry TVN" Robert Wolański po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o chorobie żony, jej sile, lęku i o tym, jak z odejściem ukochanej osoby próbują radzić sobie ich najbliżsi.

Przez lata Agnieszka Maciąg była dla wielu symbolem spokoju, kobiecej siły i harmonii. Nawet kiedy wycofała się z życia publicznego, wokół niej wciąż było dużo ciepła i uważności. Dlatego wiadomość o jej śmierci w listopadzie ubiegłego roku poruszyła tak wiele osób. Dziś, w dniu jej urodzin, szczególnie mocno wracają słowa Roberta Wolańskiego, który w szczerej rozmowie opowiedział nie tylko o chorobie żony, ale też o codzienności, która przez długi czas toczyła się obok diagnozy.
"Nie od razu wszystko mi mówiła". Robert Wolański o chwili, w której dowiedział się o chorobie Agnieszki Maciąg
Robert Wolański wspominał, że Agnieszka Maciąg do końca pozostała osobą niezwykle samodzielną i przyzwyczajoną do radzenia sobie z trudnościami po swojemu. W rozmowie opowiedział, że pierwsze sygnały pojawiły się jesienią 2022 roku, jednak długo nie zdawał sobie sprawy z tego, jak poważna jest sytuacja.
"Agnieszka była taką osobą, która była silna, samodzielna i samowystarczalna. Skutkiem tego było to, że nie od razu wszystko mi mówiła. Początek to była końcówka wrzesień 2022 roku. Powiedziała mi, że coś tam się dzieje, że pójdzie, jest umówiona na wizytę do lekarza, żeby to sprawdzić, bo się niepokoi" — wspominał w rozmowie z Piotrem Wojtasikiem.

Jak przyznał, jego żona odkładała wizyty lekarskie, bo zawsze znajdowało się coś pilniejszego, ważniejszego do zrobienia. Dopiero po czasie dowiedział się, że wcześniej kilkukrotnie umawiała konsultacje, na które ostatecznie nie dotarła. W pewnym momencie — już podczas leczenia — Agnieszka Maciąg miała wracać myślami do tamtych decyzji i zastanawiać się, czy wcześniejsza reakcja mogła coś zmienić.
"Potem się dowiedziałem od naszej pani doktor, że umawiała się z nią trzy razy. Nigdy nie dotarła na wizytę, bo zawsze było coś ważniejszego. Był taki moment już w zaawansowanym momencie choroby, kiedy wyrzucała sobie to, że zaniedbała tę sytuację" — mówił jej mąż.
Wolański opowiedział, że po wykonaniu badań diagnoza pojawiła się niemal natychmiast. Lekarze wykryli zaawansowanego raka szyjki macicy. Podkreślił również, że wbrew późniejszym spekulacjom nie była to wznowa wcześniejszej choroby nowotworowej. To właśnie wtedy mieli usłyszeć, że choroba będzie wymagała stałego leczenia i że od tej chwili ich życie już na zawsze się zmieni.
Najtrudniejsze stało się nie pytanie o to, czy uda się całkowicie pokonać chorobę, ale jak długo będą mogli jeszcze żyć razem i jak będzie wyglądała ich codzienność.

Najtrudniejszy moment przyszedł podczas chemioterapii. "Wtedy naprawdę zwątpiła"
W reportażu Robert Wolański mówił o ogromnej pokorze, z jaką Agnieszka Maciąg podchodziła do choroby. Długo nie pozwalała sobie też na bezsilność. Wolański opowiadał, że mimo leczenia chciała zachować sprawczość i możliwie normalne życie. To dawało jej poczucie kontroli w czasie, gdy wszystko wokół zaczynało się zmieniać.
Jak przyznał jej mąż, przełom nastąpił dopiero wtedy, gdy rozpoczęła się chemioterapia i pojawiły się fizyczne skutki leczenia. To właśnie ten moment miał być dla Agnieszki Maciąg najtrudniejszy emocjonalnie. Wcześniej bardzo chroniła swoje emocje, ale wtedy po raz pierwszy pozwoliła sobie na bezradność i łzy.
"Miała wiele pokory w sobie. [...] Był taki moment, kiedy zwątpiła rzeczywiście we wszystko, w momencie, kiedy zaczęliśmy chemioterapię. Kiedy efekty tej chemioterapii fizycznie były już widoczne. I to był dla niej chyba najgorszy, najcięższy moment. Wtedy wielokrotnie płakała i już nawet tego nie ukrywała. Ale wcześniej była pełna energii. W ogóle była samodzielna. Jeździła samochodem przez wiele, wiele miesięcy" — opowiadał.
Robert Wolański o dzieciach Agnieszki Maciąg. "Nie chciałem powtórzyć błędu ze swojego dzieciństwa"
W rozmowie pojawił się także temat dzieci — syna Michała i córki Heleny. Robert Wolański przyznał, że każdy z nich przeżywa stratę inaczej. Michał, mimo dorosłości i samodzielności, bardzo mocno odczuł odejście mamy i był obecny przy niej do ostatnich chwil w szpitalu.
"Michał jest osobą dorosłą i zupełnie niezależną. Ale bardzo cierpi. Przeżywa to ogromnie. Był z nami w szpitalu w ostatnich dniach. Myślę, że nie do końca wszystko jeszcze my rozumiemy wszyscy. Któregoś dnia dojdzie to do nas bardziej. [...] Helena bardzo dobrze sobie z tym radzi, można powiedzieć" — wyznał.

Szczególnie poruszająco Wolański mówił o trzynastoletniej Helenie. Wspomniał własne dzieciństwo i śmierć swojej mamy, której doświadczył jako dziesięciolatek. To właśnie tamte doświadczenia sprawiły, że tym razem chciał postąpić inaczej. Opowiadając o córce, podkreślał, że zależało mu na szczerości, rozmowie i obecności.

"Przypominałem sobie moment mojego życia bardzo podobny. Bo straciłem mamę w wieku dziesięciu lat. Praktycznie w ten sam sposób. W głowie miałem tylko to, jak odbierze to na trzynastoletni umysł i trzynastoletnie serce. Wydaje mi się, że rozmawialiśmy o tym wystarczająco dużo. Nie chciałem jej postawić w takiej sytuacji, jak postawiono mnie w dzieciństwie, że odsunięto mnie od wszystkiego, o nic mnie nie pytano" — opowiadał.
Dziś, w dniu urodzin Agnieszki Maciąg, te słowa brzmią szczególnie mocno. To poruszający zapis doświadczenia rodziny, która próbowała przejść przez chorobę razem — najbliżej siebie, jak tylko było to możliwe.
- SPRAWDŹ TEŻ: Partnerka Łukasza Litewki opublikowała poruszające życzenia w dniu jego urodzin. "Moim domem zawsze byłeś Ty"
