Marek Frąckowiak i Ewa Złotowska
Fot. East News
Z ŻYCIA GWIAZD

Przed śmiercią żona Marka Frąckowiaka nie odstępowała go na krok: „Bez Ewy moje życie miałoby inny smak, inny zapach i inną wartość”

Weronika Kostyra 7 listopada 2017 15:30
Marek Frąckowiak i Ewa Złotowska
Fot. East News

Marek Frąckowiak odszedł 6 listopada po przegranej walce z nowotworem. Aktor zachorował kilka lat temu. Choroba zaatakowała nagle i gwałtownie. Podczas walki z rakiem cały czas wspierała go ukochana żona, aktorka Ewa Złotowska. Wiadomość o jego śmierci była jednak zaskoczeniem, ponieważ jeszcze kilka miesięcy temu żona informowała, że 67-letni aktor czuł się lepiej.

Historia miłości Marka Frąckowiaka i Ewy Złotowskiej

Aktor był wcześniej żonaty, lecz o pierwszym małżeństwie niewiele wiadomo. W wywiadzie dla magazynu „Dobry Tydzień” wyznał, że była to jedna z rzeczy, które w życiu popsuł: „Pewnie drogę zawodową trochę sobie wykrzywiłem. Pierwsze małżeństwo... Choć nie wiem, czy to ja popsułem? Alkohol w pewnym momencie życia stał się dominujący, co mi nie pomogło. Ale powtarzam, nie narzekam, taką drogę miałem przejść, żeby wyciągnąć wnioski”. Wtedy los postawił na jego drodze Ewę Złotowską, aktorkę, której głos znała cała Polska, ponieważ to ona udzieliła go postaci pszczółki Mai w popularnym serialu animowanym. Niemal od razu wiedział, że to „ta jedyna”: „Spotkaliśmy się we właściwym momencie. Ewa to bardzo mądra osoba. Wtedy głośno powiedziałem: z tą panią chciałbym ułożyć sobie życie. Za co kocham Ewę? Za ogromną uczciwość, lojalność, mądrość... To chodząca kobiecość, ten błysk w oku i biust, jak Sophia Loren, tylko w mniejszych rozmiarach. Wspólne życie to suma kompromisów, które razem się podejmuje. To nie może być mecz: dzisiaj 1:0 dla mnie, jutro 2:0 dla ciebie”, opowiadał w wywiadzie. Podobno na ich znajomość bardzo duży wpływ miał pewien czworonog. Aktor opowiedział tę anegdotę w wywiadzie dla „Gazety Olsztyńskiej”: „Poznaliśmy się bez psiaka, ale Felek bardzo mnie pokochał, a Ewa kochała Felka i nie chciała mu sprawić przykrości (śmiech). A później pojawiły się inne zwierzęta”.

Miłość do zwierząt pozostała jedną z ich wielkich pasji. Zawsze opiekowali się kilkoma psami i kotami w swoim domu z ogrodem w podwarszawskim Powsinie. Marek Frąckowiak i Ewa Złotowska byli zgodnym małżeństwem przez 24 lata. Choroba aktora nie była pierwszym dramatem, jaki ich spotkał. W 2002 roku pani Ewa brała udział w poważnym wypadku samochodowym. Doszło do zderzenia czołowego i aktorka dochodziła do zdrowia przez wiele miesięcy. Mogła wtedy liczyć na miłość i wsparcie męża, który opiekował się nią, kiedy nie mogła poruszać się o własnych siłach. „Poskładali mnie z wielu kawałków”, powiedziała potem o swojej rekonwalescencji w wywiadzie dla „Super Expressu”.

Para nie doczekała się dzieci, lecz w wywiadach unikali tej kwestii: „To nie jest miły temat. Trudno, tak się potoczyło, nie zmienię tego... Za to jestem dziewięciokrotnym wujkiem, kochanym, i z tego co mówią mi moi siostrzeńcy, bardzo ważną dla nich osobą”, powiedział aktor „Dobremu Tygodniowi”. Najważniejszą osobą w jego życiu była żona, o której mówił w „Gazecie Olsztyńskiej”: „Bez Ewy moje życie miałoby inny smak, inny zapach i inną wartość”.

Sam zachorował ponad cztery lata temu, tuż przed Wielkanocą. Rak dał o sobie znać nagle – pewnego dnia aktor upadł i doznał ogromnego bólu. Musiał poruszać się na wózku inwalidzkim, kiedy zdiagnozowano u niego nowotwór kręgosłupa. Szybko poddano go operacji i guz został usunięty. „Trochę gipsu wlano mi do kręgów, druty kobaltowe mnie usztywniają. Kiedy wiem, że będę musiał podbiec, schylać się, zakładam na tułów stabilizator. Stopień bólu od drętwoty do uciążliwego mam wpisany w życiorys do końca”, mówił wtedy w wywiadzie. Wkrótce okazało się jednak, że w ciele aktora pojawiły się przerzuty. Konieczna była chemioterapia, która dała dobre wyniki. W maju Marek Frąckowiak znów trafił do szpitala. Żona nie odstępowała go na krok, ale w prasie uspokajała: „Mąż jest w szpitalu. Był niedokrwiony. Potrzebna była transfuzja. W dobrej formie nie jest, ale poczuł się lepiej”, powiedziała wtedy „Dobremu Tydzieniowi”. Choroba niestety okazała się silniejsza.

W wywiadzie, którego aktor udzielił magazynowi rok temu, powiedział, że nie boi się śmierci i odpowiedział na pytanie, czy myśli o rzeczach ostatecznych: „Bardzo często. Człowiekowi, zanim nie doświadczy podobnych historii, wydaje się, że jest nieśmiertelny. O wszystkim myśli, ale nie o śmierci. Po takiej „przygodzie” dochodzi się do wniosku, że nic nie zagwarantuje długiego życia, żadne zdrowe odżywianie, żadne gimnastyki... Podpisujemy z Panem Bogiem umowę na czas określony i wiemy, że kiedyś ta umowa się skończy. I nie mamy na to żadnego wpływu”.

Zobacz także: Nie żyje Marek Frąckowiak. Aktor odszedł w wieku 67 lat, po przegranej walce z nowotworem

Wideo

Marynarki, kardigany, sukienki maxi, kozaki na słupku. Te produkty będą modne jesienią i zimą 2020/2021

Polecamy

Magazyn VIVA!

Bieżący numer

Córka ANNY PRZYBYLSKIEJ, OLIWIA BIENIUK, w jedynym takim wywiadzie: „Kiedy mama umarła, wchodziłam w najtrudniejszy okres dojrzewania i ono się trochę zatrzymało”. PIOTR BECZAŁA i KATARZYNA BĄK-BECZAŁA. Światowej sławy muzyk i utalentowana mezzosopranistka, która zamieniła karierę na rolę żony. Czy żałuje? KEANU REEVES, aktor, który chodzi własnymi ścieżkami. IZABELA TROJANOWSKA w czasach PRL-u szokowała ostrym, rockowym wizerunkiem. Ile dziś zostało z tamtej niepokornej dziewczyny? W CYKLU EXTRA Świat mody z powodu koronawirusa znalazł się na krawędzi.